Uratuj mnie – Anna Bellon. Sensacja Wattpada.


Sensacja Wattpada, polska Collen Hoover, fanfiction One Direction (!) – takie wzmianki o książce Anny Bellon można znaleźć w sieci. Ile w tym prawdy? Czy debiut młodej autorki zrobił na mnie dobre wrażenie? Przeczytajcie.

Co w fabule piszczy?

Śmierć brata odebrała Mai radość życia i sprawiła, że dziewczyna z sympatycznej młodej osoby przeobraziła się w osamotnionego dziwoląga. Pogrążona w rozpaczy nastolatka znika w świecie książek i muzyki, nie zauważając otaczającego ją świata. Nie dostrzega również Kylera – nowego ucznia liceum, który po raz kolejny zmienił miejsce zamieszkania. Utalentowany muzycznie chłopak, podobnie jak Maia kocha muzykę, a jego marzeniem jest założenie zespołu rockowego. Jednak toksyczny ojciec chłopaka ma za nic jego pragnienia i inaczej układa mu przyszłość. 
Czy dwoje młodych, doświadczonych przez los ludzi odnajdzie ratunek w muzyce? Czy dwa potłuczone serca odnajdą drogę do miłości i szczęścia? Przeczytajcie.

Na pierwszy rzut oka – świetna

O książce Anny Bellon z pewnością nie raz usłyszycie. W sieci pojawiło się mnóstwo opinii, jedne są lepsze, inne dość krytyczne, jednak wszystkie zwracają uwagę, że nazwisko autorki warto zapamiętać. Dlaczego? Choćby dlatego, że młoda pisarka, zaczytana w najlepszych książkach New Adult nie tylko odważyła się stworzyć powieść, jaką sama pewnie chciałaby przeczytać, ale również doskonale wiedziała, w jakim kierunku powinna pójść. 


Zacznijmy od samej historii – świat Mai i Kylera został dość wiarygodnie przedstawiony, a problemy postaci były na tyle interesujące, by kontynuować lekturę. Nie miałam problemy z wgryzieniem się w historię i naprawdę miło spędziłam czas. Autora nasyciła treść muzyką, co osobiście bardzo lubię i skupiła się na pokazaniu siły miłości i marzeń młodych ludzi. Podkreśliła wrażliwość swoich bohaterów podkłądając im pod nogi kłody, ale nie wrzuciła ich w sytuację bez wyjścia, a co za tym idzie sprawiła, że książkę czyta się z przyjemnością, a nie z bólem duszy.

Sprawę ułatwia prosty język i pewna schematyczność, która może być zarówno wadą (w końcu wszystko już było: żałoba po śmierci, niespodziewane spotkanie, wielka miłość przełamująca traumę) jak i zaletą (wiemy, czego się spodziewać, a to co znajome, jest nam łatwiej zaakceptować i polubić). Rozdziały są dynamiczne, co z pewnością sprawdziło się w przypadku opowiadania pisanego w internecie i sprawiło, że czytelniczki czekające na kolejne fragmenty czuły się dopieszczone. Jednak po przełożeniu całości na książkę, którą można przeczytać za jednym posiedzeniem, okazuje się, że treść jest poszarpana,  a nawet niekiedy wydaje się, że brakuje treści spajających poszczególne elementy fabuły. Niestety odbiło się to również na warstwie emocjonalnej, poszczególne wydarzenia z życia bohaterów zostały przedstawione w zbyt suchy sposób, a emocje nie udzielają się czytelnikowi. Mogłabym również przyczepić się do zbytniego spłycenia wątków (trauma Mai została zadziwiająco szybko wyleczona), ale takie rozwiązania zdarzają się w wielu książkach gatunku i nie jest to jakaś wielka wada.

Najmocniejszą stroną książki jest fakt, że autorka postawiła na muzyczne elementy. Marzenie bohaterów spełnia się, gdy zakładają zespół, a cała otoczka z tym związana wypada niezwykle wiarygodnie. Istnienie zespołu posiada odpowiednią motywację i zwiazane z tym skutki. Jestem ciekawa, w jakim kierunku rozwinie się ten motyw.
Podobał mi się również sposób przedstawienia miłości bohaterów i ich wzajemne wspieranie się. Mam nadzieję, że w kolejnym tomie autorka rozwinie skrzydła i pozwoli swoim bohaterom na nieco ckliwego romantyzmu, a przede wszystkim pozwoli dojśc do głosu emocjom.

Uratuj mnie to dobrze rokująca, pierwsza część serii The Last Regret. Mimo, że debiut Anny Bellon nie jest pozbawiony wad, warto wziąć go pod uwagę wybierając młodzieżowe lektury. Młoda autorka bez wątpienia czyta takie książki, do którym sama mam słabość, a co za tym idzie stworzyła historię, którą śmiało można byłoby wydać za granicą. To jeszcze nie ten moment, by porównać polską autorkę do Collen Hoover – jednak dostrzegam potencjał i wrażliwość, która z pewnością zaprocentuje w przeszłości. Poza tym gwarantuję Wam, że nie jest to żadne ff One Direction, a całkiem zgrabna opowieść o tym, jak nawzajem ratują się dwie potłuczone dusze.

Książkę polecam młodym czytelnikom, którzy lubią przesycone muzyką powieści New Adult, a także wszystkim tym, którzy wierzą w siłę marzeń.

Szczegóły
Tytuł: Uratuj mnie
Autor: Anna Bellon
Wydawnictwo: OMG Books/Znak

Ocena
Treść: dobra, 6/10
Styl: dobry
Okładka: ładna

Udostępnij ten post

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Zostaw ślad po sobie i proszę, nie obrażaj nikogo.
Masz pytania, wnioski, spostrzeżenia? Pisz śmiało ;)

Lustro Rzeczywistości © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka