Dygot – Jakub Małecki. Życie to jest jeden wielki dygot.



Dygot. Niezapomniany, drażniący, a jednocześnie wdzierający się w świadomość z bolesną niemal intensywnością. Wprowadza zamęt w umyśle czytelnika i zabiera do świata, z którego trudno wyjść bez uszczerbku na psychice. Wbrew pozorom (i groźnie brzmiącym opiniom krytyków), Dygot to powieść dla każdego, nawet jeśli po skończeniu lektury stwierdzicie, że było to najdziwniejsze doświadczenie literackie roku.

Irena popadła w nałóg. Kiedy Janek nauczył ją czytać, rzuciła się na książki z taką żarłocznością, jakby lata czytelniczej abstynencji wytworzyły w niej uczucie głodu, którego nie sposób zaspokoić. To, co robiła, nie było nawet czytaniem – odurzała się i popadała w obłęd. Ugniatała rzeczywistość jak ciasto i formowała z niej światy.

Zarys fabuły

Zwięzłe i niewiele wyjaśniające opisanie Dygotu jest czynnością niemal niemożliwą. To nie tylko saga rodzinna, w której poznajemy historię kilku pokoleń rodziny Geldów i Łabendowiczów, których splecione losy, osadzone w dramatycznych wojennych czasach mają swą kontynuację we współczesności. To również zapis ludzkich słabości, bolączek i niepewności rozłożony na przestrzeni kilkudziesieciu lat . Opowieść otwiera klątwa, jaką na rodzinę Janka Łabendowicza rzuca Niemka, której mężczyzna nie chce przewieźć przez granicę. Świadomość, że zostawił kobietę z córkami i całym dobytkiem na pastwę losu, a potem uciekł jak tchórz, odciśnie na Janku niezmywalne piętno. Natomiast Bronkowi Geldzie dramatyczną przyszłość wywróży Cyganka. Wkrótce potem Jankowi rodzi się syn, który jest albinosem, a cała wioska traktuje go jak przyczynę wszelkich niepowodzeń i plag. Gusła i zabobony sprawiają, że wieś tętni plotkami, a wiara w leczniczą moc krwi albinosa staje się niebezpieczna dla małego Wiktora. Natomiast córka Geldy zostaje ciężko poparzona i oszpecona na zawsze, co z kolei rodzina uznaje za karę za grzechy. Losy albinosa i poparzonej dziewczyny splatają się i zapoczątkowują siatkę zdarzeń dalekich od sielanki. Jakie dramaty zgotował swoim bohaterom Jakub Małecki? Dlaczego lektura wywołuje dreszcz niepokoju? Przeczytajcie.


Jesteś krzyk, jesteś dygot, jesteś kropla w rzece...

Rozstania, powroty, namiętności i zdrady, zabójstwa oraz prawdziwe życie, odarte z pudrowej otoczki sprawiają, ze lektura nie należy do łatwych, lekkich i przyjemnych, ale warto poświęcić każdą chwilę, by poznać tę nietypową, dziwną opowieść. To mroczna, na wskroś prawdziwa i przejmująca opowieść o ludzkich dramatach, cierpieniu i niepokoju. Autor każdą kolejną sceną udowadnia, że człowiek skazany na wieczny dygot, jako jedyną stałą w swojej egzystencji może traktować niepewność jutra.

Jakub Małecki nie oszczędza swoich bohaterów i nie ułatwia czytelnikowi nawiązania z nimi więzi. Czasem miałam wrażenie, że pisarzowi jest obojętne, co pomyślimy o bohaterach, ważne żeby ich losy wprawiły nas w drżenie, a każda kolejna strona odciśnęła piętno w świadomości. To dlatego większość mocnym elementów fabuły sprawia, że nerwowo zamieramy nad tekstem, a w gardle formuje się kula napięcia, niemożliwego do rozładowania – znacie ten stan? Powieść angażuje emocje czytelnika do tego stopnia, że nawet po skończonej lekturze trudno wyrzucić z głowy opisane wydarzenia, a pojęcie książkowego kaca nabiera nowego znaczenia.


– Oj, wnusiu. Babcia już jest stara i chora, nie ma siły, żeby o włosy dbać. A ty nawet babci nie odwiedzisz. Pamiętaj o babci czasem. Ty mocy masz w sobie tyle a tyle, byś mógł babci pomóc, pomóc, ozdrowić babcię, wystarczyłoby troszeczkę krwi twojej, bo ty jesteś specjalny chłopiec, bielutki, ty możesz pomagać. Rozpruć brzuszek i porozdawać chorym to, co w brzuszku! A ty nawet babci kochanej nie odwiedzisz. Brzydko bardzo.

Na uwagę zasługuje również niesamowity, dość nietypowy styl autor, który z lekkością snuje swą opowieść, a jednocześnie buduje liryczne, niemal poetyckie zdania, tak rzadko spotykane w literaturze popularnej (w tym momencie przeczytajcie pierwszy cytat, o czytaniu zresztą). Pisarz z wprawą korzysta z folkloru, stosuje symbolikę, wręcz maluje słowem obraz społeczeństwa polskiej wsi i choćby dlatego warto sięgnąć po Dygot, a potem rozkoszować się wielką literaturą (jakże miałkie wydają mi się teraz kolejne czytane pozycje...).

Dygot jest powieścią wielowymiarową, spełni oczekiwania wymagających czytelników zarówno pod względem fabularnym, historycznym jak i społeczno-obyczajowym. W dodatku nie daje się wtłoczyć w sztywne ramy gatunkowe, wymyka się wszelkim schematom, zaskakuje oryginalnością i oczarowuje wspaniałym stylem. Tytułowy dygot natomiast jest swoistą metaforą ludzkiego życia – wszak niepewność jutra wprawia jednostkę w drżenie, którego nie sposób opanować. Warto przeczytać, zaufajcie mi. 

PS. Nie mogę również nie wspomnieć o intrygującej okładce, tak doskonale pasującej do treści i samym wyglądzie publikacji. SQN zasługuje na wielkie brawa, powieść wydano dbałością o  najdrobniejsze szczegóły, począwszy od wielkości czcionki, na układzie strony kończąc. Mogłabym długo wymienić wydawnictwa, które powinny od SQN uczyć się sztuki wydawania książek J


Szczegóły
Tytuł: Dygot
Autor: Jakub Małecki
Wydawnictwo: SQN 2015

Okładka
Treść: 5+/6
Styl: 6/6
Okładka: 5+/6

Za egzemplarz powieści dziękuję Wydawnictwu SQN

Udostępnij ten post

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Zostaw ślad po sobie i proszę, nie obrażaj nikogo.
Masz pytania, wnioski, spostrzeżenia? Pisz śmiało ;)

Lustro Rzeczywistości © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka