Sztuka kochania – Michalina Wisłocka. O seksie słów kilka


Ze Sztuki kochania wyłania się jedno bardzo ważne twierdzenie: nie ma kobiet oziębłych, są tylko kobiety nierozbudzone. Michalina Wisłocka wierzyła, że każdy człowiek bez względu na płeć ma prawo do swobody i satysfakcji seksualnej. Dziś taki pogląd nikogo nie dziwi, ani nie szokuje, ale 40 lat temu? Zapytajcie rodziców. A sami koniecznie sięgnijcie po książkę, wbrew pozorom – ponadczasową.

Autorka ze swoimi śmiałymi poglądami wywołała wstrząs wśród Polaków, gdy jako młody ginekolog i seksuolog zaczęła otwarcie mówić o seksie. Należy pamiętać, że w latach siedemdziesiątych o "tych sprawach" nie rozmawiało się publicznie, a zbytnia otwartość w kwestii erotyki była postrzegana jako coś negatywnego, wstydliwego, a nawet skandalicznego. Sztuka kochania wydana po raz pierwszy w 1978 roku, jako poradnik seksu dla każdego, okazała się wielkim sukcesem i sprzedała się w 7 milionach egzemplarzy. Pirackie dodruki można było kupić nawet na bazarach, oczywiście w wielkiej tajemnicy ☺

Wisłocka sama była kobietą otwartą, świadomą siebie i swoich potrzeb, a przy tym z racji swojej pracy dokładnie poznała łóżkowe problemy społeczeństwa. Młoda lekarka otworzyła ludziom oczy na fizyczność i uzmysłowiła im, że czerpanie satysfakcji z uprawiania miłości nie jest niczym zdrożnym. Nauczyła kobiety (i mężczyzn) czym jest orgazm, przełamała bariery i zahamowania silnie zakorzenione przez wychowanie, a następnie pokazała, że  seks to przyjemność, a nie smutny, małżeński obowiązek.

Tyle teorii, ale przejdźmy do tego, czy w obecnych czasach jest sens czytać tak "archaiczną" pozycję. Z całą pewnością tak! 

Strefy erogenne według Wisłockiej, s. 119

Dlaczego warto czytać?


Sztuka kochania wprowadza w świat seksu zaczynając od podstaw: pokazuje fizjologiczne uwarunkowania odczuwania przyjemności u kobiet i mężczyzn na przestrzeni życia, edukuje w kwesti wyglądu i działania ludzkiego ciała, wskazuje różnice płciowe w psychice i szczegółowo opisuje znaczenie poszczególnych zmysłów. 

Zamiat płaczu pozostaje zawsze ucieczka w pełne smutku milczenie. Ciche dni! Tego żaden męzczyzna nie wytrzyma na dłuższą metę.

Sporo czasu poświęca antykoncepcji (choć oczywiście rozdział ten stracił na aktualności), a także radzi jak przeżyć... pierwszy raz. Edukuje w kwestii istnienia orgazmu i zachęca do szczerego wyrażania swoich potrzeb. A to wszystko opisuje prostym, zrozumiałym językiem, ze szczyptą humoru, ale całkiem poważnie. 

Nie należy nigdy upijać się na smutno ani kochac się dla zabicia zmartwień, w obu przypadkach bowiem mamy potem straszliwego kaca.

Nie bagatelizuje, nie umoralnia i nie ocenia konkretnych zachowań, ale pokazuję drogę, którą należy podążać dla własnego dobra. Niektóre z jej porad może brzmią nieco archaicznie i mówiąc wprost  –trącą myszką – ale i tak warto poznać punkt widzenia kobiety, która wiedziała o czym pisze. 

Nie mogę nie wspomnieć o ilustracjach, dość szczegółowych i anatomicznych. Dziś nie szokują, ale w pierwszym wydaniu książki były mikroskopijne, gdyż na inne nie pozwoliła cenzura. Mimo to Wisłockiej i tak udało się na nich pokazać szczegóły anatomiczne, by ogół społeczeństwa zrozumiał o czym pisała.

Przegląd podstawowych pozycji, s. 264

Dla kogo?

Książka sprawdzi się jako poradnik dla młodych ludzi, którzy o seksie wiedzą dużo, ale o kochaniu się już niekoniecznie. U dorosłych czytelników obudzi nutkę nostalgii i być może wywoła lawinę wspomnień, albo wręzc przeciwnie – uświadomi, że na zmiany nigdy nie jest za późno.

Podsumowując: Sztukę kochania polecam wszystkim tym, dla których miłość jest w życiu kwestią kluczową. Porady Michaliny Wisłockiej, choć już dzisiaj nieco trącą myszką, mają charakter uniwersalny i pokazują drogę do spełnienia, dosłownie i w przenośni. Nie sztuką jest uprawiać seks, sztuką jest kochanie. I tego się trzymajmy.

Książkę w nowym wydaniu kupicie tutaj, wystarczy kliknąć ☺





Na deser natomiast polecam film, nazywany polskim obliczem Pięćdziesięciu twarzy Greya. Doskonała rola Magdaleny Boczarskiej i zaskakującego Piotra Adamczyka (który pozbył się etykietki papieża) sprawiają,  że historia Michaliny Wisłockiej zapada w pamięć. Nawet ktoś, kto nie przepada za stylistyką polskiego kina, powinien być usatysfakcjonowany.
Uwaga! Film zawiera mnóstwo scen erotycznych, które zawstydziłyby nawet Christiana 👀😈

Udostępnij ten post

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Zostaw ślad po sobie i proszę, nie obrażaj nikogo.
Masz pytania, wnioski, spostrzeżenia? Pisz śmiało ;)

Lustro Rzeczywistości © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka