Mały Książę – Antoine de Saint-Exupéry. Klasyka światowej literatury dla każdego.


Nigdy nie lubiłam Małego Księcia... Uczynienie go szkolną lekturą, choć celowe z punktu widzenia procesu edukacji, odarło go z magii i sprawiło, że po wielu godzinach "interpretacji" miałam ochotę rzucić książeczką o ścianę. A jak podchodzę do niej dzisiaj?

A oto mój sekret. Jest bardzo prosty: dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu.

Tak jak w powyższym cytacie, staram się patrzeć na niego sercem, szukam głębszego sensu, chłonę poszczególne zdania i oceniam całość jak człowiek dorosły (co o dziwo jest dla mnie łatwiejsze teraz, gdy przeżyłam pewnie jedną trzecią swojej ziemskiej egzystencji, niż gdy byłam dzieckiem).

Małego Księcia po raz pierwszy wydano w 1943 roku i od tego czasu jego popularność nie maleje. Według wikipedii książkę przełumaczono na 270 języków i dialektów, a sprzedaż dawno przekroczyła 140 milionów egzemplarzy (i biorąc pod uwagę, że właśnie powstał film, liczba ta zapewne wzrośnie).

Exupéry napisał baśń i sam ją zilustrował oraz zadedykował swojemu wielkiemu przyjacielowi Léonowi Werthowi, wierząc że ten nie tylko ją zrozumie, ale też znajdzie w niej miliony znaczeń. Wyobrażacie sobie bardziej sentymentalny prezent? I choć w dzisiejszych czasach ilustracje tego typu są mało atrakcyjne dla dzieci, dla mnie stanowią sentymentalną podróż w przeszłość. Przyznam się wam, że Mały Książę to jedna z niewielu książek, które podróżują ze mną do kolejnych miejsc zamieszkania.



Wbrew pozorom Mały Książę wcale nie jest literaturą dla dzieci, nie bez powodu na lekcjach polskiego omawia się go w tak szerokim kontekście.

Dorośli są zakochani w cyfrach. Jeżeli opowiadacie im o nowym przyjacielu, nigdy nie spytają o rzeczy najważniejsze. Nigdy nie usłyszycie:, „Jaki jest dźwięk jego głosu? W co lubi się bawić? Czy zbiera motyle?” Oni spytają was: „Ile ma lat? Ilu ma braci? Ile waży? Ile zarabia jego ojciec?” Wówczas dopiero sądzą, że coś wiedzą o waszym przyjacielu. Jeżeli mówicie dorosłym: „Widziałem piękny dom z czerwonej cegły, z pelargoniami w oknach i gołębiami na dachu” – nie potrafią sobie wyobrazić tego domu. Trzeba im powiedzieć: „Widziałem dom za sto tysięcy franków”. Wtedy krzykną: „Jaki to piękny dom!”

Powyższy cytat dobitnie pokazuje jacy są dorośli, obnaża nasze słabości i materialistyczne podejście do życia. A gdzie w tym wszystkim radość życia? Istota człowieczeństwa? Empatia? Ponadczasowe wartości, jak choćby przyjaźń?

Ludzie mają zbyt mało czasu, aby cokolwiek poznać. Kupują w sklepach rzeczy gotowe. A ponieważ nie ma magazynów z przyjaciółmi, więc ludzie nie mają przyjaciół.

Mały Książę, samotny na swojej planecie, zmuszony do rozmowy z samym sobą i przypadkowymi osobnikami dorasta i coraz lepiej rozumie ideę miłości i przyjaźni, uczy się odpowiedzialości "za to, co oswoił" i odnajduje swoje przeznaczenie. Kres jego historii można rozumieć w różny sposób., zachęcam byście sami się o tym przekonali. Zniknął, ale czy to znaczy, że przestał istnieć?

Źródła podają, że pod postacią fikcyjnego chłopca skrywał się sam autor, ale sądzę, że przekaz jest tak uniwersalny, że każdy z nas znajdzie w Księciu okruch samego siebie. Czy nie jest tak, że każdego dnia szukamy przyjaźni? Próbujemy zrozumieć miłość? Cierpimy, ale też dążymy do szczęścia?

A gdy się pocieszysz (zawsze się w końcu pocieszamy), będziesz zadowolony z tego, że mnie znałeś. Będziesz zawsze moim przyjacielem. Będziesz miał ochotę śmiać się ze mną. Będziesz od czasu do czasu otwierał okno - ot, tak sobie, dla przyjemności. Twoich przyjaciół zdziwi to, że śmiejesz się, patrząc na gwiazdy. Wtedy im powiesz: "Gwiazdy zawsze pobudzają mnie do śmiechu". Pomyślą, że zwariowałeś. Zrobiłem ci brzydki figiel.


Podróż małego, złotowłosego chłopca, to droga przez dojrzewanie, podczas której ten uczy się doceniać rzeczy najważniejsze. Błądzi, by zrozumieć stratę, docenić piękno chwil spędzanych w towarzystwie, czuje miłość do tego, co sam stworzył i otoczył opieką. Pomyślcie o tym, że czy każdego dnia (oczywiście w chwilach "nicnierobiebia") nie zastanawiacie się, co by było, gdyby? A może macie swoją "różę", bezktórej nie wyobrażacie sobie życia? I martwicie się o "baranka", który tę "różę" może zjeść?

Jesteście piękne, lecz próżne - powiedział im jeszcze. Nie można dla was poświęcić życia. Oczywiście moja róża wydawałaby się zwykłemu przechodniowi podobna do was. Lecz dla mnie ona jedna ma większe znaczenie niż wy wszystkie razem, ponieważ ją właśnie podlewałem. Ponieważ ją przykrywałem kloszem. Ponieważ ją właśnie osłaniałem. Ponieważ właśnie dla jej bezpieczeństwa zabijałem gąsienice (z wyjątkiem dwóch czy trzech, z których chciałem mieć motyle). Ponieważ słuchałem jej skarg, jej wychwalań się, a czasem jej milczenia. Ponieważ... jest moją różą.

W chwilach zwątpienia w sens istnienia tego okrutnego świata sięgnijcie po Małego Księcia, otwórzcie na jakiejkolwiek stronie i odkryjcie w sobie dziecko. Niemal na pewno znajdziecie cytat, który podniesie was na duchu lub sprawi, że zobaczyie światełko tam, gdzie wszelka nadzieja zginęła. Otwórzcie umysły i pozbądźcie się blokad w waszych głowach, doceńcie chwile, którym niestraszne najnowsze wiadomości w tv.

A jeśli macie dziecko, koniecznie przeczytajcie mu tę historię, bądź zabierzcie na film. Może dzięki temu zrozumie, że pewne wartości nie ulegają zmianie od wieków?

Dziś już kocham Małego Księcia i tęsknię za czasami, gdy wszystko było takie proste... A swój stary egzemplarz (z 1992 roku) na zawsze ukryję na półce, dla siebie i przyszłych pokoleń.


Szczegóły
Tytuł: Mały Książę
Autor: Antoine de Saint-Exupéry
Przekład: Jan Szwykowski
Wydawnictwo: Instytut Wydawniczy PAX 1992
ISBN 83-211-0964-0

42 komentarze:

  1. Uwielbiam "Małego księcia" , mój juz taki biedny "wyczytany" ;)
    ksiazkomiloscimoja.blog spot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja już nawet nie wiem, ile razy go czytałam :) Niesamowite w tej książce jest to, że inaczej odbieramy ją jako dzieci, a inaczej jako "osoby starsze" xd Zapraszam do siebie na konkurs www.oczytane.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam "Małego księcia" mogłaby go czytać cały czas ;)
    http://czytaniewekrwii.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Pierwszy raz przeczytałam "Małego Księcia" w wieku dziesięciu lat i pamiętam, że nie zrobił na mnie żadnego wrażenia. Ot, jakaś bajeczka. Dopiero kilka lat później zakochałam się w tej książce bez pamięci i tak mi zostało do dzisiaj ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedyś książka była dla mnie niezrozumiała i dziwna, jednak gdy czytałam ją ostatnio zauważyłam w jakim błędzie byłam sądząc, że książka niczego nie wnosi. Jednak co mogłam wiedzieć w podstawówce;) Teraz na prawdę lubię Małego Księcia:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam "Małego księcia" w podstawówce i w ogóle nie przypadł mi do gustu, nie wiem jak podeszłabym do tego teraz, ale podejrzewam, że zupełnie inaczej ;) Może jeszcze kiedyś spróbuję kolejny raz przeczytać "Małego księcia" ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam "Małego Księcia". :) Już za pierwszym razem ta książeczka zrobiła na mnie wrażenie. Cytat o patrzeniu sercem jest jednym z moich ulubionych. Kiedy przeczytałam ją już jako dorosła, zachwyciła mnie jeszcze bardziej. Uważam, że to książka, którą trzeba przeczytać kilka razy i nie rozumiem ludzi, którzy mówią, że nie lubią "Małego Księcia". Może jeszcze do niego nie dojrzeli...

    http://zaczytana-dolina.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie czytałam Małego Księcia, ale mam u siebie na półce egzemplarz po angielsku i kiedyś na pewno się za niego zabiorę, jednak teraz za bardzo mnie do tego nie ciągnie ;)
    http://gabrysiekrecenzuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja już książkę w szkole pokochałam :) I te cytaty. Teraz próbuję zachęcić mojego brata do poznania tej cudnej historii.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie wiem jak można nie lubić albo nie rozumieć tej książki. Podejrzewam, że nielubienie jej bierze się właśnie z nierozumienia... Ludzie nie potrafią wczuć się w te filozoficzne teksty ani wyciągać z nich nauki. A szkoda... Ja bardzo lubię tę książkę i na pewno o niej nie zapomnę.

    czytanienaszymzyciem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Zgadzam się z tym, że czytając "Małego księcia" jako lekturę, wcale się go nie docenia, dopiero po latach widać to, co było niewidoczne za młodu :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Piękna, bardzo potrzebna książka :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Coś zauważyłam właśnie ostatnio, że jakoś wszyscy wracają do tej książki tak nagle ;))

    OdpowiedzUsuń
  14. Cóż ja mogę powiedzieć na temat tej książki? A, już wiem... kocham, kocham, kocham! ;P

    OdpowiedzUsuń
  15. To jedna z tych książek które każdy powinien przeczytać. Piękna, wzruszająca opowieść o sile przyjaźni i potrzebie bycia kochanym. Wracam do niej przynajmniej dwa razy w roku. Tak jak w młodszych latach jej nie lubiłam, tak bardzo ją teraz kocham!
    Pozdrawiam Cię serdecznie :*
    In Bookland

    OdpowiedzUsuń
  16. "Mały książę" był jedną z niewielu lektur, które naprawdę bardzo lubiłam. Chociaż czuję potrzebę, żeby jeszcze do niego wrócić :) Co na pewno uczynię.
    Pięknie opisałaś historię blondwłosego księcia!
    NiczymSzeherezada.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie mogę powiedzieć nic ponad to, że kocham Małego Księcia z całego serca! To piękna powiastka, którą czyta się w ciągu paru godzin, ale jej prawdy i treść mogą nam towarzyszyć przez całe życie. Zdecydowanie trzeba przeczytać :) A jeśli chodzi o ilustracje to są one dla mnie integralną częścią książeczki i zawsze mi się podobały.
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  18. Po Małego Księcia sięgnęłam dzięki temu, że była to moja lektura szkolna i bardzo się cieszę z tego powodu, bo pokochałam tą historię. Myślę, że jest to taka książka, którą powinien przeczytać dosłownie każdy ;)
    http://alejaczytelnika.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. Mały książę - lektura, którą uwielbiam :)

    LeonZabookowiec.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  20. Do pewnych książek trzeba dojrzeć lub wrócić po jakimś czasie i można je wtedy całkiem inaczej rozumieć.

    OdpowiedzUsuń
  21. Czytałam Małego Księcia tylko raz i jak na razie nie zamierzam sięgać po niego w najbliższym czasie. Nie chce aby znowu skruszył moje serce na milion kawałeczków.

    OdpowiedzUsuń
  22. Czytałam Małego Księcia tylko raz i jak na razie nie zamierzam sięgać po niego w najbliższym czasie. Nie chce aby znowu skruszył moje serce na milion kawałeczków.

    OdpowiedzUsuń

  23. Czytałam go w gimnazjum i od tamtej pory go nienawidzę. Stoi schowany gdzieś za innymi książkami. Być może jeszcze kiedyś po niego sięgnę...

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja nie jestem zbytnio fanką Małego księcia, nie widzę w niej niczego ogromnie szczególnego, ale to tylko moje zdanie :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie znoszę tej książki...

    OdpowiedzUsuń
  26. Czytałam tylko raz, może kiedyś powrócę do tej książki. A cytat, że dobrze się widzi tylko sercem zapamiętam chyba na zawsze.

    OdpowiedzUsuń
  27. Zgadzam się jest to bardzo trudna książka dla dzieciaków, czytałyśmy wspólnie z moją córką, przyznam, że zrozumiała wiele, ale ostatecznie Mały książę nie stał się jej ulubionym bohaterem, zwyczajnie nie polubiła go. Ja uwielbiam tę historię i chyba za każdym razem wyciągam z niej więcej :) Teraz mam wielką ochotę obejrzeć jej ekranizację :) Pozdrawiam ciepło, przyjemnej niedzieli :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Zaczęłam odkrywać tą książkę tak naprawdę dopiero po... omawianiu jej w gimnazjum. To właśnie po tym zaczęłam o niej głębiej myśleć, odkrywać ją... i zakochywać się w niej. Teraz już jest pełna miłość! Co więcej zamierzam ją sobie przypomnieć.

    OdpowiedzUsuń
  29. Lubię tę książkę. Nawet przypomniałam ją sobie po latach ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Czytałam - zresztą niejednokrotnie. Przepiękna baśń. :)

    OdpowiedzUsuń
  31. "Małego księcia" przerabiałam jako lekturę w gimnazjum i już wtedy wiedziałam, że już nigdy więcej nie sięgnę po tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  32. Gdzieś mam na półce u mojej mamy taki bardzo stary egzemplarz:) Mama starannie przechowuje i dba o swoje zbiory, a kiedyś będę robić to ja:) Piękna recenzja, a w szkole też nie lubiłam tej książki. denerwowała mnie. Teraz przeczytałam u Ciebie cytaty i się zachwyciłam. Serio:)

    OdpowiedzUsuń
  33. To może i ja polubię, bo w szkole miałam podobnie jak ty ;)

    OdpowiedzUsuń
  34. Mnie Mały Książę oczarował od dziecka, tylko, że na różnych etapach życia odbierałam ją inaczej. ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. lubie malego ksiecia chociaz mnie tez ta interpretacja doprowadzala do szalu :D

    OdpowiedzUsuń
  36. Wiesz, kiedys miałam bardzo podobne podejście do tej książki, jak Ty. Niby mi się podobała, ale nie potrafiłam zrozumieć tych wszystkich ochow i achow. Może to zabrzmi dziwnie, ale oglądając przepiękny zwiastun bajki, nabrałam ogromnej ochoty, by wrócić do tej historii, na nowo wsłuchać się w jej piękno :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Zdecydowanie najlepsza lektura szkolna! ♥

    http://thebookishcity.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  38. Ta książka to prawdziwa skarbnica mądrości :)

    OdpowiedzUsuń
  39. To była jedna z pierwszych książek, jakie przeczytałam. Ogromnie zapadła mi w pamięć, jako kilkulatka uroniłam już parę łez wzruszając się nad losem Małego Księcia i obiecałam sobie, że nigdy nie będę jak ci obrzydliwi dorośli co pytają dzieci o przyjaciół pod względem kwestii finansowych, domu, statusu rodzinnego :) Czasami jak rozmawiam z młodszymi kuzynkami pędzę w te tematy, ale potem się ogarniam, gdy przypominam, że faktycznie w tym wieku ważniejsze są pasje czy barwa głosu.. Ta książka prowadzi mnie przez całe życie, mimo że nie czytałam jej już tyle lat, ale wbiła mi się do głowy ogromnie.

    OdpowiedzUsuń
  40. Też kocham tę książkę, ale nie zawsze tak było. Właściwie to w podstawówce nie znosiłam tego dziadostwa, w gimnazjum w końcu go zrozumiałam, a w chwili obecnej, jest dla mnie tym o czym piszesz - takim światełkiem. Tunelem prowadzącym do najprostszego, a jednocześnie najbardziej pięknego.
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń

Zostaw ślad po sobie i proszę, nie obrażaj nikogo.
Masz pytania, wnioski, spostrzeżenia? Pisz śmiało ;)