Płyń z tonącymi – Lars Mytting. Wpis gościnny


Dziś zapraszam Was na pierwszy wpis gościnny, które od stycznia 2017 roku będą się pojawiały regularnie na blogu. Autorami wpisów (niekoniecznie recenzji) będą osoby, które zaproszę do współpracy poprzez wpis na Facebooku. Autorką dzisiejszego tekstu jest Magdalena T., autorka blogów Zakochana w czytaniu i Dziennik sfrustrowanej matki, a zachęci Was do lektury książki Larsa Myttinga Płyń z tonącymi. 

Małe spóźnienie często wychodzi prawdzie na dobre.

Prawda bywa trudna, bolesna, głęboko zakopana w zakamarkach pamięci, a także trudna do odkrycia i wymagająca niemal śledztwa. Aby ją odkryć trzeba najpierw podjąć odważną decyzję, a następnie wyruszyć w podróż po nieznanych wodach ludzkich wyborów i historii. Mówią, że prawda oczyszcza… Jak jest naprawdę? Pytanie, czy ważne jest samo rozwiązanie czy też droga, którą przebywamy w danym celu i to co ona nam daje? To właśnie o takim „małym"  spóźnieniu i podróży do prawdy jest książka, którą dzisiaj Wam z wielką przyjemnością prezentuję.

Lars Mytting nie jest debiutantem. Ma na swoim koncie już kilka powieści, które znalazły uznanie czytelników, a książka Płyń z tonącymi została uhonorowana prestiżową Nagrodą Norweskich Księgarzy, co świadczy tylko o jakości tej historii.

Edvard dorastał w domu swoich dziadków, pośród pól i pastwisk, w sielskim pejzażu Norwegii. Jego rodzice zginęli we Francji, kiedy był jeszcze dzieckiem. Dlaczego właśnie tam? Nie wiadomo. To jedna z wielu rodzinnych tajemnic ukrytych za zasłoną milczenia. W poszukiwaniu rozwiązania zagadki Edvard wybiera się na Szetlandy, gdzie krajobraz urzeka romantycznym pięknem, lecz nieustannie wróży katastrofę. Znajduje tam kolejne ślady minionych zdarzeń i kobietę, której nie rozumie. W końcu jedzie do Francji, nad Sommę, której brzegi pokryte są grobami poległych żołnierzy – i wszystko powoli zaczyna się układać w spójną całość, mimo że korzenie tej historii sięgają najbardziej tragicznych wydarzeń XX wieku, a jej bohater musi rozstrzygać dylematy podobne tym, z jakimi się zmagali antyczni herosi.*

Kolejna książka w moim zbiorze, która ma w sobie motyw tajemnicy i rodzinnych sekretów. Sam opis intryguje i zachęca do zapoznania się z historią Edvarda i jego rodziny. Od samego początku przeczuwałam, że w tej opowieści znajdę coś dla siebie, a mój nosek wyczuwał ciekawą przygodę i niebanalną fabułę. Jak się okazało moja intuicja mnie nie zawiodła. Dostałam to, czego oczekiwałam, a nawet więcej. Gdy otworzyłam przesyłkę ujrzałam dość opasłe tomisko, które na okładce ma drzewo. Złoto – brązowe drzewo, które jest niby zwyczajne a jednak przyciąga wzrok. Przekartkowałam książkę i zauważyłam, że zapowiada się ciekawie wydana lektura z motywem drzewa również w środku – identyczne rośliny prowadziły nas po meandrach tej opowieści i okazały się głęboko zakorzenione w samej fabule. Powiem, że są one miłością i przekleństwem, które czyha nad bohaterami dwóch rodzin, więc okładka jak najbardziej nawiązuje do treści, a do tego jest prosta i nieprzekombinowana.

Płyń z tonącymi to opowieść o poszukiwaniu prawdy skrytej za zasłoną milczenia. Prawdy o przeszłości, wydarzeniach, ludziach, których znaliśmy, tych ledwo pamiętanych i tych nieznanych. Co najważniejsze jest również o poszukiwaniu prawdy o sobie samym, tożsamości, która wymyka się z rąk naszego bohatera. Nie zabraknie tutaj wątków wojennych, miłosnych, rodzinnych, a także jasnych i ciemnych stron ludzkiego charakteru. Wszystko to zostało ubrane w naprawdę intrygującą i wciągającą fabułę, która rozkręca się powoli. To jest dopiero odkrywanie sekretów! Nie dostajemy wszystkiego na tacy, ani nie dwa rozdziały dalej… poszukujemy, błądzimy, myślimy i odkrywamy stopniowo. To, co już mamy wyostrza apetyt i zachęca do dalszego czytania. Jeśli do tego dołożymy urzekający i barwny styl autora to otrzymamy porządną literaturę – gruby kaliber – sagę rodzinną, która zostanie doceniona przez czytelnika ceniącego sobie sekrety pokryte kurzem i zakopane pod stertą torfu.

Podczas czytania moja wyobraźnia szalała, żyła obrazami stworzonymi przez autora. Przeżywałam przygodę i rozkoszowałam się widokami razem z Edvardem. Czekałam w napięciu na to, co skrywa przeszłość i niejeden raz zostałam pozytywnie zaskoczona. Postacie same w sobie również zasługują na uwagę. Szczególnie ich charaktery, które toczą ze sobą pewnego rodzaju bitwę. Tak więc jeśli macie ochotę na niebanalną literaturę, która poprowadzi Was szlakiem tajemnic i ludzkich wyborów to polecam książkę Larsa Myttinga. Niecałe pięćset stron historii opowiedzianej męskim głosem…głosem pełnym rozterek, zwątpienia, straty i niepewności, a także determinacji i odwagi by stanąć oko w oko z tym co zapomniane.

Może kłamstwo jest jak wódka […]. Musisz pić regularnie, by ukryć przed samym sobą, że pijesz. Ale może prawda ma w sobie coś podobnego. I trzeba pić, dopóki się nie opróżni butelki.

* nota wydawnicza

Udostępnij ten post

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Zostaw ślad po sobie i proszę, nie obrażaj nikogo.
Masz pytania, wnioski, spostrzeżenia? Pisz śmiało ;)

Lustro Rzeczywistości © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka