Endgame. Wezwanie - James Frey. Wszystkie chwyty dozwolone...


Książka? Nie, to przyszłość rozrywki! 

Takim chwytliwym hasłem reklamowano twór, jakim jest Endgame. Książka miała być multimedialnym doświadczeniem dla czytelników, którzy dadzą się wciągnąć w fikcyjny świat. Kusiła możliwością wygrania 3 000 000 $ nagrody za rozwiązanie ukrytej zagadki, a do tego idealnie wpisywała się w nurt popularnych powieści dystopijnych. Jestem podatnym na wpływy odbiorcą gry marketingowej, więc skuszona chwytliwymi hasłami i ogromem pozytywnym recenzji wzięłam w swe ręce Endgame i... załamałam się.

Dwunastu Graczy usłyszało Wezwanie. Głosy w ich umysłach i nietypowe zdarzenia, czyli uderzenie w Ziemię serii meteorytów były jasnym dowodem na to, że zaczyna się Endgame. Tylko Gracze wiedzieli co tak naprawdę się dzieje, ich przeznaczeniem było ruszenie w drogę i znalezienie Klucza Ziemi. Wypełnić misję może tylko jedna osoba, zatem zadaniem Graczy jest pozbycie się konkurencji, wszelkimi możliwymi sposobami... Zabijanie nie jest dla nich nowością, w końcu od dziecka szkolili się w walce, a teraz nadszedł czas by wykorzystać umiejętności. Po co? Dlaczego? Tego dowiecie się (albo nie) po lekturze.

Na początku przyznam się wam do czegoś. Książkę tę czytałam chyba trzy tygodnie! Odkładałam ją po kilkunastu stronach, gdyż składanie w całość rozstrzelonych słów było istną męką. Pewnie już wiecie, że wygląd publikacji został ściśle określony przez twórców pomysłu – począwszy od wyglądu okładki, przez układ strony, czcionkę, ilustracje czy sposób formatowania tekstu (uciążliwy brak wyjustowania). Pod względem wizualnym książka jest perełką wydawniczą, a sposób promocji to mistrzostwo i chyba na tym kończą się jej zalety.

Fabuła jest pozornie zagmatwana, a tak naprawdę zdarzenia nie mają ładu i składu. Gracze wykonują niejasne zadania, gdzieś idą, czegoś szukają, usiłują się zamordować (bądź pod wpływem tanich chwytów darują sobie życie). Zagęszczenie bohaterów wprowadza zamęt i choć cel Endgame powoli się wyjaśnia, zdarzenia nie porywają. Dawno nie byłam tak znudzona i rozczarowana, wręcz miała wrażenie, że autorzy mają na celu ogłupienie czytelnika. Stosowali oklepane, choć spektakularne chwyty mające na celu wywołanie emocji czytelnika, jak choćby romantyczne pożegnania czy wiara w istnienie wyższej inteligencji pozaziemskiej. Areną zdarzeń twórcy uczynili zabytkowe i znane wszystkim miejsca: piramidy, Stonehenge czy Terakotowa armia w grobowcu pierwszego chińskiego cesarza Qin Shi.

Tak sobie myślę, że te wszystkie dyski, tajemnicze kule, kamienie i pierścienie pięknie wyglądałyby w ekranizacji. Na uwagę zasługuje bogata symbolika, nawiązania do różnych naukowych zagadnień czy zdarzeń historycznych. Poszczególne strony atakują umysł czytelnika czarno-białymi grafikami, które miały chyba wzmacniać doznania. Mnie jednak denerwowały i nic nie wnosiły do treści, z biegiem czasu po prostu je ignorowałam.

W ostatecznym rozrachunku fabuła, mimo rozmachu, nie uwodzi a całość jest po prostu dobrze sprzedaną marketingową papką. I mogę się założyć, że gdy powstanie film – z miejsca stanie się kasowym hitem, a nastolatki będą organizować imprezy tematyczne na jego temat.

Przejdźmy do bohaterów, wspomniałam na początku, że zbytnie zagęszczenie postaci wprowadza chaos i zamęt. Na dodatek są to bohaterowie nijacy, słabo sprecyzowani, nie zapadający w pamięć. Ich skomplikowane imiona zaczęłam kojarzyć dopiero pod koniec lektury (może poza Sarą i Jago, którzy brzmią bardzo amerykańsko) i tak naprawdę nie poczułam z nimi żadnej więzi. Było mi zupełnie obojętne kto przeżyje, kto zginie i co się dalej stanie. Sterta trupów, plastyczne opisy rozłupywania czaszek, czy odcinania elementów ciała były stworzone moim zdaniem jedynie po to, by zadowolić czytelnika uwielbiającego podobne smaczki, czyli nikogo innego jak amerykańskiego nastolatka. 

Nawet wątek romansowy (był, a jakże) nie zdołał mnie wciągnąć. Marny trójkącik przedstawiony w formie mało emocjonującej relacji i kilka innych pseudo-związków bardziej mnie drażniło niż zachwycało.

Zatem, czy znalazłam jakieś plusy? Kilka było, nie myślcie, że książka jest totalnym gniotem. Zakończenie przeszło moje najśmielsze oczekiwania, o ile całość czytało mi się mozolnie, pod koniec z wypiekami na twarzy odwracałam kartki. Autorzy złapali nowy wiatr w żagle i zamiast jak do tej pory korzystać z tego, co już w literaturze było wprowadzili powiew świeżości. Zaangażowałam się do tego stopnia, że przez moment (jeden maleńki momencik) miałam ochotę poznać kontynuację.

Podsumowując: jestem totalnie zawiedziona. Książka, która miała być uniwersum okazała się marną imitacją dystopii. Nawet urocze obrazki (kilka przypominało instrukcję przygotowania kiślu...) nie pomogły mi w polubieniu tej lektury. Nie uwierzyłam w ukrytą zagadkę, a brnąc z mozołem przez kolejne strony nie zagłębiałam się nawet w obrazki i symbole, po prostu nie miały dla mnie znaczenia i nie wzbudziły mojego zainteresowania. Nie zostałam też naładowana wiarą w prawdopodobieństwo zdarzeń, a apokaliptyczna wizja była tak słabo zarysowana i mało sugestywna, że zupełnie się nią nie przejęłam. 

Myślcie co chcecie, może po prostu to nie mój target. Choć żądny krwi nastolatek, czy młodociany spec od komputerów, do tego pasjonat obcych form życia pewnie będzie zadowolony. A złota okładka ładnie wygląda na półce…

Szczegóły
Tytuł: Endgame. Wezwanie.
Autor: James Frey & Niels Johnson Shelton
Wydawnictwo: SQN 2014

Ocena
treść: 3/6
styl: 4/6
okładka: 5/6

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Redakcji Essentia i Wydawnictwu SQN


54 komentarze:

  1. Słyszałam wiele negatywnych opinii o tej książce, ale w zasadzie do końca nie wiedziałam jaką ma fabułę. To prawda, że oprawa graficzna jest przepiękna, ale myślę, że szkoda marnować czasu. To chyba nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fabuła jak dla mnie nie ma w sobie nic odkrywczego, po prostu czerpie z innych dystopii wszystko co najlepsze i najbardziej chwytliwe. To dobra książka, ale dla nastolatków.

      Usuń
  2. Skoro jesteś zawiedziona, to ja tym bardziej nie zamierzam ryzykować. Wolę skupić się na tym gatunku literackim, który uwielbiam, a dystopia na pewno nie należy do mojej ulubionej kategorii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie brałam pod uwagę proponowania Ci jej ;)

      Usuń
  3. Wszystko zależy od tego, jak do niej podejdziesz, moim zdaniem, nie jest taka zła, ma w sobie coś fajnego, ciekawe kto wygra tę nagrodę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka nie jest zła, tego przecież nie napisałam ;) Po prostu biorąc pod uwagę wszystkie achy i ochy spodziewałam się czegoś lepszego. Nie ma nic gorszego niż nuda podczas czytania, a to właśnie czułam. I do tego irytacja... ;)
      PS. Myślisz, że ktokolwiek wygra? Uważam, że to tylko medialna szopka, nic więcej.

      Usuń
  4. Czytałam i bardzo mnie zaciekawiła. Jest inna, a o to trudno w dzisiejszych czasach. Na kolejne części nie będę czekać z niecierpliwością, ale chętnie przeczytam, kiedy już się pojawią :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, a ja przeczytam kontynuację tylko wtedy, gdy nic lepszego nie wpadnie mi w ręce. Wynudziłam się zwyczajnie, ale ile ludzi tyle opinii ;)

      Usuń
  5. Ja też odniosłam wrażenie, że niby zagmatwane i musi być w tym coś wielkiego, a jednak jakoś tak wszystko chaotyczne. Ogólnie książka fajna i jestem ciekawa rozwiązania zagadki, choć osobiście jakoś jej nie zauważyłam, bo trzeba przyznać, że inna jest ta książka w porównaniu do pozostałych tego typu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest inna,to fakt. Ale jednak nudzi i nie wnosi nic nowego. Nic a nic...

      Usuń
  6. Dość wysoko oceniasz, jak na fakt, że jesteś zawiedziona :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, mam takie samo odczucie ;) Czytając Twoją chłodną opinię uznałam, że w skali sześciopunktowej pokusisz się na max. 2 ... i to z bólem serca ;)

      Usuń
    2. 3 to dla mnie przeciętniak ☺ Żeby była jasność, to nie jest zła książka. Jest profesjonalnie napisaną i wydaną maszynką do zarabiania pieniędzy,tylko po prostu niczym nie zaskakuje.

      Usuń
  7. A ja miałam duże wymogi do książki, po tych pochlebnych recenzjach. A tu proszę, jednak nie tak kolorowe. Ale te 3 000 000 $ kuszą:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak przeliczę, ile można byłoby kupić książek......... Marzenie:)

      Usuń
  8. Czytałam już sporo różnorodnych recenzji na temat tej książki i z same ciekawości chciałabym ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic nie tracisz czytając,jak i nie czytając :)

      Usuń
  9. Mnie ta książka wciągnęła, choć również uważam, że nie jest wybitna. Oszałamia na początku ilością wiedzy, którą trzeba przyswoić, by się połapać w fabule.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czytałas wcześniej jakieś dystopie? Jeśli nie, to wszystko jasne ☺

      Usuń
  10. Gdy czytałam Endgame, wchłonął mnie cały projekt, nie mogłam go oddzielić od książki i chyba to mi się najbardziej spodobało. Dalej uważam, że cokolwiek zachęca do czytania zasługuje na uwagę. Zgadzam się jednak z Tobą, ta książka ma ogromnie wiele minusów. Problem w tym, że widzę je dopiero po dłuższym czasie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może podeszłaś do niej bez zbytnich oczekiwań? Moim błędem było czytanie zbyt wielu pozytywnych opinii. Nakręciłam się ☺
      a rzeczywistość była po prostu... nudna.

      Usuń
  11. Fabuła i twoja opinia nie przekonuje mnie do przeczytania jej.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja sobie ząbki na Endgame ostrzyłem jeszcze na długo przed premierą. Ale później wyciekły pierwsze recenzje. Negatywne. bardzo negatywne. I w konsekwencji mój zapał do przeczytania książki i zgarnięcia trzech baniek zielonych osłabł. Forsa kusi, no jasne, ale tak jak pisałem już u Kamila, chyba byłoby lepiej, gdyby twórcy stworzyli po prostu książkę stricte kryptograficzną z jakimiś wybujałymi zadaniami, a nie starali się upychać je w fabułę poniekąd sensacyjnej powieści.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka jako wielki projekt jest maszynką do robienia pieniędzy. Chyba jednak nie w naszym kraju ☺ śmiem twierdzić, że by zachwycić polskich czytelników trzeba czegoś więcej.

      Usuń
    2. Bo polski czytelnik bądź co bądź tępy nie jest ;)

      Usuń
  13. Czytałam już tyle skrajnych opinii na temat tej książki. Moja ciekawość rośnie, a książka czeka na swoją kolej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej będzie jak wyrobisz sobie własne zdanie ☺

      Usuń
  14. Mimo wszystko jestem zainteresowana książką. Lubię takie interaktywne doświadczenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem ciekawa jak zareagujesz na lekturę ☺

      Usuń
  15. Mi się akurat książka bardzo podobała i wyczekuję kontynuacji ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie ma co ukrywać. Przestraszyłaś mnie tą recenzją. Ja też dałam się omamić świetnej reklamie i pięknie opalizującej na złoto okładce, spodziewałam się świetnej lektury, a tu z twojej strony takie rozczarowanie :/ Po książkę na pewno sięgnę, bo skoro już mam ją na półce to wypadałoby przeczytać, ale podejdę do niej z większym dystansem niż do tej pory ;)

    http://czytanie-i-ogladanie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. Przyznaję się od razu, że kupiła mnie akcja promocyjna. Jestem ciekawa formy, w jakiej powieść została wydana, zagadek i ogólnej koncepcji. Od wielu osób słyszałam, że to bardzo słaba, przereklamowana powieść, ale chyba i tak będę ją czytać :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem niesamowicie ciekawa jakbyś ją odebrała ;)

      Usuń
  18. Kolejna podobna recenzja tej książki, jaką mam okazję czytać. Promocja wspaniała i pomysł genialny, ale treść kuleje. Zamierzałam się za nią zabrać, ale raczej nie mam ochoty na przeciętniaka. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wszystko zależy od tego jaką masz skalę porównania. Może się nie zawiedziesz? Sprawdź ;)

      Usuń
  19. Jestem zaskoczona twoją recenzję. Ja bardzo polubiłam książkę wszystko mi się podobało. Jednak dobrze, że są odmienne zdania, ponieważ byłoby nudno :) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam zbyt wysokie oczekiwania, może dlatego poczułam się zawiedziona ;)

      Usuń
  20. Najgorsze jest to że ja też mam wysokie oczekiwania względem tej książki. Po Twojej recenzji trochę boję się po nią sięgać. Ale kiedyś i tak będę musiała ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekam na Twoje wrażenia. Może jednak nie będziesz tak zawiedziona jak ja? Może przesadzam i miałam zbytnie oczekiwania? A może już wyrosłam? Ale jeśli ja tak, to Ty też ;)

      Usuń
  21. Auć. To zabolało. :D Opinie o tej książce są tak sprzeczne, że nie wiem co robić ze swoim życiem, tym bardziej, że miałam nadzieję, że jednak książka będzie naprawdę... dobra. Albo przynajmniej na poziomie. Lubię technologię i komputery, a także historyczne miejsca i zagadki, więc może książkę odbiorę nieco lepiej niż ty, bo szczerze mówiąc, jeśli zawiodę się na Endgame, SQN trochę podupadnie w moich oczach, a szkoda by było, bo lubię to wydawnictwo. :)
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Droga Sherry, uwierz mnie też okrutnie bolało...

      Usuń
  22. Ach Pani kochana moja toż to kompletnie nie dla mnie ;D Podziwiam, że przeczytałaś, trzeba wszystkiego próbować, a nuż się spodoba.
    No, ale ładna okładka, złociutka :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okładka jest cudna, prawdziwa perełka wydawnicza ;) Niestety czytałam lepsze książki w tym gatunku. A przy Igrzyskach czy nawet Mrocznych umysłach Endgame nie ma nawet startu.

      Usuń
  23. Aż szkoda, że tak słabo Ci przypadła do gustu. Według mnie właśnie była całkiem niezła - ciągle czytałam przesłodzone do bólu historyjki, a ta była taka... świeża. Dość brutalna, bez cackania, bez owijania, taka jak dla mnie pierwotna. Choć ciężko było się przyzwyczaić do krótkich zdań, to zdecydowanie przeszkadzało.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również żałuję, ale cóż zrobić? Chyba teraz trudniej zrobić na mnie wrażenie ;)

      Usuń
  24. nie lubie marketingowych papek -potem w ksiegarniach sie tego probuja pozbyc na wszelkie mozliwe sposoby eh...szkoda - ale 3 tygodnie dlubania w tym tez mowi za siebie! mnie sie juz poczatek nie podoba 12 ludzi i moze sobie zabijac jest szkolonych... ile mozna tego samego czytac? bylo juz to tez tamto itd itd kolejna apokokaliptyczna historia? hmm sama jestem ciekawa jak ja bym na ta ksiazke zareagowala, ale poki co (teraz tym bardziej) mnie nie kusi by po nia siegnac! ot co! ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Dużo o tej książce nie czytałam, ale były to raczej pozytywne recenzje. Mnie nie bardzo do niej ciągnie, być może wynika to właśnie z marketingu tej książki. Czytając Twój wpis widzę, że wiele nie stracę nie sięgając po ten tytuł :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Jedni chwalą, inny krytykują, widać opinie są podzielone. Na razie sobie odpuszczę, bo i tak nie ciągnęło mnie aż tak bardzo do tej książki. :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja zaczęłam czytać i bardzo mi się spodobała :) Jednak na chwilę musiałam od niej odpocząć muszę przyznać bo jest troszku pokrętna. Ale wiem, że przeczytam ją do końca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę pokrętna to delikatnie powiedziane ;)

      Usuń
  28. ciesze się że ta recenzja odżegnała mnie od zakupu ...

    OdpowiedzUsuń

Zostaw ślad po sobie i proszę, nie obrażaj nikogo.
Masz pytania, wnioski, spostrzeżenia? Pisz śmiało ;)