I obiecuję ci miłość... – Marta W. Staniszewska. Jak w bajce.


Dobra historia o miłości zawsze znajdzie odbiorców, nawet gdy czerpie z dobrze znanych schematów i stawia na wątki opisane w pięcuset innych powieściach. Jak zatem sprawić, by romans zapisał się na dłużej w świadomosci czytelnika? Marta W. Staniszewska jest bardzo blisko rozwikłania tej zagadki.

Co w fabule piszczy?

Bella jest delikatną, subtelną kobietą która miała to nieszczęście, że spotkała na swej drodze niewłaściwego mężczyznę. Jej despotyczny maż zamyka kobietę w złotej klatce i kontroluje każdy aspekt jej życia. Gdy na horyzoncie pojawia się Wincent, pierwsza wielka miłość Belli, sprawy mocno się komplikują. Serca dawnych kochanków zaczynają bić we wspólnym rytmie, ale czy Bella, wychowana w duchu poszanowania instytucji małżeństwa postanowi zmienić swoje życie? Czy Wincent zapomni o wydarzeniach sprzed lat? Czy historia wielkiej, niespełnionej miłości znajdzie swój szczęśliwy finał?

Subtelna gra uczuć i zmysłów

Marta W. Staniszewska mocno mnie zaskoczyła i mimo ogromnych oporów co do czytania jej książki, bardzo cieszę się, że się skusiłam. Urzekła mnie nie tylko sama historia uczucia dwójki ludzi, ale też sposób, w jaki autorka opisała ich perypetie. Staniszewska operuje ładnym językiem, a jej styl jest plastyczny, delikatny i urzekający. Tak naprawdę na nerwy działały mi tylko imiona postaci: Wincent, Bella czy Majka, jako bohater męski (tutaj przydałyby się wskazówki odważnego redaktora), natomiast cała reszta absolutnie mnie przekonała. 

Kreacja postaci zasługuje na wielkie brawa. Postać Izy (Belli) została opracowana w najdrobniejszych szczegółach. Bohaterka jest spójna, postępuje w konsekwentny sposób, to co mówi i co robi współgra ze sobą, a w dodatku w każdej sytuacji zachowuje klasę. Nie jest kolejną słabą, bezbronną idiotką, bez własnego zdania i potrafi używać najseksowniejszej części ciała – mózgu – we właściwy sposób.

Wincent jawi się jako przystojniak pełen wszelkich cnót – czuły, wrażliwy, dobry, bogaty, stanowczy i honorowy, a dla równowagi ukrywa pewną tajemnicę, która dodaje mu charakteru. Posiada wrażliwą, ludzką częśc duszy, co jest urzekające.

Na deser zostawiam Tomasza, apodyktycznego męża Izy. Na pierwszy rzut oka to dupek jakich mało, ale nie skreślajcie go od razu, ponieważ posiada drugą twarz i jak w życiu – potrafi zaskoczyć. Nie mogę równiez pominąć przyjaciółi Izy, ubarwiającej fabułę swoją francuszczyzną :)

Osobliwe, niepokojąco rozkoszne ziarno niepewności zasiane w sercu Izabelli rozwijało się i kwitło. Nie wiedziała dlaczego, ale czuła, że to słuszne uczucie. Nigdy nie dała Tomkowi cienia podstaw do zazdrości. Może w końcu powinna? Zawsze starała się być idealną żoną. Matka i ojciec wychowali ją na taką. Zgodnie ze starofrancuską etykietą, jaką wyniósł z domu jej ojciec, żona musiała być posłuszna, wykształcona, grzeczna, kulturalna i obyta. Jak się okazało, dla Tomasza nie była wystarczająco dobra (...).

Mimo istnienia  trzech postaci nie obawiajcie się klasycznego trójkąta miłosnego – autorka postawiła na inne rozwiązania i problemy, czym zyskała w moich oczach i sprawiła, że z jeszcze większym zainteresowaniem zatopiłam się w lekturze. Opowieść o rozwoju obarczonego tajemnicą związku Belli i Wincenta wciąga na kilka ekscytujących godzin, oczarowuje delikatnością i zaskakuje przemyślaną, logicznie rozwijającą się fabułą. Dodatkowo zawiera kilka ciekawych wątków sensacyjno-psychologicznych i zniewala subtelnymi, działającymi na wyobraźnię scenami erotycznymi. 

W moim odczuciu Marta W. Staniszewska pisze najlepsze sceny łóżkowe, jakie wyszły spod pióra polskich autorek młodego pokolenia – działa na wyobraźnię i nie używa idiotycznych określeń (typu drżące berło i drgająca furtka). Za to należą jej się wielkie brawa, ponieważ napisanie dobrej, niewulgarnej namiętnej sceny jest nie lada wyzwaniem, któremu wiele osób nie potrafi podołać.

Czekam na moment, gdy Martą W. Staniszewską zainteresuje się jedno z wiądących wydawnictw, i zadba nie tylko o poziom merytoryczny książki, ale też sprawi, że rozgości się ona w świadomości wielu czytelników. Myślę, że autorka ma olbrzymi potencjał, który właściwie rozkwitnie tylko pod profesjonalnymi skrzydłami. I obiecuję ci miłość serdecznie polecam wszystkim wielbicielkom romantycznych historii, nasyconych subtelną erotyką.

Szczegóły
Tytuł: I obiecuję ci miłość
Autor: Marta W. Staniszewska
Wydawnictwo: Psychoskok 2016

Ocena
Treść: dobra, 7/10
Styl: bardzo dobry
Okładka: przeciętna

Udostępnij ten post

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Zostaw ślad po sobie i proszę, nie obrażaj nikogo.
Masz pytania, wnioski, spostrzeżenia? Pisz śmiało ;)

Lustro Rzeczywistości © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka