Najlepsze książki 2014 roku



Wszyscy, jak blogosfera szeroka, robią podsumowania. Robię i ja ;) W poprzednim podsumowującym poście mogliście przeczytać listę książek zrecenzowanych w 2014 roku. Było ich wiele, o różnorakiej treści i przyznam, że jestem z siebie dumna, ponieważ uniknęłam gniotów (no prawie) i poznałam mnóstwo historii, których nie zapomnę. Poniżej przedstawiam listę 10 lektur, które były tymi NAJWAŻNIEJSZYMI. Wpłynęły na mnie, stały się szczególnie bliskie i sprawiły, że długo nie mogłam się po nich otrząsnąć. Każda z nich mogłaby stać się impulsem, by na nowo wkroczyć w świat literatury. Miały wady, ale nawet teraz potrafię opowiedzieć o każdej z nich bez zerkania w ściągę ;) Zapraszam do lektury recenzji i oczywiście samych książek.



















(tutaj wyjątkowo, cały cykl)






A teraz moi drodzy, idźcie, bawcie się dobrze i uczcijcie koniec roku ;)


PS. Nowy Rok zacznę od recenzji gorącej lektury :) Zapraszam już jutro.

Zobacz więcej >

Holyfood - Szymon Hołownia. Dieta duchowa bez wyrzeczeń, bez efektu jo-jo.


Bóg kocha różnorodność. To rozrzutny geniusz. Artysta, który w celach romantycznych mógł wymyślić dwa rodzaje róż, a stworzył sześć i pół tysiąca. Żeby uprzyjemnić pieczenie ziemniaków przy ognisku, mógł zapalić ze sto gwiazd, a zapalił trzysta tryliardów.

Szymon Hołownia jest niczym Paulo Coelho polskiego katolicyzmu. To dziennikarz i publicysta, współpracuje ze stacją TVN i pewnie większość z was kojarzy go z popularnym programem rozrywkowym. Jednak Hołownia to też założyciel dwóch fundacji i człowiek wspierający dom dziecka w Zambii czy hospicjum w Rwandzie. Jego poglądy jednych irytują, innych przyciągają, wszak nie kryje się ze swoim uwielbieniem dla Boga i uprawia pluszowe duszpasterstwo. Złośliwi twierdzą, że głosi landrynkowego Boga, jednak skoro robi to skutecznie, to w czym problem? Jego książka jest swoistą perełką marketingową, świetnie wydana, o wpadającej w oko okładce. Kusi i zachęca idealnie dobranymi cytatami i ma świetnie sprzedającą się formułę poradnika dietetycznego. Jednak dziesięć przepisów na smaczne i zdrowe życie duchowe ma na celu uzdrowić waszą... duszę. Jak myślicie, czy poczułam się zdrowsza?

Autor co roku obdarza swoich czytelników nową książka, żadnej dotąd nie czytałam, więc nie mogę odnieść się do ich treści. Muszę jednak przyznać, że Holyfood to książka dobra. Nie zachęca do tego, by wziąć krzyż i z nim maszerować ku światłości, a po drodze zanieść na tacę ostatnie pieniądze, czego lekko się obawiałam. Nie stanowi też nachalnej próby nawrócenia grzeszników i nie namawia do słuchania jedynego słusznego radia (no, prawie...), a podaje jedynie proste przepisy na wycieczkę w głąb siebie i pozwala na nowo poszukać Boga. Staje się się światełkiem na drodze tych, którzy błądzą w mroku szukając prawd wiary. Hołownia mówi, że ta książka jest po to, by ci powiedzieć, że możesz być tym, kim mógłbyś być. Że Bóg jest prezesem twojego fanklubu. Jak widzicie, forma wypowiedzi ma trafić do współczesnego człowieka, bombardowanego zewsząd złem i tanią sensacją. Autor nie przekonuje, że współczesny Kościół jest bez wad i należy mu zawierzyć w zupełności. Namawia jednak, by zaufać Bogu, rozmawiać z nim jak z przyjacielem, modlić się i dziękować za to, co przynosi los. Hołownia zachęca też do czytania Pisma Świętego; w wielu fragmentach książki znajdziecie odsyłacze do poszczególnych wersetów, psalmów, ewangelii czy pieśni. Jak do tego przekonuje? Na przykład tak:

Pieśń nad Pieśniami to erotyk. Historia dwojga młodych zakochanych, którzy nie mogą się od siebie odkleić i mówią sobie takie rzeczy, po których nie tylko ministrant obleje się dziewiczym rumieńcem. Temperaturę ich uczucia rozpozna każdy, kto choć raz w życiu był zakochany: chłopak, opisując piękno piersi dziewczyny, szaleje ze szczęścia. dziewczyna proponuje chłopakowi, by zniknęli z radarów, porzucili konwenanse (...) zatapiali się w sobie nocą.

Szokujące? Bluźniercze? Trochę tak, ale na pewno przekonujące. Hołownia wie, jak dotrzeć do współczesnego, młodego człowieka. Jest showmenem, to fakt, ale dzięki temu wie, jakich słów i porównań użyć, by wstrząsnąć i zainteresować. Zachęca do pozostania sobą, do wiary w wyższe dobro i przypomina, że modlitwa to nie handel wymienny ani negocjacje. Nie wszystkie jego słowa do mnie dotarły, mój specyficzny stosunek do katolicyzmu wymaga wytoczenia cięższych dział, ale myślę, że dzięki tej książce wiele osób znajdzie ukojenie. Nadzieję. Okruch czegoś dobrego. To książka napisana w świetnym stylu, wymaga skupienia, uwagi i chwili refleksji. Poszczególne rozdziały zawierają przepisy, które należy przetrawić, jeśli zdecydujecie się wprowadzić je w życie.

Czy dieta okaże się skuteczna? Możecie przekonać się sami. Zachęcam was do poznania Holyfood, nawet jeśli z wiarą wam nie po drodze, na pewno nie zrobi wam krzywdy, a być może uzdrowi wasze dusze. Być może uwierzycie, że każdy z nas może być George'em Clooneyem kuchni. Dlaczego właśnie nim? Bo to jest aktor, który w żadnym filmie niczego nie zagrał, we wszystkich (...) po prostu był George'em Clooneyem. 

Dla kogo
Dla wszystkich, którzy szukają drogowskazów. Dla sceptyków, ale i dla gorliwych katolików. Dla młodych ludzi wątpiących i poszukujących. Dla wielbicieli humoru autora, czasem odnajdziecie w treści Szymona z Mam talent. Nie martwcie się, że brzmię w tej recenzji trochę jak agentka Watykanu, podziałały na mnie Święta, to czas cudów ;)

Ocena
treść: nie podlega
styl: 5/6
okładka: 5/6


Szczegóły
Tytuł: Holyfood
Autor: Szymon Hołownia
Wydawnictwo: Znak 2014
Zobacz więcej >

Podsumowanie roku 2014, czyli co ja tutaj robię?


To był bardzo ważny rok. 16 stycznia przywitałam Was słowami: "czytając książki żyjemy dwa razy. Twierdzę nawet, że żyjemy miliony razy...

Literatura to moja wielka miłość, czasem mam wrażenie, że dosłownie żyję w świecie iluzji, fantazji i magii, a pod kanapą siedzą faerie, elfy i inne stwory świata nadprzyrodzonego.
Czytam w łóżku, na spacerze, przed telewizorem i przy śniadaniu. Zamiast spać czytam nocami (mimo, że oczy najmilszego rzucają mi wściekłe błyski).

Nie potrafię zliczyć wszystkich książek, które przeszły przez moje ręce. Nie wiem też, ile ich trzymam na półkach, w kartonach, w piwnicy i w aucie. Są takie, które darzę szczególnym sentymentem i takie, które chętnie wrzuciłabym w ogień. Jedno jest pewne, czytać będę zawsze, chyba, że stracę wzrok...

A co czytam?
Głównie fantasy i ten cieszący się złą sławą paranormal-romans też.
I tak, mam ogromny sentyment do sagi Zmierzch i Harrego Pottera więc jeśli drogi Czytelniku masz z tym jakiś problem, to ten blog nie przypadnie Ci do gustu :)
Czytam też powieści polskich cudownych autorek: Magdaleny Witkiewicz, Katarzyny Michalak, Anety Jadowskiej (która jest moim prywatnym odkryciem) i mojej ukochanej Agnieszki Lingas-Łoniewskiej.
Uwielbiam też romanse Nicolasa Sparksa, twórczość Jodie Picoult czy Nicolasa Evansa i Anne Rice.
Równie chętnie sięgam po Cassandrę Clare, Pilipiuka, Wiśniewskiego, co E.L. James, J.R. Ward, O. Cunning, czy Megan Hart. Na nowo odkryłam S. Kinga. W zasadzie mogę wymieniać dalej, ale ze względu na ilość nazwisk poprzestanę na tych kilku :)
Codziennie mam dylemat, co zacząć czytać dalej. Najchętniej czytałabym pięć książek na raz, a i tak mam wrażenie że nie zdążę w życiu przeczytać wszystkiego..."

Ci z was, którzy są ze mną od początku pewnie pamiętają moje pierwsze, nieporadne próby przekonania Was do ulubionych lektur. Dziękuję za Wasze pierwsze komentarze i regularne odwiedziny. Byliście ze mną dając mi motywację do dalszego rozwoju i choć prowadzenie bloga spowodowało, że dzisiaj moje zainteresowania literackie znacznie ewoluowały, wiem, że to była jedna z najlepszych decyzji (a w zasadzie najlepszy efekt przymusu bezpośredniego zastosowanego przez mojego męża...)
Dzięki blogosferze funkcjonuję i codziennie robię to, co kocham. Dowiedziałam się, że świat jest pełen pasjonatów takich jak ja i poznałam wielu cudownych ludzi, zarówno wśród blogerów, autorów jak i pracowników wydawnictw, którzy dbają o to, bym się nie nudziła ;) Bardzo Wam dziękuję!

Najmocniej jednak dziękuję mojemu mężowi - gdyby nie Ty, mój świat dziś wyglądałby zupełnie inaczej...


Nie martwcie się, to nie jest pożegnanie, mam nadzieję, że jeszcze długo Was nie opuszczę, choć coraz trudniej mi pogodzić obowiązki zawodowe i rodzinne z blogosferą. Trzymajcie kciuki i bądźcie ze mną ;) 
Koniec roku upłynie pod znakiem podsumowań. Dziś wrzucam przegląd wszystkich recenzji (i tworów recenzjo-podobnych) od początku istnienia bloga, a wkrótce spodziewajcie się rankingu najważniejszych dla mnie książek 2014 roku, a następnie będzie lista najważniejszych... osób :) 



Zobacz więcej >

Wesołych Świąt!


Kochani, życzę Wam Świąt pełnych magii.
Radości nawet z milczenia.
Miłości rozgrzewającej serca.

Zadbajcie o to, by czas spędzony z bliskimi pozostał 
w Waszych sercach na długo. 
W ten szczególny czas zapomnijcie na chwilę o istnieniu cyberprzestrzeni, przeczytajcie po raz kolejny Opowieść wigilijną i na własną rękę poszukajcie ducha Świąt. 


a ja wrócę tutaj wkrótce...
tymczasem posłuchajcie mojej ulubionej zimowej ścieżki dźwiękowej ;)


Zobacz więcej >

Nie wierz w człowieka - Iga Wiśniewska. Człowiek człowiekowi wilkiem...

Człowiek człowiekowi wilkiem
Człowiek człowiekowi strykiem
Lecz ty nie daj się zgnębić
Lecz ty nie daj się spętlić
Zobacz więcej >

Dworek Longbourn - Jo Baker. Nie czytałam pierwowzoru, więc...


Dawno nie trzymałam w ręku tak pięknie wydanej książki. Okładka nie jest miękka, ale nie jest też twarda, to takie ostatnio modne pół na pół ;) Do tego drukowane w kwiaty wnętrze okładki, czytelna czcionka i poręczny format. Czego może chcieć więcej czytelnik-esteta? Pozostaje tylko treść, która wzruszy lub rozczarowuje, w zależności od tego jak bardzo lubicie Dumę i uprzedzenie. Przyznaję się, nie czytałam powieści Jane Austen, a rodzina Bennetów jest mi znana jedynie z filmu, w dodatku obejrzanego wieki temu, być może dlatego niektóre wątki przedstawione w Dworku Longbourn stanowią dla mnie zagadkę... Jak odebrałam tę powieść? Przeczytajcie i razem ze mną zajrzyjcie do Bennetów od kuchni.

Zarys fabuły

Nie będę się rozpisywać na temat Dumy i uprzedzenia, ani zanudzać Was historycznym tłem powieści. Powiem tylko, że utwór Jo Baker przedstawia dzieje służby Bennetów i pokazuje, jak wyglądało ich życie od kuchni.  Obraz monotonnej i obciążającej fizycznie egzystencji służby w pełnym świetle pokazuje, że problemy panienek polegające głównie na wyborze męża i sukni na bal są śmiesznie błahe. Głównymi bohaterkami powieści są kobiety, które odpowiadały za porządek, ład i opierunek w domu Bennetów: gospodyni - pani Hill, pokojówka Sara, jej młodziutka przyjaciółka Polly oraz tajemniczy James, którego pojawienie się w posiadłości komplikuje życie Sary. Jak potoczą się losy służby? Co stanie na drodze rodzącemu się uczuciu? Czy służąca ma prawo do szczęścia? Tego dowiecie się z tej uroczej lektury.

Opinia

Nigdy nie czułam potrzeby bliższego zapoznania się z twórczością Austen. Moje próby podczytywania Dumy i uprzedzenia zawsze kończyły się po kilkunastu stronach. Styl pisarki zupełnie do mnie nie przemawiał i ciągle obiecywałam sobie, że w końcu przebrnę przez powieść uwielbianą przez tysiące czytelników na całym świecie. Zastanawiacie się pewnie dlaczego w takim razie sięgnęłam po Dworek Longbourn. Otóż, było to dzieło przypadku spowodowane brawurowym wejściem na rynek literacki Wydawnictwa Czwarta Strona. Jakże miałam się oprzeć tak pięknie wydanej pozycji? Ponadto uznałam, że może swoisty rewers powieści Austen mnie przekona do sięgnięcie po oryginał. Dziś muszę przyznać, że była to właściwa ścieżka postępowania, mimo że nad lekturą spędziłam wiele godzin i niejednokrotnie irytowała mnie monotonna akcja i fakt, że to powieść dokładnie o niczym - mam ogromną ochotę, by poznać losy Bennetów. To niewątpliwa zasługa Jo Baker, choć nie wiem, czy akurat tego oczekiwała pisząc swoją powieść.

Na uwagę zasługuje kreacja bohaterów, których nie da się zapomnieć. Opisy ich codziennego życia, które nie należało do sielankowych w połączeniu z rysem psychologicznym postaci tworzą spójną, wiarygodną całość. Autorka wykreowałam świat niemal namacalnie realny, czytając byłam uczestnikiem życia w dworku, widziałam poranione ręce Sary i czułam jej rozczarowanie życiem. Współczułam jej i mocno kibicowałam walce o marzenia, choć wiedziałam, że finał nie będzie satysfakcjonujący.

Lekturę ułatwia ciekawy i dopracowany język powieści. Autorka operuje poprawnym językiem, przystosowanym do granic czasowych akcji, a do tego umiejętnie wplata dowcipne dialogi i plastyczne opisy postaci czy otoczenia. Pisarka nie boi się tematów tabu i wkłada w usta bohaterów słowa niegodne ówczesnych kobiet oraz dotyka tematów takich jak brak tolerancji, czy skłonność do pedofilii. Ponadto ukazuje rodzinę Bennetów w kiepskim świetle, więc jeśli kochacie panienki, pana Darcy'ego czy pana Benneta, możecie poczuć się dotknięci ich obrazem w oczach służby. Na jaw wychodzą też mroczne tajemnice z przeszłości niektórych członków rodziny, co dla wielbicieli historii napisanej przez Austen może być nie do przyjęcia.

Dworek Longbourn to zdecydowanie lektura dla osób, które kochają niepowtarzalny, historyczny klimat oraz lubią powieści o niespiesznej, wręcz leniwej atmosferze. Nie odnajdziecie tutaj nagłych zwrotów akcji, czy kulminacyjnych momentów mrożących krew w żyłach. Wszelkie emocje i namiętności są ściśle kontrolowane, zachowawcze. Jednak jeśli lubicie podglądać dawne zwyczaje, śledzić subtelne romanse, czy analizować życie różnych warstw społecznych - będziecie usatysfakcjonowani.


IDEALNY PREZENT DLA:
mamy, babci, cioci, starszej siostry
dla wszystkich romantyczek
dla wielbicielek Dumy i uprzedzenia oraz historii o pokrzywdzonych warstwach społecznych



Za egzemplarz recenzencki 
serdecznie dziękuję Wydawnictwu





Zobacz więcej >

Wymianka świąteczna, czyli Lustro we łzach...

Kto z Was nie brał udziału w wymiance światecznej u Królowej Moli, czyli Fenko? Żałujcie ;) Ja zostałam wylosowana przez dziewczyny z Wonderland of Books i właśnie dziś dostałam paczkę. Co ja mówię, to była PAKA! Listonosz ledwo dał radę przynieść ją o własnych siłach. Mieliśmy otworzyć paczki dopiero w Wigilię, ale kto wytrzymałby tyle czasu? W środku znalazłam same cuda. Popatrzcie.
Zobacz więcej >

Niech w końcu coś się zdarzy – Trixi von Bülow. Leniwa Niedziela


Piękna okładka tej książki przywodzi mi na myśl jesień… życia. Samotna kobieta patrząca w dal, otoczona październikową aurą budzi nadzieję na refleksyjną książkę o podsumowaniach, rozmowach z samą sobą czy poszukiwaniu sensu. Moje oczekiwania były dość duże, biorąc pod uwagę fakt, że seria Leniwa niedziela cieszy się dużym powodzeniem. Podczas lektury marzyłam jednak tylko o jednym: niech w końcu coś się zdarzy!
Zobacz więcej >

Elsa - kolejna odsłona Kącika rodzica


Dzisiaj chciałabym pokazać Wam jakie cuda można kupić w markecie. Moja córka uwielbia bajki Disney'a, czemu zresztą się nie dziwię. Jednym z naszych ostatnich hitów jest Kraina lodu, perełka wytwórni Disney Pictures, odtwarzana na okrągło. Efektem fascynacji historią królestwa Arendelle jest kilka figurek postaci z bajki, plakaty, malowanki, kartki pocztowe, piosenki i... suknia księżniczki, w której moja córka odgrywa scenki.
Zobacz więcej >

Kryminał tango – K.S. Rutkowski. O tym jak wygląda piekło...



Moje kolejne spotkanie z prozą Rutkowskiego wypadło... jak myślicie, jak? Czy człowiek, który od lat tworzy bezpośrednie, męskie książki nieznane (o zgrozo!) szerokiemu gronu czytelników może mnie czymś zaskoczyć? Czy kilka historyjek o pudle było w stanie wywrzeć na mnie jakiekolwiek wrażenie? Dlaczego przeczytałam kolejnego selfa, mimo, że półki uginają mi się od komercyjnych nowości? W tym poście znajdziecie odpowiedzi.
Zobacz więcej >

Historia pewnego narzeczeństwa – Danka Braun. Nowe oblicze sagi rodzinnej


Przyznajcie się, kto z Was nie wie kim jest Danka Braun?
Zobacz więcej >

LBA po raz któryś i 7 faktów o mnie...

Dopadł mnie czytelniczy leń moi drodzy. Też tak czasem macie? Potrzebuję książki, która mną wstrząśnie i da nowego kopa... Polecacie coś? 

A dziś wreszcie odpowiem na nominację Ani P, która jakiś czas temu zmusiła mnie do udziału w dwóch zabawach blogowym ;)

LBA

1. Czytałaś/eś jakąś książkę, która do czegoś cię zainspirowała? Jeśli tak, to poproszę o tytuł?

Większość przeczytanych książek do czegoś mnie (na krótko) inspiruje. Skupię się na kilku ostatnich pozycjach:

Pora na życie Cecelii Ahern zainspirowała mnie do rozmowy z własnym życiem.
Wszystkie tomy sagi Danki Braun zainspirowały mnie do weryfikacji kilku przyjaźni.
Cykl Ostatnia spowiedź spowodował, że m mojej duszy znów gra muzyka.

2. Najgłupszy film, który miałaś "przyjemność" obejrzeć?

Filmy oglądam tak rzadko, że nie chcę tracić czasu na te głupie ;) Choć czasem widzę jakiś badziew w tv, nie jest to trudne biorąc pod uwagę ramówkę...

3. Pytanie dla osób +18: wino jak dama/gentelman, czy piwo jak...? :D (wybierając opcję nr dwa, proszę dodatkowo o dokończenie zdania)

Nie piję kolorowych alkoholi, ani żadnych likierków ;)

4. "Nocą, kiedy wszyscy śpią, ja nie śpię

bo czytam...
a potem w pracy wyglądam tak:
5. Ulubiony lub jeden z ulubionych cytatów? :D

Już wielokrotnie odpowiadałam w kilku zabawach blogowych, że nie przywiązuję zbytniej wagi do cytatów. Czytam je, zauważam, ale nie analizuję i nie zapamiętuję. Czasem tylko kojarzę ogólny zarys, a potem szukam w Google reszty. Fakt czytania miliona powieści o miłości nie czyni mnie romantyczką...

6. Piosenka, która wywołała dreszcze na Twojej skórze?

Wiele piosenek wywołuje dreszcze na mojej skórze, mam muzyczną duszę, tylko ostatnio jakoś zaniedbałam tę sferę ;) Na szczęście autorzy książek coraz częściej dbają o playlistę i mogę sobie co nieco przypomnieć. Tej piosenki słucham na okrągło odkąd skończyłam Ostatnią spowiedź:



7. Jakimi prezentami w tym roku obdarujesz rodziców?

Co roku robię typowe fotograficzne prezenty, albumy, ramki, zdjęcia na płótnie, fotoksiążki. Dbam o to by wspomnienia zostały uwiecznione na papierze, gdyż jestem przeciwniczką cyfrowych albumów ;)

8. Co Cię inspiruje?

Inspirują mnie... ludzie  - uwielbiam przypatrywać się im, po kilku dniach stają się dla mnie jak otwarta książka. Czasem inspirują mnie o ilustracje i filmy. Ostatnio silnie podziałał na mnie post Anny P. o inspiracjach właśnie. Jeśli jeszcze nie widzieliście, zajrzyjcie TU.

9. Stronka/blog, który możesz mi polecić?

Polecam wszystkie blogi, które regularnie odwiedzam ;) Z nich czerpię inspiracje. Poza blogami regularnie odwiedzam tylko LC i strony wydawców...


10. Jakie recenzje najbardziej przykuwają Twoją uwagę; bestsellerów, nowości wydawniczych, książek, o których nikt nie słyszał, klasyki, a może znanych autorów? A może coś zupełnie innego?

Kocham nowości i każda wzmianka o nowościach zamieszczona na blogach niezmiernie mnie interesuje. Staram się nie sugerować nachalną reklamą i zazwyczaj wybieram te książki, które polecają blogerzy. Umiem też odróżnić tekst sponsorowany od takiego, który wypływa z serca ;)

11. W czym jeszcze oprócz bloga, odnajdujesz siebie? :D

Odnajduję siebie w oczach swojej córki, jeśli wiecie co mam na myśli ;)



7 faktów o mnie


Nie lubię pisać o sobie, chyba dlatego że jestem niewiarygodnie nudną osobą... W zasadzie moje życie polega na czytaniu, pracy i zabawie w dom ;) Jeśli chcecie wiedzieć więcej, zajrzyjcie TUTAJ. Jest ktoś, kto perfekcyjnie rozszyfrował moją naturę ;)
Zobacz więcej >

Muzycznie... Ostatnia spowiedź, tom III

Witajcie w ostatnim odcinku maratonu. Skończyłam czytać tę cudowną serię, która na długo zostanie w moim sercu. Poznałam wiele nowych piosenek i teraz słysząc je za każdym razem powrócę myślami do ulubionych scen. Może i Wy znajdziecie coś dla siebie?

„Wciąż ją kocham i chyba zmądrzałem”. Miłość w szponach show-biznesu. Spowiedź Bradina Rothfelda – brzmiał wielki nagłówek, a zaraz pod nim czarnowłosy chłopak całował czule szczuplutką dziewczynę.


Zajął się tym, co miało być najważniejsze: nowym kontraktem, produkcją płyty.


– Gdybym tylko mogła ci powiedzieć… – Zaszlochała spazmatycznie. Jej plecy unosiły się na tłumionym oddechu. – Gdybyś wtedy tam był…


Al stała jak wmurowana i poruszyła się dopiero wtedy, gdy w bladym świetle, na zmiętej pościeli, zobaczyła ślady krwi. Serce podskoczyło jej niekontrolowanie, a gardło zacisnęło się od środka, i chyba w przypływie całej swojej siły, rzuciła się w głąb pokoju.



Nienawidzę. Nienawidzę, kiedy to robisz. Kiedy zupełnie nieświadomie wykonujesz jakiś gest, lub mówisz coś, co sprawia, że tracę nad sobą kontrolę. Nienawidzę, kiedy śledzę ruchy Twoich warg… Spoglądam ukradkiem, wstydząc się, że patrzę. Bo nie powinienem. Nienawidzę tego, że wiem, jak smakują Twoje usta… Przecież nigdy nie zapomniałem…



I mój absolutny hit, który łamie serce. Nie będzie cytatu, który zbyt wiele zdradza. Klip pochodzi z jednego z moich ulubionych filmów. Posłuchajcie...

Zobacz więcej >

Maraton z... Ostatnia spowiedź – Nina Reichter, cz. III


Czuję się w pełni usatysfakcjonowana. Finałowy tom cyklu Ostatnia spowiedź zniszczył mnie psychicznie i jednocześnie napełnił pozytywną energią. Brzmi dziwnie? Nie wątpię, ale aby w pełni zrozumieć o co mi chodzi, musicie sami zanurzyć się w lekturze. Na zachętę powiem, że to jedna z najlepszych serii młodzieżowych, jakie zdarzyło mi się przeczytać.
Zobacz więcej >

Wyzwanie Kiedyś przeczytam - podsumowanie listopada + ważne zmiany!

Podsumowanie listopada w wyzwaniu
Kiedyś przeczytam


Ponownie dziękuję uczestniczkom za aktywny udział.
 Jedna osoba niebezpiecznie zbliża się do finału ;) Bierzcie z niej przykład!
Przepraszam Was za błędy, które zaistniały w poprzednim podsumowaniu, niestety cierpię na chroniczny brak czasu i nadmiar rozpraszaczy uwagi, dlatego z listopadzie nieco zmieniam zasady zgłaszania recenzji.
NIE musicie wysyłać mi linków do recenzji, wystarczy pod koniec miesiąca napisać komentarz z liczbą przeczytanych książek i pilnować swojego posta (tzn skreślać kolejne pozycje).
Będę sprawdzać postępy na Waszych blogach/LC, a co za tym idzie poczytam recenzje ;)

Gdzie zgłaszamy ilość przeczytanych książek? Link znajdziecie w menu w bocznym panelu bloga lub
TUTAJ

Dla przypomnienia, rozmiary stosów, które deklarujecie wyglądają następująco:

XS: poniżej 20 książek 
S: 20 - 39 książek
M: 40 -59 książek
L: 60 - 79 książek
XL: 80 - 99 książek
XXL stos 100 i więcej książek


Artemis - S   1
Agnieszka P. - S 4
Ewa Król - XS 8
Beti G. - XS 12
Veroniqusia Waters - S 21
Magda Lidia Urban - M 23
Wonderland Of Book - S 26
Vienna  - S 28
G.P. Vega - M 29
Wiktoria M - S 32
zaczytanamarta - M 36
Lustro Rzeczywistości - M 42
Natalia Łubińska - XL 82


Powyżej widzicie ile książek pozostało każdej z uczestniczek do ukończenia wyzwania. Prowadzi Artemis - Diana Brzezińska. Została jej tylko jedna, zaległa książka, a gorąca paczuszka już na nią czeka ;) Kto spróbuje pokonać Dianę? ;)

Jeśli kogoś pominęłam, lub coś się nie zgadza, piszcie ;) Mogę się założyć, że zrobiłam kilka błędów w obliczeniach.

Artemis, Agnieszka P - jestem z Was dumna!
Zobacz więcej >
Lustro Rzeczywistości © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka