Wszystkie moje kobiety. Przebudzenie – Janusz Leon Wiśniewski



Stali bywalcy bloga wiedzą zapewne, że mam ogromną słabość do Janusza Leona Wiśniewskiego, nie tylko jako pisarza, ale też jako człowieka. To nie tylko wnikliwy badacz kobiecej duszy, wyjątkowy orędownik kobiecego piękna, ale też utalentowany artysta, który słowem maluje namiętności w duszach czytelników i delikatnie, aczkolwiek boleśnie dotyka emocji. Każdy, kto choć raz miał okazję uczestniczyć w spotkaniu z autorem, twarzą w twarz, z pewnością przekonał się, że to dżentelmen w każdym calu, o sprecyzowanych (niekoniecznie popularnych) poglądach.


Moja przygoda z twórczością autora zaczęła się dawno temu, w innym życiu i choć wtedy rozumiałam niewiele z przekazu autora, sentyment pozostał do dziś. Czy Przebudzenie poruszyło mnie tak jak Samotność w sieci? Przeczytajcie.

"Samotność wcale nie zaczyna się od tego, że nagle nikt nie czeka na ciebie w domu. Samotność zaczyna się wówczas, kiedy pierwszy raz odczujesz pragnienie, aby czekał tam na ciebie ktoś zupełnie inny..."


Co w fabule piszczy?

Wszystko da się wyjaśnić. Zapisać w liczbach i równaniach. Życiem rządzą prawdopodobieństwo, logika i udowadnialne twierdzenia. Przynajmniej jemu, naukowcowi, tak się wydawało, dopóki nie spędził wielu miesięcy w klinice w Amsterdamie i nie otarł się o śmierć, co całkowicie zburzyło konstrukcję jego świata.

Były przy nim w chwili największej tragedii, mimo że je zawiódł, skrzywdził, zdradzał, upokorzył. Dlaczego? Wszystkie jego kobiety.

Milena, niesforna, uderzająco piękna i wyuzdana femme fatale. Daria, jego była studentka, „kruche, naiwne dziewczę w wieku jego córki”, o oczach jak niezapominajki. Tajemnicza Ludmiła, z którą rzekomo łączył go tylko seks. Natalia, fascynująca, bezpruderyjna artystka, niezastąpiona partnerka do filozoficznych dysput. Justyna - miała być jedynie lekiem na jego depresję po rozstaniu z żoną. Ewa, tak samo charyzmatyczna, jak eteryczna, zachwycająco mądra nauczycielka, która na nowo buduje jego świat...

Kim był dla nich? Kim one były dla niego? Której był coś winien, której kiedyś podarował za mało, a która była mu wdzięczna?

Wszystkie moje kobiety. Przebudzenie Janusza Leona Wiśniewskiego to nie pierwsza lepsza literatura kobieca... To publikacje do smakowania maleńką łyżeczką, po trochu, żeby wystarczyło do długo. Autor nie atakuje czytelników nowymi pozycjami co chwila, nie produkuje bestsellerów taśmowo i z powodzeniem buduje wrażenie, że jest ponad cały ten literacki świat. Jedyne czym rozpieszcza to kolejne antologie, mniej lub bardziej refleksjogenne, zaostrzające apetyt na więcej. 

Tym razem autor opisuje historię naukowca, który spędził wiele czasu w klinice w Amsterdamie, niemal tracąc życie, ale zyskując nowe spojrzenie na całą swą dotychczasową egzystencję. Podczas półrocznego pobytu w szpitalu bohatera odwiedzały kobiety jego życia: te, które kochał, te które upokarzał i te, które traktował bez należnej atencji. Powieść stanowi analizę przyczyn takiego zachowania, a jednocześnie zabiera czytelnika w podróż przez ludzkie motywacje, głęboko skrywane, czasem wstydliwe i przesycone emocjami. 

Przebudzenie nie jest lekturą na jeden wieczór, wymaga skupienia i zaangażowania w losy bohatera. Autor z wprawą utrzymuje uwagę, ale brak podziału na rozdziału i niemal jednolita ściana tekstu naszpikowanego refleksjami wymusza chwile odpoczynku. Styl autora również bywa wyzwaniem dla osób, które nie przywykły do niespiesznego opisywania akcji. Należy również pamiętać, że Wiśniewski nie atakuje umysłu czytelnika nadmiarem wydarzeń, ale z godną podziwu dokładnością opisuje stany emocjonalne, bezwstydnie analizuje intymność, sferę seksualną oraz wnikliwie interpretuje ludzkie zachowania.

Wszystkie moje kobiety. Przebudzenie to długo oczekiwana, pełnowymiarowa powieść stanowiąca swego rodzaju rachunek sumienia człowieka, który w obliczu śmierci doznał objawienia. Mimo, że nie jest to odkrywczy, literacki motyw, warto poznać punkt widzenia autora, tak sensualny i barwny, że nie pozostawi nikogo obojętnym. To także opowieść o wyjątkowej miłości, napiętych męsko-damskich relacjach, dojmującej samotności i zasłużonym cierpieniu. Przede wszystkim jest to jednak opowieść o kobietach, nadających sens życiu głównego bohatera. 

Możnaby pokusić się o drążenie, ile w tej opowieści jest prawdy o samym autorze. Wydawca twierdzi, że najbardziej osobista i przejmująca publikacja Wiśniewskiego i ma w tym sporo racji. Czy książka zawiera wątki biograficzne? Tego nie wiem, ale bez wątpienia udowadnia, że na życiowe przebudzenie nigdy nie jest za późno. Gorąco polecam, zwłaszcza dojrzałym czytelnikom, dla których siłą dobrej powieści jest przekaz, a nie rozpędzona akcja.


Szczegóły
Tytuł: Wszystkie moje kobiety. Przebudzenie
Autor: Janusz Leon Wiśniewski
Wydawnictwo: Znak Literanova 2017
Gatunek: obyczajowa

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Zostaw ślad po sobie i proszę, nie obrażaj nikogo.
Masz pytania, wnioski, spostrzeżenia? Pisz śmiało ;)