Subiektywny TOP 10 – Najlepsze książki roku 2015


Rok 2015 obfitował we wspaniałe lektury. Odkryłam nie tylko nowych autorów, ale też sięgnęłam po nieznane dotąd gatunki. Dałam się ponieść obecnej na blogach fali tworzenia własnej listy najlepszych książek roku i oto ona, w pełni subiektywna, ale myślę, że dość uniwersalna.
W lutym stworzę jeszcze jedną listę, tym razem z Waszymi typami. Pamiętajcie, że na blogu ciągle trwa konkurs ze Smakiem ciemności, gdzie możecie zgłaszać Wasze najlepsze książki roku.

TOP 10 – kolejność przypadkowa


Powieść wywołuje pełną paletę emocji, od beztroskiego śmiechu po rujnujący duszę smutek. Czytelnik jest świadkiem wielkiej miłości, ale też rodzicielskich dylematów, problemów z tożsamością i orientacją seksualną, nowych przyjaźni, uzdrowienia rodziny poprzez wielki dramat czy też odnalezienia siebie i realizacji marzeń. Kochając pana Danielsa to powieść pełna refleksji, wielowątkowa i pełna. Łamie serce, dławi w gardle i niszczy ostatnie cząsteczki szczęścia, by potem zbudować świat od nowa.



To książka trudna, zaskakująca, bezpruderyjna i odważna. Grzebie w duszy, mąci myśli, uzależnia i nie daje spać. Szokuje, podnieca, wzrusza, skłania do refleksji. Dawno nic mnie tak nie zaskoczyło, po przeczytaniu ostatniego zdania zamarłam. Zatrzymałam się. Popadłam w zadumę. To nie jest powieść dla każdego, wielu osobom nie spodoba się otwarty przekaz i opis ludzkich namiętności podany w bezwstydnej formie. To zapis obsesji, która niszczy i pełen erotyki obraz miłości, która nie powinna się zdarzyć.


To idealny przykład polskiego New Adult, który jest manifestem miłości ponad podziałami. Miłości przekraczającej wszelkie granice, niebezpiecznej, fascynującej, namiętnej i o kontrowersyjnym wydźwięku . Porywa czytelnika w wir emocji, w wyważony sposób stopniując napięcie, by na końcu rozbić serce na milion małych kawałków.


Czytanie Ekspozycji zagraża spokojnemu życiu i zdrowiu psychicznemu. Przed lekturą skontaktuj się ze blogową wyrocznią lub farmaceutą, który przepisze ci saridon, paczkę Big Redów, ewentualnie poczęstuje czerwonym westem... Długotrwałe narażenie na kontakt z lekturą powoduje szybsze bice serca, zawroty głowy, ból duszy i postępujące uzależnienie. Czytelników o słabych nerwach może przyprawić o omdlenie, a w skrajnych przypadkach o zawał serca.


Powieść Jandy Nelson jest idealnym materiałem na film propagujący ponadczasowe idee wśród nastolatków – tolerancję, pogoń za marzeniami, nawiązywanie silnych więzi czy też życie zgodnie z tym, co dyktuje serce. Nasycona emocjami i kontrowersyjnymi tematami, pokazuje dojrzewanie młodych ludzi i konflikt rodzeństwa. Uczy poszanowania inności, pokazuje wagę pierwszej miłości i zalążków namiętności, które są dla dojrzewającego człowieka kluczowe. Otacza czytelnika mgiełką tajemniczości, krzewi w sercu wrażliwość na sztukę i ukazuje w pełnym świetle psychikę utalentowanego artysty, który niekoniecznie pasuje do współczesnych czasów.


To opowieść o miłości, zarówno szczęśliwej jak i dramatycznej, o wzlotach i upadkach na drodze ku dorosłości, o pasji, namiętności i lojalności młodych ludzi, którzy bez względu na to, w jakich czasach żyją, pragną tego samego – wolności, szczęścia i spełnienie marzeń. To także powieść o utraconych szansach i nadziei na lepsze jutro.


Niespieszna akcja, mnóstwo mądrych przemyśleń i trafnych spostrzeżeń oraz nieoklepany temat sprawiają, że to książka, po którą warto sięgnąć. Myślę, że nie wszyscy zrozumieją przekaz, dla części z Was będzie to pewnie zabawna historyjka o stereotypowym ujęciu tematu cycusia mamusi. Jednak w głębi duszy wierzę, że tak jak ja znajdziecie drugie dno powieści, a nazwisko Socha będzie się Wam kojarzyć z literaturą kobiecą na wysokim poziomie.


To nie jest lekka lektura, angażuje emocjonalnie na najwyższym poziomie, łamie serce i nigdy go nie skleja, wprowadza zamęt w głowie i miesza niemal chorą fascynację z poczuciem bezsilności. Jestem przekonana, że lektura będzie dla was szokiem i pozostanie w waszych sercach i umysłach na zawsze. Skandalizująca, duszna relacja pana i jego niewolnicy została podana w zupełnie inny sposób, jako pełen kontrowersji obraz syndromu sztokholmskiego w seksownym i niebezpiecznym wydaniu.


To przede wszystkim powieść o wielu obliczach miłości, ale też o powoli budzącej się nadziei, przyjaźni nasyconej lojalnością i dialogu, którego brak prowadzi do katastrofy. To także historia o przekraczaniu własnych granic i realizowaniu marzeń, czasem kosztem innych. Autorka w mądry i nietarczywy sposób pokazuje, że życie kończy się tylko wtedy, gdy wydamy dosłownie ostatnie tchnienie, a nie wtedy, gdy mamy wrażenie, że proza życia odbiera realny oddech. Od nas samych zależy, czy damy sobie szansę i pozwolimy na szczęście także wtedy, gdy wydaje nam się, że wraz z dramatycznymi wydarzeniami powinien zatrzymać się świat.

mat. prasowe AKURAT
To idealna rozrywka dla młodego czytelnika spragnionego dobrego, nieszablonowego fantasy. Jest krwawo, dynamicznie, wciagająco i mrocznie, a do tego grozi Wam powódź emocji (niekoniecznie romantycznych). Serdecznie polecam, jeżeli mieliście jakiekolwiek obiekcje co do tego tytułu – porzućcie je. Nie pożałujecie.

Tak wygląda moja subiektywna dziesiątka, kolejność przypadkowa. Książki te zapamiętam na długo i wbrew pozorom, wcale nie miałam wielkiego problemu z wyborem. Każdą z nich polecam z czystym sumieniem. A jak wyglądał Wasz rok? Znaleźliście swoje perełki?

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Zostaw ślad po sobie i proszę, nie obrażaj nikogo.
Masz pytania, wnioski, spostrzeżenia? Pisz śmiało ;)