Ostatni portret Melanii – Ewa Madeyska. Literatura kobieca?

Muszę się Wam do czegoś przyznać – Ostatni portret Melanii to jeden z moich ulubionych patronatów. Zawsze starannie, ale i z nutką niepokoju wybieram pozycje, na których zobaczycie logo Lustra Rzeczywistości i lubię mieć pewność, że biorąc taką książkę do ręki będziecie w pełni usatysfakcjonowani. Powieść Ewy Madeyskiej spełniła wszystkie moje oczekiwania, ba! To była jedna z najlepszych książek jakie przeczytałam w tym roku i zaraz opowiem Wam dlaczego.


Co w fabule piszczy

Artysta malarz Igor Żurek i księgowa Melania Łucka tworzą szczęśliwą parę. Mieszkają w domu nad jeziorem. W pewien sierpniowy poranek Igor budzi się i spostrzega, że Melania zniknęła. Rozpoczyna poszukiwania, które stopniowo ujawniają drugie dno ich związku. Jak się okazuje, Igor i Melania skrywają kilka mrocznych sekretów.
W zwariowanej podróży Żurkowi towarzyszy Nikola Napiecek, miłośniczka różowych skuterów, kolczyków w nosie i osobliwych opowieści. 
Bohaterką książki jest również słynna pisarka Sandra Sauer. Wielbicielkami jej powieści są Melania i Nikola. Dla Igora zaś fenomen poczytnej autorki jest równie niezrozumiały jak zniknięcie Melanii.

"Literatura dla kobiet przerosła możliwości Żurka, chociaż nie oczekiwania. Oczekiwań nie miał żadnych. raczej podejrzenia, które okazały się słuszne: makulatura dla kucharek była nie tylko źle napisana. Budowała też w czytelniczkach wiarę w istnienie nieistniejących mężczyzn i nadzieję na miłość, która w świecie poza okładkami po prostu się nie zdarza." s. 23


Sięgając po Ostatni portret Melanii miałam wiele wątpliwości – nieznana mi dotąd autorka i zapowiedź, która mówi tak wiele, a zarazem nic konkretnego. Czy ta historia mnie porwie? Czy nie zasnę z nudów? Czy jako wielbicielka obyczajowej prozy nie poczuję się urażona spostrzeżeniami autorki? Wszelkie obawy odpłynęły w siną dal z chwilą, gdy przeczytałam pierwszy rozdział. Ewa Madeyska jest bowiem wirtuozem słowa i  malarką wrażeń, a jej proza stała się motorem napędowym wyobraźni. Każde zdanie, każde słowo i każda scena w Ostatnim portrecie Melanii mają znaczenie, nie ma tutaj miejsca na zbędne zapychacze, przegadane momenty, płytkie dialogi ani nic nie wnoszącą, słowną papkę. To powieść, która żyje własnym życiem i należy do gatunku tych nieodkładalnych.  

"W swoim telefonie Monika hoduje stolec. Mówi, że to taka gra. Pou się nazywa. Stolec, nie zasłaniaj uszu, stolec trzeba karmić, bawić się z nim, zarabiać na jego utrzymanie. Monika najbardziej lubi go kąpać. Czujesz? Pakuje kawałek kupy pod prysznic, szoruje mydłem i płucze.(...)Żyje w alternatywnym stolcoversum." s. 103

Autorka z wprawą korzysta z motywów kultury masowej, wbija szpileczki w schematy wiążące się z literaturą "dla kucharek" i wciąga w świat barwnych, wielowymiarowych postaci. Nie szczędzi ironii, za nic ma konwenanse i bawi w najlepszym stylu. Dostarcza wielu bodźców, a nawiązując do popularnych tematów, mocniej angażuje i wzbudza żywe zainteresowanie.

"Dopiero teraz spostrzegł, że pod pobliskimi garażami zbiera się grupa wyrostków. Rej pośród nich wodził niewysoki, napakowany kafar, który co rusz zerkał na Nikolę. Kafar w stroju wieczorowym: świeżo wyprasowany dres, złoty łańcuch na szyi, na bicepsie tatuaż, podkoszulek podkreślający walory, na nogach firmowe adaśki." s. 99

Pisarka z pasją plącze wątki, których jest w sam raz biorąc pod uwagę objętość powieści, wabi czytelnika w labirynt zdarzeń – czasem zabawnych, czasem wzruszających, a niekiedy pysznie absurdalnych. Pozostawia czytelnika w stanie absolutnego ale nie bezrefleksyjnego odprężenia. Jej słowa pozostają w świadomości, puchną, pulsują, skłaniają do pytań o sens działań człowieka i nieustannego pędu do mistycznego "czegoś". Troszkę kpi z literatury popularnej, a także komentuje niektóre zagadnienia dotyczące wydawniczego świata, jednak pamiętajcie, by całość potraktować z przymrużeniem oka.

"Przypomniała sobie, że marzył o krytyce literackiej. Obawiał się jednak, że skończy w roli recenzenta publikującego na blogu wswiecieksiazek.blogspot.com. "To trochę jak w świecie ciszy, albo w strefie mroku, czyli tam, gdzie się nie zagląda z własnej woli", mówił." s. 266

Pierwszy tom cyklu Ostatnie zadowoli czytelnika oczekującego od lektury głębi, ale sprawi też przyjemność osobom chętnie sięgającym po klasyczną, lekką prozę obyczajową. Satyryczny klimat, dopracowane, pełnokrwiste postaci, spójna, dynamiczna akcja, barwne tło społeczno-obyczajowe, motyw drogi i ciekawe ujęcie miłości to tylko część zalet publikacji. 


wywiadzie zapytałam Ewę Madeyską o to, czy warto czytać "literaturę dla kucharek", czy może liczą się tylko ambitne dzieła. Oto co odpowiedziała:

"Jeśli czytać to tylko książki, które sprawiają przyjemność. Zwyczajną przyjemność. Wybór jest ogromny: od kryminałów i romansów po wysokoartystyczne projekty. Od powieści rodzimych, przez tłumaczone, po teksty w oryginalnych językach. Kto co lubi."
Zgodzicie się, prawda? Zachęcam do sięgnięcia po Ostatni portret Melanii, która nie tylko sprawi Wam prawdziwą przyjemność, ale zaspokoi potrzebę ambitnej lektury w lekkostrawnym wydaniu. To będzie prawdziwa uczta, której długo nie zapomnicie, a smak poszczególnych słów na długo zmieni Wasz odbiór literatury popularnej. Gorąco polecam.


"Właśnie o to chodzi. O to, żeby pisać o wszystkim, co oczywiste, zwyczajne, bagatelne, lecz z szacunkiem dla czytelników. Oni nie zasługują na to, by traktować ich jak kretynów." s. 281

Szczegóły
Tytuł: Ostatni portret Melanii
Autor: Ewa Madeyska
Cykl: Ostatnie
Wydawnictwo: Rebis 2018
Gatunek: Obyczajowa


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zostaw ślad po sobie i proszę, nie obrażaj nikogo.
Masz pytania, wnioski, spostrzeżenia? Pisz śmiało ;)