czasoumilacze, czyli przegląd tygodnia #4

Witajcie w kolejnej odsłonie czasoumilaczy. 
Dzisiaj będzie co nieco o toleracji i... Mrozie . 
Zwróćcie uwagę na ostatni filmik i obejrzyjcie go do końca. 
Udanego weekendu Kochani ;)



Zobacz więcej >

Góra booków, czyli stosik lutowy




Luty. Niby taki krótki, a zaszalałam jak nigdy... Paradoksalnie im mniej mam czasu na relaks z książką, tym więcej pragnę przeczytać i wszędzie widzę zakupowe okazje. W tym miesiącu przekleństwem okazał się markety i facebookowe grupy. Zobaczcie, co w lutym wzbogaciło moją biblioteczkę. 
Zobacz więcej >

Charlotte - Wioleta Strzelczyk. Z wiarą w tle...


Charlotte bardzo ciężko pracowała, by zdobyć wszystko to, co podobno w życiu ważne: pieniądze, własną firmę, szacunek innych ludzi oraz udany związek. Wkrótce okazuje się, że jej świat, oparty na niestabilnych filarach, wali się niczym domek z kart. Zdrada ukochanego Ryana strąca Charlotte w otchłań nałogu i ryzykownych zachowań. Dziewczyna odkrywa, że wszystko co z mozołem budowała było podszyte fałszem, a prawdziwy życiowy cel skrył się za fasadą hedonistycznych pragnień. Seria niefortunnych zdarzeń skłania dziewczynę do przewartościowania własnego życia. Na jej drodze staje przystojny, choć bezczelny dostawca jedzenia oraz... Bóg. Jak skończy się ta historia? Przeczytajcie.

Kolejny debiut w moich rękach zapewnił mi chwilę relaksu i nie zirytował, ale to chyba jego największa zaleta. Autorka stworzyła dość banalną historię o psychicznej przemianie bohaterki, jednak zrobiła to w uroczy sposób. Fabuła jest spójna, wydarzenia wynikają z siebie nawzajem i choć wątki zostały skrócone i uproszczone do granic możliwości nie miałam poczucia, że coś mi umknęło. Mocno zauważalne okazały się niedostatki warsztatowe autorki, co najmocniej widać w sztucznych dialogach i marnych opisach romantycznych scen. Krótkie zdania i prosty język sprawiają wrażenie, że autorka nie ma zbyt bogatego słownictwa:

(...) Nie wiem, ile czasu tak stoimy i patrzymy sobie w oczy, 
Nick powoli zbliża swoje usta do moich i mnie całuje. 
Wkłada język do mojej buzi, a ja odwzajemniam pocałunek. 
Nick jest delikatny i pewny siebie. Jego usta są miękkie i ciepłe. (...)

Ponadto w Charlotte brak konsekwencji, bohaterka podejmuje jakąś decyzję, by potem zupełnie się jej nie trzymać, miota się, popada w skrajności, w końcu ewoluuje, ale sposób opisania tych zdarzeń jest totalnie nieprzekonujący. Spróbuję wyjaśni wam o co mi chodzi na prostym przykładzie: bohaterka jest mocno zakochana w swoim chłopaku, i choć widuje go kilka razy w miesiącu (!) twierdzi,że są dla siebie najbliższymi osobami. Myślicie, że mieszkają razem? Otóż nie, spotykają się na kolacje, czasem ze śniadaniem, a swoje życie śledzą w brukowcach... Ona nie wnika w to, co on robi wieczorami, a jednocześnie deklaruje skrajne zakochanie. Trochę to dziwne, prawda? Zwłaszcza w kontekście wydarzeń, które następują później, ale o tym już nie napiszę. Sprawdźcie sami.

Mocno zauważalna jest też sztywność relacji międzyludzkich – Charlotte ma bliskiego przyjaciela, której ten jednego dnia się boi, by następnego zadbać o nią niczym dobry ojciec. W przypadku jednej z sytuacji miałam wrażenie, że autorka szykuje jakąś niespodziankę, zdradę, intrygę, coś w tym stylu, jednak zawiodłam się. Historia toczyła się swoim rytmem, bez fajerwerków. Mało tego, opowieść nie miała  żadnego morału, choć w trakcie prowadzenia fabuły autorka siliła się na błyskotliwe złote myśli i prawienie życiowych prawd:

(...) Alkohol jest odwiecznym lekarstwem na nasze słabości, 
rozgoryczeni szukają w nim pocieszenia, 
nieśmiali pewności siebie, tchórzliwi odwagi (...)

Zabrakło mi również szerszej charakterystyki bohaterów, debiutantka szczegółowo opisała wzrost i ubranie postaci, zapominająć o sprecyzowaniu ich wieku czy cech charakteru. To spowodowało, że musiałam się domyślać najprostrzych rzeczy, a bohaterowie byli jedynie zbiorem papierowych postaci wklejonych przypadkowo w fabułę. Lektura nie wywołuje emocji, choć przedstawia historię dziewczyny zmagającej się z niełatwymi wyborami. 

Mimo wszystko uważam, że to nie jest zły debiut. Widać, że autorka ma ciekawe pomysły, czerpie z najciekawszych młodzieżowych książek obyczajowych, wplata trochę blichtru wielkiego świata i przemyca – tu was zaskoczę – aspekty wiary. Jej bohaterka przechodzi duchową przemianę troszkę na skutek oddziaływania pewnego cudu. Bardzo żałuję, że ten wątek został niewyraźnie zarysowany, a Wioleta Strzelczyk tylko zaostrzyła mi apetyt na transcendentne doznania. Charlotte to pozycja do pochłoniecia za jednym zamachem, choć zarazem bezrefleksyjnie, a czy z przyjemnością? Cóż, myślę, że osoby które czytają niewiele będą usatysfakcjonowane, natomiast prawdziwy mol książkowy szybko przewróci ostatnią stronę i równie szybko zapomni...

Książkę polecam wielbicielom debiutów obyczajowych i nieskomplikowanych romantycznych historii ze szczyptą treści religijnych, a także wszystkim tym, którzy lubią opowieści o metamorfozach postaci.

Szczegóły
Tytuł: Charlotte
Autor: Wioleta Strzelczyk
Wydawnictwo: NovaeRes
Premiera:  2015

Ocena
treść: 3+/6
styl: 3+/6
okładka: 3+/6
debiut: słaby, przeciętny, dobry, bardzo dobry
Zobacz więcej >

Zaplątani - Emma Chase. Seria Tangled/Zaplątani


Kocham to! Uwielbiam to! Jestem totalnie, nielogicznie, entuzjastycznie zaplątana w losach Drew i Kate ;) Jeśli są wśród Was osoby, które mają do mnie bezgraniczne zaufanie apeluję, szykujcie swoje portfele i 4 marca biegnijcie do księgarni. Każda wielbicielka romansów i historii okraszonych erotycznym napięciem po prostu musi to przeczytać. Skuście się, ta książka to istna eksplozja śmiechu i skarbnica wiedzy o... męskiej naturze.
Zobacz więcej >

czasoumilacze, czyli przegląd tygodnia #3

Witajcie w kolejnej odsłonie czasoumilaczy. Dzisiaj najpierw troszkę zniszczę Wam dzieciństwo, by potem Was rozbawić.
Miłego weekendu kochani!

źródło


Zobacz więcej >

TAG problemy czytelnicze


Dawno nie było żadnego tagu, prawda? Dziś co prawda miała być recenzja, ale nie zdążyłam jej dla Was napisać, wybaczycie?Nominacja od autorki bloga Pisane myślami zaskoczyła mnie, ale też ucieszyła. Poczytajcie o tym, jakie zdarzają mi się problemy...



1. Masz 20 tys. książek do przeczytania. Jak decydujesz co przeczytasz jako pierwsze?
Wyznaczam sobie dead line i w pierwszej kolejności czytam egzemplarze recenzenckie, potem zakupy premierowe, a w następnej kolejności własne zaległości. Żeby szybciej się z nimi uporać zrobiłam wyzwanie Kiedyś przeczytam i dzielnie je kontynuuję ;)

2. Jesteś w połowie książki i stwierdzasz, że kompletnie Ci się nie podoba. Kontynuujesz ją, czy przerywasz?
Jeśli dotrę do połowy, to raczej książka nie jest zła ;)  Słabe egzemplarze porzucam po maksymalnie 100 stronach, ale te od wydawców zawsze czytam w całości, choćby były koszmarne.

3. Kiedy zbliża się koniec roku, a Tobie pozostało kilka(naście) książek do zakończenia jakiegoś wyzwania. Czy starasz się je jak najszybciej nadrobić?
Szczerze mówiąc nie przywiązuje zbytniej uwagi do wyzwań. One mnie raczej nie motywują... Dlatego w tym roku biorę udział tylko w jednym, u Ami. Jest takie, że w zasadzie wszystkie moje książki pasują – w końcu kocham piękne okładki. Wiecie co to za wyzwanie?

4. Okładki serii, którą kochasz w ogóle do siebie nie pasują. Jak sobie z tym radzisz?
Jeśli są ładne, nie przeszkadza mi brak spójności. Za to książek w paskudnych okładkach nie muszę mieć na półce, wystarcza mi ebook.

5. Wszyscy kochają książkę, której nienawidzisz. Z kim dzielisz się swoimi uczuciami?
Nie ma obecnie takiej książki, której nienawidzę. Są natomiast takie, których nie darzę sympatią, bezapelacyjnie plebiscyt na najokropniejszą książkę mojego życia wygrywa Ferdydurke

6. Czytasz publicznie książkę i nagle zaczynasz płakać. Jak sobie z tym radzisz? 
Jeszcze nigdy mi się to nie zdarzyło, może dlatego że raczej nie czytam publicznie. Za to czasem płaczę w domu i muszę się tłumaczyć przed córką, która ze złości, że jestem smutna zabiera mi książkę ;)

7. Kontynuacja książki, którą kochasz właśnie pojawiła się na rynku, ale ty nie pamiętasz zbyt dużo z poprzednich tomów. Co robisz? Przeczytasz jeszcze raz wszystkie tomy?
Jeśli jakąś książkę kocham, to raczej jej nie zapomnę ;) Zawsze jednak przeglądam pobieżnie ostatni czytany tom i szukam recenzji ze spojlerami, a to przecież nie jest trudne ;)

8. Nie chcesz nikomu pożyczać swoich książek. Jak grzecznie odpowiesz osobom, które Cię o to proszą?
Wszyscy znajomi wiedzą, że książki są moją obsesją i nie toleruję ich niszczenia w żaden sposób. Plamy czy rysy na okładce spędzają mi sen z powiek dlatego ukochane egzemplarze pożyczam tylko trzem przyjaciółkom, które doskonale wiedzą co im grozi za zniszczenie ;) Innym po prostu odmawiam, nie mam z tym problemu.

9. Czytelnicze A.D.D. Zacząłeś i odłożyłeś w tym miesiącu pięć książek. Jak radzisz sobie z czytelniczym zastojem?
Nie doświadczam czegoś takiego... Największy zastój odnotowałam chyba w liceum i od tamtej pory mam niesłabnący ciąg ;)

10. Ciągle wychodzą nowe książki, a ty bardzo chcesz je przeczytać. Ile tak naprawdę kupujesz?
Kupuję wszystkie książki, które chcę mieć, naprawdę ;) Obecnie nauczyłam się ograniczać i dokonywać słusznego wyboru spośród zatrzęsienia nowości, ale i tak wychodzi 5-6 książek miesięcznie. Poza tym zawsze ulegam promocjom w Biedronce. Zawsze.

11. Po tym jak kupisz nowe książki, które bardzo chciałeś przeczytać, jak długo leżą na twojej półce zanim się za nie zabierzesz.
To temat na osobną historię ;) Niektóre z książek czekają na swoją kolej latami... Inne jednak pochłaniam od razu po zakupie. Tutaj nie rządzą żadne reguły, raczej działa impuls ;)

A jakie są Wasze czytelnicze problemy? 
Podzielcie się nimi w komentarzach.
Zobacz więcej >

Wiem o tobie wszystko - Claire Kendal PREMIEROWO


Zachowaj wszystkie listy, paczki i przedmioty, 
nawet jeśli są niepokojące lub przygnębiające.

Nie wiem, czy jest wśród Was ktoś, kto nie słyszał o stalkingu. Jestem przekonana, że jego łagodne formy dotknęły co najmniej kilkoro z Was. Sama dawno temu borykałam się z problemem niechcianego wielbiciela, który choć nie był niebezpieczny, skutecznie uprzykrzał mi życie. Z uwagi na własne doświadczenia i aktualność tematu natychmiast sięgnęłam po Wiem o tobie wszystko. I przeżyłam szok za szokiem…
Zobacz więcej >

opłakując Pięćdziesiąt twarzy Greya, czyli refleksje poekranizacyjne


Wszyscy już pewnie wiecie jak niecierpliwie czekałam na ekranizację Fifty Shades of Grey. Na seans wybrałam lokalne kino, które w tym uroczystym dniu było wypełnione po brzegi (a uwierzcie, ostatnio podobne oblężenie miał film Ogniem i mieczem i tylko z tego względu, że przyjechały wycieczki z domów spokojnej starości...)

Widoczne napięcie na twarzach mężczyzn i rozanielony uśmiech kobiet zapowiadały seans pełen niezapomnianych wrażeń. I wrażenia były. Szkoda, że nie takie, jakich oczekiwałam. 

Film nie był zły, naprawdę. Myślę, że osoby spragnione romantycznej bajki mogły wyjść z kina zadowolone. Dla mnie najlepsza jednak była muzyka i kilka wyjątkowo udanych scen.

Co mi się podobało?
Ujęcia w powietrzu, czyli sceny, gdy Grey zabierał Anę na randki podniebne, podczas których pilotował szybowiec czy inny śmigłowiec. Całkiem nieźle wyszły dialogi, dość zabawne i realne. Sceny erotyczne (w zawrotnej ilości pięciu sztuk, bądź czterech jeśli ostatnią uznamy za nieerotyczną) miały być wysublimowane i podniecające, a były jedynie przyjemne dla oka. Nie spowodowały szybszego bicia serca,  ani tym bardziej nie wywołały wielkiej miłości do Greya...

Dobór aktorów był dla mnie totalną porażką, on – Jamie Dornan był moim zdaniem mało wiarygodny, pozbawiony charyzmy i seksapilu. Być może stał się bożyszczem wielu kobiet, jednak dla mnie nie stanowił miłego obrazka. Nawet momenty, w których zdejmował koszulkę niesamowicie mnie irytowały, nieustannie miałam wrażenie że się w nią zaplącze. Jego grzeczna twarz i urocza buźka nijak miały się do moich wyobrażeń o facecie, od widoku którego miękną kolana. Cóż, widocznie moja wyobraźnia osiąga poziomy niezrozumiałe dla normalnego człowieka ;)

Ona – Dakota Johnson, atrakcyjna choć nie oszałamiająco piękna, szara mysz z niezbyt mądrym wyrazem twarzy doprowadzała mnie do pasji. Irytująco zagryzała wargę, a moment w którym gryzła ten nieszczęsny ołówek był nie do zniesienia. Oczami wyobraźni widziałam drzazgi na końcu języka... W dodatku nie pokazała ani odrobiny charakteru Any, była bezwolną lalką, a fakt wycięcia jej wewnętrznych monologów raczej nie był dobrym pomysłem. Ana bez "wewnętrznej bogini" to zdecydowanie nie to samo. Milczeniem pominę kwestię kostiumów... Osoby, które czytały książkę wiedzą, że Anastasia przeistoczyła się z nudnej studentki literatury w piękną, ubrana z klasą kobietę. W filmie nie zauważyłam ani klasy, ani kobiecości, do tego w każdej scenie aktorka miała koszmarne buty...
Postacie drugoplanowe to temat na jedno zdanie: po prostu ich nie było. Nikt nie zapadł mi w pamięć, może poza Elliotem, który wyglądał jak nastoletni ćpun...
Zaraz, zaraz, miałam chyba pisać o tym co mi się podobało? Cóż, bez wątpienia piękne były wnętrza, zdjęcia kręcone na zewnątrz oraz widok z apartamentu Greya. Całkiem nieźle uchwycono też element "szaleństwa" Szarego, pewnie niewiele osób wie, że jego skłonność do totalnej władzy ma silne podłoże emocjonalne. Dobry był też finał, milczenie które zapadło na sali kinowej było bezcenne ;)

Czepiam się? Może troszkę ;) Po raz kolejny wychodzi na to, że nic nie zastąpi własnej wyobraźni, która nawet z marnej literacko książki potrafi wyprodukować fenomenalne obrazy.
Na osłodę została mi piękna muzyka, idealnie dobrana do momentów w filmie. 
Podsumowując, to nie był zły film. Miło spędziłam czas, choć nie udzieliły mi się żadne emocje. Nie zapragnęłam przenieść do sypialni pokazanych scen, nie chciałam wejść w skórę Any,  ani tym bardziej spotkać pana Greya. Zdecydowanie bardziej ekscytująca była kontynuacja wieczora walentynkowego, ale o tym już Wam nie opowiem ;)




* zdjęcia pochodzą stąd
Zobacz więcej >

czasoumilacze, czyli przegląd tygodnia #2

Tematem przewodnim dzisiejszego odcinka będzie miłość ;) 
No już, nie kręćcie noskami, przecież wszyscy kochają walentynki!




Zobacz więcej >

Zaproszenie na spotkania autorskie

Dziś mam dla Was zaproszenie na dwa spotkania autorskie, które zapowiadają się naprawdę obiecująco. Zobaczcie sami:


Blackout to thriller naukowy i powieść sensacyjna w jednym, poruszająca aktualny temat bezpieczeństwa energetycznego w Europie. Czy jesteśmy bezpieczni? Co naprawdę stanie się, kiedy zabraknie prądu? Katastroficzna wizja Marca Elsberga wywołała wielkie poruszenie i falę dyskusji w Europie. Książka szybko stała się bestsellerem. Tylko w Niemczech sprzedano prawie milion egzemplarzy powieści!

28 stycznia książka miała premierę w Polsce. Marc Elsberg, na zaproszenie Austriackiego Forum Kultury w Warszawie i Wydawnictwa W.A.B., 17 lutego odwiedzi Warszawę, by spotkać się z czytelnikami.*

Spotkanie odbędzie się 17 lutego, o 18:00, w Austriackim Forum Kultury w Warszawie. Poprowadzi Paweł Sulik z Radia TOK FM. Spotkanie tłumaczone na język polski. Wstęp wolny.

szczegóły TUTAJ




Spotkania z Dionisiosem Sturisem

Dwa w Warszawie: 
- 16 lutego, godz. 18:00, Empik Junior, ul. Marszałkowska 116/122, Warszawa 
- 25 lutego, godz. 19:00, Faktyczny Dom Kultury, ul. Gałczyńskiego 12, Warszawa 

Oraz kolejne trzy poza Warszawą 
1. Empik Silesia, Katowice, 17 lutego, godz. 18:00.
2. Empik Renoma, Wrocław, 18 lutego, godz. 18:00.
3. Empik Plac Wolności, Poznań, 19 lutego, godz. 18:00.

"Gdziekolwiek mnie rzucisz. Wyspa Man i Polacy. Historia splątania" to nowa książka autora reportażu "Grecja. Gorzkie pomarańcze", nominowanego do Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego. 

"Wyspa Man – niewielka kropka na mapie położona na wschód od Irlandii, kawałek lądu, który jak głosi legend, powstał podczas walki olbrzymów. To ojczyzna sufrażystek, które jako pierwsze na świecie wywalczyły sobie prawo głosu w wyborach, to tu rozgrywa się akcja jednego opowiadań Agathy Christie i tu znajduje się jedyne na świecie więzienie, w którym obowiązuje zakaz palenia.

Raj dla turystów, a zarazem idealne miejsce internowania dla obywateli krajów, z którymi Londyn prowadził wojny.

Dionisios Sturis pracował na wyspie przez kilka lat i wciąż na nią wraca. Przyciągają go zapach dojrzewających w słońcu jeżyn, sentyment do dni spędzonych w portowej małżowni, pocztówkowa zieleń łąk i spokój ludzi, dla których czas płynie innym rytmem."*

szczegóły TUTAJ

Serdecznie zapraszam wszystkich zainteresowanych. 
Spotkania autorskie to niezapomniane przeżycie!

* źródło opisu - GW Foksal
Zobacz więcej >

Piękny drań - Christina Lauren. Opowiem Ci o pierwszym razie...




Mój pierwszy raz z Pięknym draniem zdarzył się ponad dwa lata temu. Powieść ta funkcjonowała w sieci jako fan-fiction Zmierzchu (kto pamięta The Office?). Napisały go dwie autorki, które kryją się pod wspólnym pseudonimem, Christina Lauren. Zanim zaczniecie kręcić noskiem i z politowaniem przewracać oczami donoszę – ta książka to czysta przyjemność. Może i jest płytka, może nie zawiera zbyt wiele fabuły, być może sceny erotyczne nie są zbyt rozgrzewające, ale za to relacja między bohaterami aż iskrzy od napięcia. W zasadzie książkę tę opisują dwa słowa: konflikt i seks. Wielbicielki erotyków zapraszam do lektury, pozostałym radzę odpuścić sobie dalszą część recenzji.
Zobacz więcej >

Onyks – Jennifer L. Armentrout. Kosmiczne uzależnienie.


Ogromna ekscytacja towarzysząca premierze kolejnych części serii Lux Jennifer L. Armentrout wcale mnie nie dziwi. Wysokie oceny na Goodreads również nie i chociaż zdaję sobie sprawę, że większość gwiazdek nabijają nastolatki spragnione nowego amanta, który nie jest wampirem, to i tak nie mogę się oprzeć pokusie czytania. A więc do dzieła, czas przypomnieć sobie pierwszy tom, o którym pisałam TUTAJ i zatopić się w lekturze. Zaręczam wam, będzie się działo ;)
Zobacz więcej >

czasoumilacze, czyli przegląd tygodnia

Kochani, dzisiaj nie będę Was zamęczać kolejną recenzją. Za to pokażę Wam miejsca w sieci, które w tym tygodniu radośnie zwiedzałam (zamiast pracować w pocie czoła...) Jeśli pomysł Wam się spodoba, może zrodzi się z tego jakiś cykl?

artykuł tygodnia



Zobacz więcej >

Love, Rosie - Cecelia Ahern. Morze emocji bez jednego emotikona.


Cecelia Ahern jest jedną z moich ulubionych pisarek. Jej książki to gwarancja dobrze spędzonego czasu, wszak zawierają w sobie magię i trudny do opisania ładunek pozytywnej energii. I nieważne, czy pisze o życiu, śmierci, przyjaźni, czy straconych latach – zawsze inspiruje, wzrusza i skłania do refleksji. Tym razem nie było inaczej, Love, Rosie (czy też w starym wydaniu Na końcu tęczy) spełniło moje oczekiwania w stu procentach. Ba! Chyba nawet je przewyższyło.
Zobacz więcej >

Spod flagi magii - Iga Wiśniewska. Przepis na dobrą książkę.


Kiedy skończyłam czytać pierwszy tom serii Igi Wiśniewskiej Żyli niedługo nieszczęśliwie czułam, że zaprzyjaźnię się z prozą autorki na dłużej. Niecierpliwie czekałam na kolejną porcję przygód Malice, czarownicy w piekła rodem, która za nic ma konwenanse i dobre wychowanie. Kocha dręczyć bezbronnych nieszczęśników, prowadzi czysto hedonistyczny styl życia i uwielbia błogie lenistwo. Do tego jest złośliwa do szpiku kości... Uwielbiam tę postać, jest mi niesamowicie bliska, choć nie pytajcie o powody...
Zobacz więcej >

Kiedyś przeczytam - podsumowanie stycznia


Nadszedł czas na podsumowanie pierwszego miesiąca w wyzwaniu Kiedyś przeczytam. Wasze wyniki wprawiły mnie w osłupienie! Dziewczyny: Diana i Agnieszka jestem z Was bardzo dumna ;)

Nie wszyscy podeszli do wyzwania z równym zaangażowaniem, dlatego w lutym kilkoro z Was będzie musiało uporać się z karą. 

Mam nadzieję, że kolejne miesiące pokażą pełnię Waszych możliwości. Szczegóły zobaczycie w tabelce. Jeśli coś się nie zgadza, dajcie znać w komentarzu. 

Stos S
wynik 
stycznia
Stos M
wynik
stycznia
Stos L
wynik
stycznia
Adriana B
2
Agnieszka P
9
Ania
1
Beti G
1
Anika TheArt
1
DeVi102
2
Diana Brzezińska
7
Kasia Jabłońska
4
LeSherry
1
Doomisia♥
kara
Magda Barwińska
3
recenzje ami.
2
Dominik Łuszczyński
kara
Magdalena T
3


FunVirtualnaJa
kara
Wonderland ofBooks
1


G.P. Vega
2




Irena Bujak
2




JoAnna Polska
kara




Katee
kara




Lilianna M. Scott
2




Lustro Rzeczywistości
2




Magda Lidia Urban
1




Natalia G
1




PaniKa
2




Rozkminy Hadyny
kara





Kara
Osoby, przy których widnieje kara nie zgłosiły żadnej recenzji. 
W Waszych postach również nie znalazłam odznaczonych pozycji, dlatego musicie zaznać zapowiedzianej kary. 
Tym razem będzie to KONIECZNOŚĆ przeczytania w lutym przynajmniej dwóch pozycji ze swojego stosu wyzwaniowego, z czego jedną z nich musi być pozycja NAJGRUBSZA. 

Przypominam, że do wyzwania można można dołączyć w każdej chwili, zapisy oraz zgłoszenia recenzji przyjmuję pod postem głównym TUTAJ

............................................................................................................

Kochani, przepraszam za chwilową nieobecność na Waszych blogach. Obiecuję, że wkrótce nadrobię zaległości i serdecznie dziękuję, że odwiedzacie mnie z taką samą regularnością jak zawsze. To miejsce jest dla mnie bardzo ważne i stanowi jedyną odskocznię od niekoniecznie przyjemnych spraw codziennych...  Tym bardziej cieszy mnie fakt, że są wśród Was osoby, które nie mogą żyć bez Lustra ;)
Zobacz więcej >
Lustro Rzeczywistości © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka