Łowczyni zagubionych dusz – Isabelle Talbert. Pułapka pieknej okładki...





Przede mną spoczęła książeczka o zachęcającej okładce. Z radością zabrałam się za czytanie, bo jak wiecie lubię debiuty i paranormale. Co dostałam tym razem? Przeczytajcie.

Fabuła
Emily Moore traci ukochaną siostrę. Nie może pogodzić się ze stratą i postanawia popełnić samobójstwo. W tym celu staje nad urwiskiem, skacze, jednak zamiast roztrzaskać się na skałach trafia do krainy...benefitów. Istoty te są piękniejsze i doskonalsze od ludzi. Nic w tym dziwnego, w końcu mają w sobie anielską krew. Czy to przypadek? Raczej nie. Emili jest dla nich kimś ważnym, ma do wypełnienia misję, a jak się z niej wywiąże?
Benefitami rządzi zła i okrutna królowa imieniem Alice. Nasza bohaterka musi uratować Lakrimę (królestwo benefitów) przed zagładą żadnej krwi władczyni. Emily słyszy głosy zmarłych i widzi ich bezcielesne postaci. Wkrótce dowiaduje się, że jest Łowczynią Zagubionych Dusz. Zmarli mają dla niej misję i dlatego dziewczyna staje na czele benefitów, po czym rusza w tajemniczą, pełną przygód podróż. Jak zakończy się jej misja? Kto wmanewrował w to wszystko dziewczynę? I wreszcie, czy będzie wątek miłosny? O tym za chwilę.

Opinia
Bardzo mi przykro, ponieważ po raz pierwszy muszę wystawić tak złą opinię debiutantce. Książka jest niebywale słaba – począwszy od niedopracowanej fabuły, na języku skończywszy...

Wiecie jak lubię poznawać style i pomysły autorów będących na początku drogi twórczej. Każdy z nich ma jakąś wizję, którą chce przekazać czytelnikowi i realizuje ją z lepszym bądź gorszym skutkiem. Autorką "Łowczyni zagubionych dusz" jest dwudziestoletnia Isabelle Talbert. Niestety nie znalazłam żadnych informacji o autorce, więc nie mam nic na jej obronę, a uwierzcie – szukałam zawzięcie*

Zacznijmy od fabuły. Autorka miała niezły pomysł - choć dość oklepany i pełen schematów. Wymyśliła sobie krainę benefitów, pełną pięknych istot związanych z aniołami. Wybaczcie lakoniczne wyjaśnienie, ale do tej pory nie potrafię sprecyzować zamysłu autorki. Zarówno kraina jak i postaci nie są należycie opisane i nic o nich nie wiem. Nie znam genezy powstania benefitów, nie wiem jaki mają cel, ani o co walczą. Podobnie rzecz się ma z postacią Łowczyni, mającej za zadanie sprowadzać spokój duszom zmarłych - a w całej opowieści "uratowała" ze trzy osoby, przy czym nie musiała ich "łowić" bo same przyszły. Wątkiem przewodnim lektury jest niejasna  intryga królowej, polegająca na zniszczeniu królestwa w akcie nieokiełznanej złości. Ale zabijcie mnie, po co? Dlaczego? O co tak naprawdę chodziło? Do czego zmierzała ta historia? Nie wiem.

Przejdźmy dalej. Jest kilka istotnych punktów, do których mogę się przyczepić. W przypadku powieści paranormalnych mają one dla mnie kluczowe znaczenie:
Bohaterowie. Płascy, nijacy, bezbarwni. Do tego niekonsekwentni, niespójni, irytujący. Nikt nie miał dobrych lub złych cech - wszyscy byli po prostu dziwni i nie potrafię określić ich osobowości. Nie chodzi mi nawet o niedojrzałość, w końcu to nastolatki, ale o to, że postaci nie miały charakteru wcale. Były jedynie zbiorem słów na papierze.
Język. Autorka buduje poprawne zdania, ale nie potrafi "chwycić i przytrzymać" czytelnika. Nudzi oklepanymi frazesami, czasem piszę jakieś niesmaczne zdania z podtekstem erotycznym, czasem rzuci słabym żartem - a to wszystko sprawia, że czytanie jest męką. Książeczka ma niecałe 170 stron, a czytałam ją 3 dni... Poprawność językowa to za mało, by być pisarzem.
Miłość. Isabelle Talbert miała chyba na celu stworzenie historii miłosnej z intrygą w tle. Niestety wątek romansowy kuleje jak sto diabłów. Żadnych emocji, żadnych czułych wyznań, żadnej gry wstępnej. Ba! Nawet czułego patrzenia w oczy nie było... Bohaterowie spotykają się, zakochują w sobie od pierwszego wejrzenia, a potem on ciągle nosi ją na rękach, bo ona wciąż ma gorączkę (nie pytajcie dlaczego). Oczywiście obowiązkowym elementem jest deklaracja uczuć, aż po grób. Niestety ja tych uczuć nie dostrzegłam.
Styl. Na pierwszy rzut oka widać, że to debiut. Chaotyczna akcja, bez ładu i składu, przeplatana monologami o miłości i "złotymi myślami". Niektóre są lepsze niż te, serwowane przez Coelho:

"(...) - Z tego co mówisz, przyjaźń jest podobna do miłości.
- Bo miłość powinno budować się na przyjaźni. Różnica polega 
na tym, że gdy osoba, z którą jesteś, zje ci ostatniego cukierka, 
zrobisz jej awanturę. Jeśli zrobi to twój przyjaciel, po prostu pójdziesz 
do jego domu i objesz go z jego słodyczy.
- To brzmi bardzo mądrze. (...)" s. 82

Książka zawiera wiele takich tekstów, napisanych nie wiadomo po co. Niezrozumiałe akapity musiałam czytać kilkukrotnie i ciągle zastanawiała się, czy w książce nie brakuje stron. Opisy są okrojone, nic nie wnoszą do fabuły. Charakterystyki postaci brak. Jedynie na początku dowiedziałam się, że w chwili planowanego samobójstwa bohaterka miała na sobie czarne dżinsy i biały t-shirt.
Wszystkiego trzeba się domyślać, więc książka wygląda jak streszczenie, a nie normalna powieść. Dialogi są tak skonstruowane, że nie wiadomo czy postaci kłócą się, czy tylko przekomarzają. Sztuczność wieje na kilometr, a do skrajnej rozpaczy doprowadzały mnie niektóre stwierdzenia:

" - Teraz pójdziemy popatrzeć, jak odcinają Alice głowę - szepnęła Sophia na ucho Łowczyni.
- Nie wiem czy chcę to oglądać - odszepnęła i ruszyła za tłumem, myśląc w duchu: Ale czad!" s.160 
(SERIO tam jest taki tekst)

Plusy
Tak naprawdę najmocniejszy punkt tej pozycji to okładka. Ciekawa, dopracowana, pasująca do motywu przewodniego fabuły. Wnętrze również jest bez zarzutu - czytelna czcionka, brak błędów (ani jednej literówki!), urocze piórka na początku rozdziałów - aż miło wziąć do ręki taki egzemplarz.

Autorka jest młoda, wszystko przed nią. Widać, że miała niezły pomysł, jednak zabrakło jej warsztatu i merytorycznej pomocy, kogoś kto na zimno wytknąłby jej błędy. Może kontynuacja będzie lepsza (o ile powstanie). Mam też nadzieję, że autorka weźmie sobie do serca wszelkie negatywne opinie, bo czuję że moja nie będzie ostatnia i poprawi to, co kuleje. Sam pomysł to nie wszytko, trzeba jeszcze umieć go przekazać w taki sposób, by czytelnik nie żałował poświęconego czasu.

Pisanie tych słów niesamowicie mnie obciążyło, nie mogłam znaleźć nic na obronę autorki. Nawet nie wiecie jak mi z tym źle. Z przykrością, nie polecam.

Dla kogo
Dla młodego, mało wymagającego czytelnika lubiącego paranormalne romanse i nietypowe istoty. Dla wielbicieli ładnych wydań. Dla fanów debiutów - to będzie ciekawe doświadczenie. Dla młodych pisarzy fantasy - doskonały przykład, jak nie pisać.

Ocena
2/6

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Innowacyjnemu NovaeRes


* Już wiem kim jest autorka, wiem też w jakich okolicznościach powstała książka. Powiem Wam, że to osoba o wielkiej pokorze. Krytykę przyjmuje z klasą i kto wie, może mnie jeszcze zaskoczy?

76 komentarzy:

  1. Tu masz króciutką notkę - http://lubimyczytac.pl/autor/103300/isabelle-talbert :) Cóż, ale nie za dużo ona wnosi :C
    Szczerze? Nie lubię debiutantów tak młodych - Paolini jest tego najlepszym przykładem, jego Eragon mdlał, co rozdział, a i akcja była jedną wielką zgapą :C
    Jeśli najmocniejszą stroną książki jest okładka, a ani językiem, a ani bohaterami nie umie przytrzymać czytelnika przy sobie, to nie wiem, co robił wydawca, że ją wydał :x

    Mogłabyś zerknąć i zobaczyć czy widnieje nazwisko tłumacza, czy to tylko pseudonim? ;)

    http://dzikie-anioly.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tę notkę na LC widziałam, ona rzeczywiście nic nie wnosi. Autorka jest chyba Polką, nazwiska tłumacza nie ma, ale NovaeRes wydaje raczej tylko polskich autorów.
      Myślę, że wydano tę książkę z myślą o młodszych czytelnikach, może mniej wymagających. Poczekam na inne recenzje, ale chyba nie będą bardziej optymistyczne. Troszkę mi przykro, bo lubię debiutantów i zawsze mam nadzieję, że przeczytam perełkę. Dlatego też zaciekle szukałam punktu zaczepienia, czegoś co zmieniłoby moje zdanie o książce (np. że była pisana na bezludnej wyspie, po ciemku i wydana pod wpływem chwili ;)) Tu się nie udało, trudno...

      Usuń
    2. Młodsi czytelnicy mają też swój gust, ale serwowanie im jakiegoś gniota do dobrych rzeczy nie należy, jeszcze polubią taka literaturę? :C
      Ja też lubię debiuty, ale takie, które są przemyślane i sprawiają, że chce się więcej i więcej, ludzie dwudziestoletni, bądź co bądź jeszcze mało zobaczyli, a ich pióra nie są jeszcze na tyle rozwinięte, oczywiście zdarzają się wyjątki, ale są one nieliczne...

      dzikie-anioly.blogspot.com

      Usuń
    3. Masz sporo racji, jednak moim zdaniem wystarczy dobra pomoc, choćby jakiegoś zagorzałego czytelnika - przyjaciela, by wyeliminować pewne błędy. Jesli ktoś ma talent trzeba go tylko skierować w dobrą stronę. Znam kilku młodych debiutantów, którzy chwytają za serce i przekazują słowa jak obrazy. Chociażby Kasia Meres. Albo ostatnio odkryta, młodziutka Iga Wisniewska. Jej książka też zawierała błędy, ale nawet nie musiałam o nich pisać, obroniła się. Tutaj się nie udało i nawet teraz mi z tym jakoś źle. Znalazłam profil na fb Isabelle, jednak nic z niego nie wynika. Jak widzisz nadal szukam, bo nie daje mi to spokoju ;)

      Usuń
  2. Przepraszam, nie odbierz tego źle, ale nieźle się uśmiałam czytając twoją recenzje :D a sądziłam, że to ja miałam słaby start w wyzwaniu ;) Byłam ciekawa tej książki, ale cieszę się, że na ciekawości się skończyło xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie odbieram tego źle, troszę dałam się ponieść ;) Jestem zirytowana, że tak się dałam omamić okładce ;)

      Usuń
  3. Ogromnie żałuję, że tak mocno rozczarowałaś się tą książką. Ale tak nieraz bywa z debiutami, raz są lepsze, a raz gorsze. Ja w każdym razie zaufam twoim słowom i będę omijac tę pozycję z daleka.
    ps. świetny sposób pisania recenzji, taki przejrzysty, że aż się chce czytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dawno nie przeżyłam takiego rozczarowania, nastawiałam się przecież na przyjemny paranormal...
      PS. Dziękuję, taki komentarz od Ciebie to wyróżnienie ;)

      Usuń
  4. Jaka szkoda, okładka jest rewelacyjna, ale rzeczywiście, nawet streszczenie fabuły odstrasza, ponieważ wszędzie schematy, schematy i jeszcze raz schematy... ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czasem trafia się również na taką książkę. Szkoda, że nie udało znaleźć Ci się plusów w samej treści. Po ten tytuł nie sięgnę, ale może autorka wyrobi się i wyda lepszą pozycję? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może wyda, ale jeśli mam być szczera, po prostu nie ma talentu, który wybijałby się nad inne. Nie każdy może pisać.

      Usuń
  6. Nie powinno być Ci przykro z powodu reakcji, jakie ta książka w Tobie wzbudziła. Rozumiem, że nie chcesz zranić autorki, ale przecież nie można oszukiwać innych i wmawiać, że to dobra powieść skoro to nieprawda. Cieszę się, że szczerze opisałaś swoje wrażenia, tym chętniej będę do Ciebie zaglądać :)

    A co do książki to oczywiście będę jej unikać, bo nie dość, że za paranormalami nie przepadam, to na dodatek "Łowczyni zagubionych dusz" ma zbyt wiele minusów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za słowa otuchy, niestety nadal mi z tym źle ;) Być może, jeśli trafię na więcej takich pozycji - uodpornię się ;)

      Usuń
  7. Niestety często tak bywa z debiutantami. Może kontynuacja będzie lepsza ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Okładka piękna, tytuł intrygujący....ale po recenzji chyba raczej po nią nie sięgnę. Mam na głowie co innego do czytania niż krótkie i słabe debiuty :)
    Tu link do facebooka : https://www.facebook.com/talbertisabelle?ref=ts&fref=ts Wygląda na to, że aktualnie mieszka w Krakowie, może ma polskie korzenie? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie tak, NovaeRes wydaje tylko polskich autorów ;)

      Usuń
  9. Tak czytałam i czytałam Twoją recenzję i tak nie było mi do śmiechu dopóki nie przeczytałam "Dla młodych pisarzy fantasy - doskonały przykład, jak nie pisać" i się nie mogłam powstrzymać od śmiechu :D Nieźle Ci to wyszło :P
    A do książki raczej nie zajrzę :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chciałam nawet być złośliwa, po prostu tak wyszło ;)

      Usuń
  10. Oj nie sądziłam, że będzie aż tak zła. A szkoda, bo okładka przyciąga wzrok i opis też, gdyby nie Twoja recenzja to zabrałabym się za nią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okładka jest świetna, niestety zwodzi na manowce ;)

      Usuń
  11. Z Twojej recenzji wnioskuję, że tylko okładka jest godna uwagi. To zdecydowanie książka nie dla mnie. Szkoda mi czasu na takie słabe debiuty.

    OdpowiedzUsuń
  12. To Novae Res wydaje zagranicznych autorów? :O Nie jestem wielką entuzjastką fantastyki, dlatego jeśli słyszę o schematyczności i słabym wykonaniu tym bardziej biorę nogi za pas ;-) Ale, na przekór wszystkiemu, bardzo lubię takie negatywne recenzje - wszakże więcej mam do powiedzenia, jak coś mi się nie podoba, niż jak rozpływam się w zachwytach. Cóż, taka już moja natura :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam chyba podobnie ;)
      Co do autorki, ma pewnie polskie korzenie, lub imię i nazwisko to pseudonim. NR nie wydawało dotąd zagranicznej prozy.

      Usuń
    2. Tak też mi się właśnie wydawało, ale zasugerowałam się obcym brzmieniem :D

      Usuń
  13. Tytuł mnie przyciągnął, ale widzę, że książka kategorycznie nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Kurczę, okładka mnie oczarowała, juz myslałam, że sięgnę... Ale skoro mowisz ze taka niedopracowana to odkładam na czas, aż sama wpadnie mi w ręce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli wpadnie Ci w ręce, wyrobisz sobie własne zdanie ;)

      Usuń
  15. Ahahaha, jak ja lubię takie soczyste gnioty ;D Debiut jest najważniejszą książką autora - po niej wiemy z kim mamy do czynienia i poznajemy go jako człowieka - jakie ma pomysły, czym chce nas zachwycić czy zaskoczyć - a tutaj jest lipa i to niezła ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gniot, gniotem, ale Kamilu autorka ma wielką pokorę. Przyjęła krytykę, mam nadzieję że wyciągnie wnioski i zasłużyła na mój szacunek. To bardzo ważne.

      Usuń
  16. Z tego co mówisz to zapowiada się bardzo słabo. Fabuła wywołała lekki grymas na mojej twarzy, bo nienawidzę wręcz takich bajkowych gniotów. Serio. Niedopracowane kolorowe krainy w książkach są tworzone w większość na siłę i bez pomysłu. Czyli jak tu, tak podejrzewam. Cóż, szkoda potencjału, jeśli autorka takowy ma. :)
    PS. Świetny nowy szablon, dopiero teraz widzę i bardzo mi się podoba!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Autorka jest bardzo młoda, ma szansę poprawić błędy. Zobaczymy co z tego wyniknie.
      PS. Dziękuję.

      Usuń
  17. Uuuu to się nazywa recenzja. Szkoda, że propozycja tak kiepsko wypada. Młodzi ludzie w sumie przez to zniechęcają się do literatury - jak nie lektury szkolne, to nudne propozycje, a przecież wychowujemy ich na Tolkienie, który pisze świetnie! Co począć? Może z kolejną książką będzie lepiej. Pozostaje liczyć, że autorka weźmie sobie do serca wszystkie recenzje :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam taką nadzieję, krytykę przyjęła z klasą. Zaskoczyła mnie dojrzałością, myślę że wyciągnie wnioski.

      Usuń
  18. Mnie okładka przeciągła, a potem o książce zapomniałam. Jeszcze nie słyszałam o bohaterce, która przez cały czas ma gorączkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To było nawet zabawne ;) Bohaterka miała gorączkę chyba z nadmiaru emocji, jednak tego jedynie się domyślam.

      Usuń
    2. Nie mogę sobie tego wyobrazić:) Książki i tak nie przeczytam.

      Usuń
  19. Język, styl i bohaterowie to filary książki, jeśli nie są dobre, to niestety klapa;( ważne , ze autorka zdaje sobie sprawę z błędów i ma chęć się rozwijać:) ale tymi cytatami to mnie rozwaliłaś;) dobre są:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Autorka z klasą podchodzi do krytyki, to bardzo ważne ;) Będą z niej ludzie, po prostu tym razem nie wyszło.

      Usuń
  20. Raczej na pewno po nią nie sięgnę, chociaż ta okładka by mnie zachęciła ;) Widzę, że popełniłabym błąd, gdybym zaufała swojej naturze wzrokowca ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie, nie, nie. Na pewno nie. Będę omijać:)

    OdpowiedzUsuń
  22. To ja raczej podziękuję, nie będę jej szukać :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Fakt, byłabym gotowa chwycić za książkę ze względu na okładkę, ale po przeczytaniu recenzji odechciało mi się ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Cytaty, które zamieściłaś w recenzji, ujawniają w sposób doskonały esencję tej "cudownej" książki. Dobrałaś je tak idealnie, że ja już na pewno nie zwrócę uwagi na ten tytuł, a przyznam, że byłam wcześniej zainteresowana:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje rozczarowanie jest jedyną ceną, jaką poniosłam. Mam nadzieję, że autorka napisze lepszą kontynuację, trzymam za nią kciuki.

      Usuń
  25. Oj a ja o tej książce słyszałam i nawet dodałam ją na półkę 'chce przeczytać' na LC :D
    Coś czuję, że autorka to polka a to jej pseudonim po prostu, dlatego ciężko o jakiekolwiek informacje.
    Sama teraz nie wiem czy przeczytam tę książkę. Powinnam lekko powiedzieć, że nie, ale takie recenzje zawsze mnie zachęcają, aby sprawdzić czy dana pozycja jest na prawdę taka kiepska :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Autorka ma polskie korzenie, jest bardzo sympatyczną osobą. Mimo tego niewypału jest dla niej szansa. Przeczytaj jeśli masz ochotę :)

      Usuń
  26. Podobała mi się twoja nie spotykana recenzja. Inna niż wszystkie. W przeciwieństwie do samej książki;)
    Pozdrawiam!

    pokolenie-zaczytanych.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Cię zainteresowałam na tyle, byś przeczytała całość :)

      Usuń
  27. Ja oczywiście nie słyszałam nawet tytułu. Cóż ja bym zrobiła bez zaglądania na blogi. W sumie dobrze, że to słabizna, bo ja już nie mam sił i pieniędzy i miejsca na nowe książki:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego postanowiłam Cię uszczęśliwić inaczej :) a ta książka niech zniknie z Twej pamięci :)

      Usuń
  28. Ocena raczej nie zachęca do zapoznania się z tą książką, a dla samej okładki nie warto po nią sięgać :) Skoro autorka chce się rozwijać to może za jakiś czas znajdziemy tutaj recenzję jej książki z oceną 6/6 ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Doskonale cię rozumiem, też w takich sytuacjach robi mi się ciężko na duszy i próbuję znaleźć jakieś plusy, ale nie zawsze da się radę. Szkoda, że ta książka wyszła tak słabiutko, bo początkowo chciałam się nią zainteresować, jak wiesz też lubię debiuty, ale teraz zrezygnuję, może kiedyś, ale teraz podziękuję.

    Ale mam duży szacunek, że ma taką pokorę w sobie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziewczyna podchodzi do krytyki z klasą, będą z niej ludzie. Wierzę w to i nawet mi trochę z tym lepiej.

      Usuń
  30. Oo, będę omijała bardzo szerokim łukiem. :D

    OdpowiedzUsuń
  31. To dobrze, że autorka jest osobą pełną pokory. Oby uczyła się na swoich błędach. Lecz właśnie przez to, że tak szybko postanowiła wydać swoją książkę, ja coraz rzadziej sięgam po debiutantów... ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak myślę, ale wiedz, że miała ku temu ważne powody. Jeśli jesteś ciekawa poproszę o maila ;)

      Usuń
  32. No to nic dziwnego, że o książce nie słyszałam :) Lubię paranormal-romance (od czasu do czasu), ale tylko to, przy którym po pierwsze: nie kuleje wątek miłosny, po drugie: bohaterowie nie są irytujący, po trzecie: fabuła jest dobrze skonstruowana i po czwarte: mamy normalne dialogi, a nie takie, które by się nadawały co jedynie do zeszytu pod tytułem "na poprawę humoru, dla hejtera".
    Przykro, że książka okazała się... takim niewypałem.
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też bardzo przykro, bo autorka bardzo fajna...
      A o książce nie złyszałaś, bo to nowość, moja recenzja jest pierwsza i szkoda, że nie inna.

      Usuń
  33. Ogólnie nie moja bajka, chociaż ostatnio coraz częściej się przekonuje, że gatunki książek, których na co dzień nie czytamy mogą nas pozytywnie zaskoczyć. Tu jednak się nie skuszę ze względu na to, że powieść jest najwyraźniej dosyć słaba.

    OdpowiedzUsuń
  34. Domyślam się, jak się czułaś pisząc tę recenzję - rozgoryczona i smutna. Też tak miałam, kiedy pierwszy raz musiałam wystawić negatywną opinię książki debiutanta. Naprawdę bolało mnie wtedy serce. Autor jednak okazał się być, jak w tym przypadku, mądrym człowiekiem, który wziął moje słowa do serca i jeszcze podziękował za szczerość. Pokora uczy i na pewno pomaga.
    Po książkę nie sięgnę, choć pomysł jest bardzo ciekawy, mam nadzieję, że autorka jednak poprawi swoje błędy i kolejne jej dzieło będzie lepsze, a przede wszystkim mam nadzieję, że się nie zrazi do pisania! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak właśnie się czułam Kasiu. Autorka jest młodą osobą, pełną pokory, z klasą przyjęła krytykę. Zobaczymy czy popracuje nad warsztatem. Jeszcze nie potrafię stwierdzić, czy ma talent. Kontynuacja obnaży prawdę ;)

      Usuń
  35. Ojej, bardzo ciekawa i oryginalna fabuła... Tutaj chęć popełnienia samobójstwa, a tutaj nagle magiczny świat. Chętnie przeczytam tę książkę, jestem zaintrygowana :)
    http://pasion-libros.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprawdź, czy Ci się spodoba.
      PS. Dobrze znam adres Twojego bloga, nie musisz wklejać linku w każdym komentarzu ;)

      Usuń
  36. Ta książka jest świetna ma przesłanie. Nie myślisz, że śmierć siostry Emilii jest dowodem, że trzeba się kochać bo ludzie szybko odchodzą. Ukazano piękną miłość między siostrami. A odszukiwanie biednych zagubionych dusz jest wzruszające. I wątek miłosny.... Nie zgadzam się z Twoją opinią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przesłanie swoją drogą, wiem w jakich okolicznościach powstała ta książka, rzeczywiście jest wzruszająca i zawiera kilka ciekawych cytatów. Jednak jest też źle napisana, mało rozbudowana i chaotyczna. Oczywiście masz pełne prawo nie zgadzać się z moją opinią ;)

      Usuń

Zostaw ślad po sobie i proszę, nie obrażaj nikogo.
Masz pytania, wnioski, spostrzeżenia? Pisz śmiało ;)