Ciotka Poldi i sycylijskie lwy – Mario Giordano. Lek na chandrę


Mario Giordano, niemiecki pisarz włoskiego pochodzenia, w swojej najnowszej książce Ciotka Poldi i sycylijskie lwy oddał hołd obydwu swoim ojczyznom. Bawarska do szpiku kości Poldi oraz Sycylia, oszałamiająca wszystkimi rodzajami smaków, niczym jedno z najbardziej wyrafinowanych dań, okażą się mieszanką wybuchową, czekającą tylko na odpowiedni moment, niczym uśpiona Etna, majacząca w oddali.


Isolde Oberreiter, dla rodziny i znajomych po prostu Poldi, to niespotykanie barwna i nieszablonowa postać. Charyzmatyczna, z zasadami, mocno stąpająca po ziemi, a przy tym poddająca się melancholii, wielokrotnie doświadczana przez życie i w głębi duszy bardzo samotna starsza pani. W wieku sześćdziesięciu lat postanowiła przenieść się z Monachium na Sycylię, by tam, napawając się nadmorskim krajobrazem, dokonać swego żywota przy znacznym użyciu napojów wyskokowych. Niestety jej misterny plan spalił na panewce, gdy przypadkowo znalazła zwłoki swego pomocnika, Valentina Candeli, zaginionego od kilku dni.

„Sycylia jest skomplikowana – tu nawet umrzeć nie można tak po prostu, ciągle coś wchodzi człowiekowi w paradę. A potem wydarzenia zaczynają następować po sobie lawinowo, ktoś zostaje zamordowany, nikt nic nie widział, o niczym nie wie. Więc sprawa jasna, że ciotka Poldi, uparta i bardzo bawarska, musiała wziąć sprawy w swoje ręce i zaprowadzić porządek. I od tego zaczęły się problemy.”

Ciotka Poldi, jako nieodrodna córka swego ojca, nadkomisarza policji kryminalnej, naznaczona genem łowcy i jednocześnie pchana wewnętrznym przymusem, nie mogła zostawić sprawy zabójstwa Valentina w rękach nierozgarniętych policjantów. Poczuła się niejako zobligowana do rozpoczęcia śledztwa na własna rękę, choć przystojny commissario capo Vito Montana i możliwość przebywania w jego towarzystwie stanowili dodatkową motywację 😉 Czy Poldi uda się rozwikłać zagadkowe morderstwo Valentina? Czy było to zabójstwo na zlecenie mafii? W jaką aferę wplątał się młody chłopak? Czy Montana wpadnie w sidła zastawione przez targaną namiętnościami Niemkę?

„Wezwanie commissario na kolację i zaprezentowanie mu w pełnej krasie dekoltu oczywiście służyło śledztwu i było całkowicie profesjonalne. Podobnie jak czerwona suknia bez ramion, w której Poldi przyjęła Montanę.”

Ogromnym atutem powieści Mario Giordano jest tytułowa ciotka Poldi, wzbudzająca w ludziach ogromną sympatię, łatwo nawiązująca kontakty. Przebojowa, szalona, lecz zarazem twarda babka, niezniszczalna, nie do pokonania. Nie stroni od alkoholu, ani dobrego jedzenia. Uwielbia policjantów w mundurach. Ma nawet specjalne albumy, w których umieszcza co rusz nowe zdjęcia z umundurowanymi przystojniakami. Dużo w życiu przeżyła, sporo doświadczyła, dzięki czemu na wielu rzeczach zna się, jak mało kto, choć w tej kwestii musimy uwierzyć na słowo narratorowi. Niemniej Poldi jest osobą o dużej wiedzy oraz intuicji. Nie spocznie dopóki nie dowie się prawdy. Oczywiście miewa także chwile zwątpienia, które na szczęście szybko mijają. Wierna obietnicy złożonej Valentino, nie spocznie póki nie dopadnie mordercy.

„Moja ciotka i tak nie należała do ludzi, którzy długo zamartwiają się swoimi błędami, gafami i zaprzepaszczonymi szansami. Bowiem na porażkach, przeszkodach, błaźnieniu się i zbieraniu ciosów, a także na nowych początkach, dźwiganiu się na nogi, śmianiu się z siebie i niedawaniu dmuchać sobie w kaszę moja ciotka znała się świetnie. Tylko na jednym, myślę, znała się niezbyt dobrze: na dawaniu za wygraną.”

Ciotka Poldi i sycylijskie lwy początkowo przytłoczyły mnie ilością anegdot, rozważań oraz wspomnień. Nie mogłam przestawić się na włoskie gadulstwo. Jednak wkrótce wczułam się w klimat opowieści i z zainteresowaniem śledziłam kolejne wydarzenia, starając się zapamiętać jak najwięcej szczegółów, które ostatecznie mogłyby się okazać kluczem do rozwikłania zagadki. Historia opowiadana przez bratanka Poldi, ani nie nudzi, ani nie pędzi w zawrotnym tempie. Brakujące elementy pojawiają się w odpowiednich momentach, poprzedzone doskonale zbudowanym napięciem. W międzyczasie Giordano z upodobaniem raczy czytelnika interesującymi informacjami oraz specyficznym humorem, dzięki czemu powieść odebrałam jako lekką i przyjemną mieszankę kryminału, komedii oraz literatury obyczajowej.

Zakończenie okazało się takie, jakim być powinno, z czego osobiście jestem bardzo ukontentowana. Pisarz przemycił w nim także informację, że już niedługo Poldi po raz kolejny uwikła się w sprawę kryminalną. Zatem czekam cierpliwie na kolejny tom przygód szalonej Niemki 😀 Spotkanie z Poldi zalecam jako skuteczny lek na jesienną chandrę 😉


Szczegóły
Tytuł: Ciotka Poldi i sycylijskie lwy
Autor: Mario Giordano
Tłumaczenie: Agnieszka Hofmann
Gatunek: komedia kryminalna
Wydawnictwo: Initium 2017
400 str., oprawa miękka




Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Zostaw ślad po sobie i proszę, nie obrażaj nikogo.
Masz pytania, wnioski, spostrzeżenia? Pisz śmiało ;)