Czarne skrzydła – Sue Monk Kidd. Feministycznie o niewolnictwie.


Dawno, dawno temu zakochałam się w serialu Północ - Południe i od tamtej pory niewolnictwo rozpatrywałam w kategoriach w nim przedstawionych. Dziś po lekturze książki Sue Monk Kidd mogę śmiało stwierdzić, że historia sióstr Grimké jest równie wciągająca i rzuca nowe światło na wiele kwestii związanych nie tyle z niewolnictwem, co z prawem człowieka do wolności.
Zobacz więcej >

Wrażenia potargowe.


I po Targach... Ponad pół roku oczekiwania na to wydarzenie sprawiło, że dwa dni spędzone w Krakowie minęły jak jedna chwila. Czy jestem zadowolona? Usatysfakcjonowana? 
Oczywiście ;) Choć nie obyło się bez kilku zgrzytów.


W sobotę wstałam o czwartej rano, by dotrzeć na Targi jak najwcześniej, w końcu musiałam przejechać prawie pół Polski ;) To było dobre posunięcie, dzięki któremu weszłam do EXPO prawie bez kolejki, a samochód bezpiecznie zaparkowałam na parkingu (tanim!) Jako blogerka miałam darmową wejściówkę, a dla męża wygrałam zaproszenie w facebookowym konkursie Wydawnictwa Czwarta Strona. Małe dzieci wchodziły za darmo, co też było wielkim plusem. 
Hala targowa zrobiła na mnie ogromne wrażenie, choć ilość wystawców przyprawiała o zawrót głowy. Było dość ciasno, a niektórzy wystawcy musieli zadowolić się maleńkim boksem. Nie było też duszno, choć mocno się tego obawiałam. W godzinach szczytu, czyli około 13-14 tłok był nie do zniesienia, więc udałam się do bufetu. I tutaj przeżyłam kolejne zaskoczenie, jedzenie wcale nie było tak drogie jak się spodziewałam. Całkiem niezły obiad można było zjeść za 20 zł (dla porównania w Warszawie za 5 mini-pierożków ruskich musiałam zapłacić 25 zł ;)

Rekonesans rozpoczęłam od zbierania makulatury:


W tym czasie reszta mojej rodzinki zwiedzała halę, niestety organizatorzy nie zadbali o potrzeby małych dzieci. Moja trzyletnia córka nie znalazła dla siebie miejsca do zabawy, wszystkie atrakcje były przeznaczone dla starszych maluchów (kreatywne przedszkole, gdy planszowe, puzzle, stoliki do rysowania). Zabrakło mi animatorów, jakich wielu było na Targach w Warszawie. 

Poprzebierane postacie również były atrakcją dla starszych dzieci. Maluchy raczej na ich widok płakały. Córka do dziś wspomina Gandalfa i niedźwiedzia - tak więc rodzicom nieśmiałych dzieci polecam zostawić je w domu ;)



Targi to przede wszystkim spotkania z Autorami. Tym razem polowałam na Agnieszkę Lingas-Łoniewską - tym razem cieszę się z egzemplarza Lawendy z dedykacją. Specjalnie dla swoich czytelników do Polski przyjechała też Nina Reichter. Po odstaniu w gigantycznej kolejce mogłam chwilę porozmawiać z panią Niną (autorką serii Ostatnia spowiedź). Okazała się przemiłą, uroczą i bardzo młodą osobą. Oczekujący na nią tłum wprawił ją w osłupienie ;) dzielnie podpisywała książki i robiła długaśne dedykacje. To spotkanie bardzo miło wspominam i mam nadzieję, że jej książki okażą się fantastyczne (po recenzji Cyrysi wiem, że tak będzie).


Na stoisku Novae Res spędziłam sporo czasu, kupiłam tam wiele książek (dla przyjaciółek) i zostałam nagrodzona kilkoma wygranymi. Wydawca zorganizował loterię, za zakup każdej książki można było otrzymać los. Na profilu FB Novae Res możecie zobaczyć, jak wiele osób wygrało - i choćby za to wystawcy należą się gratulacje!


Jak wspomniałam wcześniej, nie wszyscy wydawcy mogli poszczycić się wielkim boxem, jednak byli tacy, którzy nadrabiali urokiem osobistym, świetnymi cenami książek i zaproszonymi Autorami. Tak było na przykład w Prozami, panie na stoisku czarowały uśmiechem a ja spotkałam tam Dankę Braun. Wiecie jak niecierpliwie czekałam na trzeci tom jej serii o rodzinie Orłowskich. Już mogę się cieszyć egzemplarzem z cudowną dedykacją Autorki. Dla takich chwil warto wstawać przed wschodem słońca ;)


Po raz pierwszy spotkałam też Anetę Jadowską, niestety nie zabrałam z domu żadnej książki z serii o Dorze Wilk, za to Autorka złożyła autograf na mojej dłoni. Co się dalej z nim stało - nie powiem, to będzie moja mała tajemnica ;)


Targi to też spotkania z blogerami. Szkoda, że organizator nie zadbał o kilka miłych miejsc na pogaduchy, w efekcie zamienialiśmy kilka słów w biegu, lub podczas oczekiwania w kolejce. Na "kultowym" spotkaniu blogerów nie byłam i chyba dobrze się stało. O tym, co tam się działo poczytacie na wielu blogach. 
W kwestiach organizacyjnych brakowało mi też plakietek identyfikujących blogerów. Może dzięki temu łatwiej odnaleźlibyśmy się w tłumie? Tak, pewnie się czepiam ;)

Mimo wszystko bardzo się cieszę ze spotkania z Anią Grzyb - Pisaninka, Natalią, dzięki której mam zdjęcia z autorkami, Barwinką (szkoda, że tak krótko!)
Długo nie zapomnę też oczekiwania na Anetę Jadowską w towarzystwie Patiopei ;) 


Zdobycze targowe
Jestem z siebie dumna, ponieważ kupiłam tylko kilka książek. Mocno trzymałam się listy i panowałam na emocjonalnym kupowaniem. Niestety ceny były takie jakich się spodziewałam, czyli wysokie ;) Wiele książek kupiłam tylko na stoisku Novae Res - wszystkie były po 20 zł, więc uzupełniłam biblioteczki przyjaciółek, a przy okazji wygrałam dwie pozycje i pendrive. Na stoisku Naszej Księgarni zaopatrzyłam się książkę Zostań, jeśli kochasz, a z Damidos wyszłam ze Smakiem miłości. Autografy Anety Jadowskiej zostały uwiecznione na zdjęciu. Nie mam specjalnego zeszyciku na podpisy, jak niektórzy czytelnicy - ale dla tego zrobiłam wyjątek ;)


W poniższym stosie znajdują się pozostałe książki, z którymi wróciłam z Targów:

Szukaj mnie wśród lawendy - wygrana w loterii Novae Res
Strefa Pawłowa - róznież wygrana w loterii Novae Res
Historia pewnego narzeczeństwa i Historia pewnego związku - od Prozami
Zbuntowani - czwarty tom sagi kupiony na pięknym stoisku Wydawnictwa Otwartego
Trylogia Ostatnia spowiedź - dla przyjaciółki
Trylogia Zakręty losu - dla drugiej przyjaciółki



Jak widzicie, naprawdę mocno się ograniczyłam. 
Targi uważam za bardzo udane i już rozpoczynam odliczanie do następnych. 
Tym razem w Warszawie ;)


Zobacz więcej >

TARGI :)




Kochani, dziś miała być recenzja, niestety nie zdążyłam jej napisać. Wszystko wskazuje na to, że spotkamy się na Targach i mój poziom ekscytacji tym wydarzeniem sięga zenitu ;)

Dziś już Was opuszczam, a wrócę dopiero w przyszłym tygodniu z jakąś małą foto relacją. Bardzo się cieszę, bo z powodów zdrowotnych straciłam nadzieję na wyjazd, a jednak los postanowił mnie oszczędzić ;)

 Kogo z Was spotkam?

Poniżej wstawiam Wam małą ściągę, jak ogarnąć Targi. 
Możecie też ściągnąć aplikację na smartfona.

źródło

Zobacz więcej >

"Jego kłamstwa" Jodi Ellen Malpas, tom II - zdradź mi swoją tajemnicę...


Sześciotomowa seria pani Malpas wciąga i uzależnia. Dla wielbicielek literatury erotycznej to niemal pozycja obowiązkowa i wszystkich tych, którzy chcieli odpuścić po pierwszym tomie zatytułowanym Ten mężczyzna (nieco nudnawym i monotonnym) zachęcam do sięgnięcia po Jego kłamstwa. Tym bardziej, że wydarzenia poprzedniego tomu kończą się w kulminacyjnym momencie i nieznajomość dalszego ciągu powoduje ogromny niedosyt.

Jodi Ellen Malpas publikując swoją książkę w formie e-booka nawet nie przypuszczała, że jej bohater zdobędzie aż tyle niewieścich serc. A przecież nie ma w nim nic romantycznego. Ba! Ward nie ma nawet jednej zalety. Może poza tą, że jest bajecznie bogaty...

Fabuła

Despotyczny milioner, mega-przystojny, władczy, o nieokreślonym wieku,  dalej uparcie kontroluje życie Avy. Pokazuje jej czym jest nieokiełznana rozkosz, ale jednocześnie nie dopuszcza możliwości, by dziewczyna była choć trochę samodzielna. Ward żąda, by projektantka była tylko do jego dyspozycji, odziera ją ze wszystkim tajemnic nie dając nic w zamian. Ciągle nie wiadomo jaką tajemnicę skrywa Rezydencja i jej tajemniczy właściciel.

Jak długo Ava będzie znosić milczenie Jessego? Czy wyzwoli się spod jego wpływu? Przeczytajcie.

Opinia

Pierwszy tom zapewnił mi chwilę relaksu i pozostawił z niedosytem, który na szczęście mogłam natychmiast zaspokoić rzucając się na kolejną część. Mimo wszystko, seria pani Malpas nie zostanie w mojej pamięci na długo, chyba że kolejne tomy przyniosą wielki przełom. Jednak jest w niej coś wciągającego. Ward to postać do bólu... negatywna. Dawno nie spotkałam się z bohaterem, który by mnie tak irytował. Wulgarny, apodyktyczny, władczy, nie przejawiający żadnych pozytywnych cech. Kłamliwy dupek z manią kontroli działał na mnie jak płachta na byka i nie mogłam zrozumieć postępowania Avy. Wielokrotnie miałam ochotę rzucić książkę w kąt, a jednak czytałam dalej - niczym uzależniona maniaczka pełna nadziei na wielki finał. I co? I doczekałam się ;) Zakończenie dla mnie nie było zaskoczeniem, ale jestem przekonana, że dla wielu czytelniczek będzie. Autorka wymyśliła rozwiązanie, które zasmuci wiele fanek Jessego, do szaleństwa zakochanych w swoim bohaterze, ale być może kolejne tomy wyleczą Wasze złamane serca... Pani Malpas irytująco stopniuje napięcie, by w zakończeniu rzucić bombę. Mimo, że nie zdradza wszystkich tajemnic Warda, daje  coś, co skutecznie przytrzyma uwagę czytelniczek do kolejnego tomu.

Do dziś nie potrafię zrozumieć, dlaczego książka, w której nic się nie dzieje tak bardzo skupiła moją uwagę. Być może czytając o łóżkowych ekscesach bohaterów wkręciłam się w nie niczym w wątpliwej jakości film erotyczny? Być może po cichu liczyłam na fabularny cud i przemianę Warda w słodkiego, romantycznego aniołka o pokaleczonej duszy? A może czekałam, aż Ava, którą Jesse ubiera, karmi, nosi na rękach (bądź przerzuconą przez ramię) wreszcie tupnie nogą, albo chociaż strzeli mu w twarz? Niczego takiego się nie doczekałam, ale, co zadziwiające, muszę poznać ciąg dalszy. Pani Malpas - gratuluję. Zabiła Pani mój czas podając mi porno-papkę, o której trudno zapomnieć i w dodatku narobiła mi Pani ochoty na więcej koszmarnego Warda. Naprawdę wielkie dzięki... A Was ostrzegam, czytacie na własną odpowiedzialność.

Wracając do poważnej recenzji, seria autorki spodoba się wielbicielkom literatury erotycznej i książek Greyo-podobnych. Choć niczym nie zaskakuje, jest zdecydowanie lepsza od większości książek erotycznych, które zdarzyło mi się czytać. Zaskakuje niebanalnym bohaterem, któremu daleko do mięśniaka o gołębim sercu zmieniającego się pod wpływem kobiety w miękką kluchę. I choć nie wszystkim tak wykreowana postać przypadnie do gustu - polecam. 

Ocena

w kategorii literatura erotyczna 4+/6

Za egzemplarz recenzencki dziękuję
Wydawnictwu


Zobacz więcej >

"Sama, listy z piwnicy" Grzegorz Kasdepke - gdy rodzice się rozstają


Każdy jest ważny!
Zobacz więcej >

"Ostatnia wola Sonji" Åsa Hellberg - podaruj sobie trochę wakacyjnego klimatu




Marzyliście kiedyś o tym, by dostać spadek? O wielkich pieniądzach, które ustawią was do końca życia i pozwolą bez ograniczeń spełniać marzenia? A co by było, gdyby otrzymanie ich zależało od spełnienia kilku, niebagatelnych warunków? Gdyby ktoś kazał wam wyjechać na koniec świata i zaczynać wszystko od nowa?

Zobacz więcej >

Chiński ekspres – K.S. Rutkowski. Self publishing w najlepszym wydaniu




Po lekturze W niewoli seksu stałam się fanką autora, jego styl i pomysł na literaturę bardzo mi się podoba i nie rozumiem dlaczego tak dobre książki nie znalazły uznania w oczach wydawców. Dziś przedstawiam Wam jedną z pierwszych książek Rutkowskiego, swoisty pamiętnik z podróży do Chin. Ta pozycja mogłaby służyć za mini-przewodnik turystyczny, lub okaz literatury podróżniczej, gdyby tylko wyposażyć ją w zdjęcia. 
Zobacz więcej >

"Białe jak śnieg" Salla Simukka - dawno temu w Pradze

Była sobie raz dziewczynka, która nauczyła się bać... to zdanie idealnie oddaje istotę pierwszego tomu serii o Lumikki Anderson "Czerwone jak krew". Właśnie z zapartym tchem przeczytałam tom drugi, jakże inny od poprzedniego, ale równie c u d o w n y! Wielbiciele mrożących krew w żyłach kryminałów pewnie poczują się lekko rozczarowania, ale ja znalazłam w tej książce coś, co uwielbiam - psychologiczne rozbudowanie postaci, więzi międzyludzkie, szczyptę tajemnicy i wartką akcję. Zapraszam Was w podróż do Pragi.

Uwaga: zarys fabuły (kilka spojlerów pierwszego tomu)

Lumikki po kilku miesiącach od ostatnich wydarzeń, gdy została postrzelona i niemal zamrożona żywcem, dochodzi do siebie. Wyrusza w podróż do Pragi, by oczyścić umysł i zapomnieć o tragicznych w skutkach przygodach. Niestety kłopoty ją kochają... W Pradze spotyka dziewczynę, która twierdzi, że jest jej... siostrą.
Lumikki, mimo swojej aspołecznej natury, nawiązuje z Lenką nić porozumienia, a nawet zaczyna odczuwać coś na kształt sympatii, jednak postanawia postanawia odkryć karty przeszłości.
Tymczasem w Pradze grasuje niebezpieczna sekta, która planuje zbiorowe samobójstwo.
Panna Anderson znajdzie się w sercu wydarzeń, czy tym razem przeżyje?

Opinia
Drugi tom serii Salli Simukki ogromnie mnie zaskoczył. Po tajemniczym klimacie i bajkowych odniesieniach poprzedniej części nie pozostał nawet ślad. Bohaterka nie jest już nastolatką, a młodą kobietą, która udowadnia swą niezależność. Sama zarabia na swoje utrzymanie i usilnie próbuje wydostać się spod nadopiekuńczych skrzydeł rodziców. Jedzie do Pragi i tam odkrywa pierwszą rysę na idealnym wizerunku swojej rodziny. Jej domniemana siostra, Lenka, twierdzi, że wiele lat temu ojciec dziewcząt miał romans z Czeszką, a ona jest owocem tego romansu. Lumikki jednak czuje, że jej odziany w twardy pancerz zasad ojciec nie byłby zdolny do zdrady, zatem coś się stanowczo nie zgadza. Jak się domyślacie, nasza zdolna pani detektyw wpada na dobry trop.
Autorka nie odebrała bohaterce ikry i inteligencji, ale dodała jej w tej części człowieczeństwa. Poza wątkiem kryminalnym sporo miejsca poświęciła wspomnieniom dziewczyny dotyczącym jej pierwszej miłości. Ten wątek bardzo mi się podobał, choć zdaję sobie sprawę, że kilku czytelników może poczuć się zawiedzionych porzuceniem klasycznej kryminalnej akcji. Nie zdradzę Wam kim był ukochany Lumikki, ale gwarantuję, że prawda jest warta odkrycia. Urzekł mnie zabieg częściowego ukrycia przeszłości bohaterki, retrospekcje świetnie ubarwiają fabułę, a brak wyjaśnienia zmusza czytelnika do sięgnięcia po kolejny tom. Ponadto zagłębianie się w psychikę panny Anderson jest jak podróż w nieznane. Dziewczyna, ze swym wyobcowaniem, nigdzie nie czuje się jak w domu. Jedyny dom jaki pamięta, to bezpieczne ramiona Liekkiego. Spójrzcie jak autorka pięknie opisuje związek dwojga ludzi:

(...)Lumikki i Liekki otwierali się powoli przed sobą. Opowiadali o swoich lękach, snach, marzeniach. O tajemnicach, których nigdy nie wyjawili nikomu innemu. O nadziejach tak kruchych, że prawie niemożliwych do wypowiedzenia na głos.
Sama historia kryminalna również mnie nie zawiodła, być może dlatego, że nie jestem wielbicielką typowych kryminałów. Magiczna sceneria Pragi z jej krętymi, uroczymi uliczkami oraz niebanalny temat sekty sprawiły, że z zapartym tchem przewracałam kartki. Ten tom był również bardziej uporządkowany, jaśniejszy - co sprawiło, że nie miałam problemów z odnalezieniem się w akcji.

Mogę z czystym sumieniem przyznać, że jestem usatysfakcjonowana. Książka spodobała mi się, mimo że zdecydowanie różniła się od swojej poprzedniczki. Nie zawierała tajemniczych i mocnych momentów, ale czarowała psychologicznym dopracowaniem bohaterki i ukazała Lumikki w zupełnie innym świetle. Pokochałam tę opowieść i będę z utęsknieniem czekać na finał trylogii.

Białe jak śnieg to świetny kawałek młodzieżowej lektury z wątkiem kryminalnym na czele. Wciąga, fascynuje i zapewnia kilka godzin dobrej zabawy. Autorka stopniuje napięcie i wywołuje szybsze bicie serca, a do tego boleśnie odkrywa kolejne karty. To dopiero początki kariery pisarskiej Simukki, ale już widać jak dobrą jest obserwatorką. Tworzy postać dopracowaną pod względem psychologicznym i wrzuca ją w wir zdarzeń, nie pozostawiając cienia wątpliwości co do tego, że wie co robi. Jedyne co mnie zawiodło, to objętość. Poczułam niedosyt i chcę więcej...

Dla kogo 

Dla wielbicieli skandynawskich kryminałów w niecodziennej, młodzieżowej, odsłonie. Dla wszystkich tych, którzy mają dość dystopii i romansów paranormalnych. Dla fanów pierwszego tomu - pozycja obowiązkowa.

Ocena
4+/6


Za możliwość poznania dalszych
 losów Lumikki dziękuję




..................................................................
wyzwania: Klucznik, Okładkowe love
Zobacz więcej >

W niewoli seksu – K.S. Rutkowski. Męskim okiem o seksie.


Talent niewątpliwie jest przepustką do sławy, 
ale czasem jego brak można skutecznie nadrobić 
cwaniactwem.
Zobacz więcej >

"Ten mężczyzna" Jodi Ellen Malpas, tom I - erotyczne czytadełko w sam raz na... raz


Myślę, że w blogosferze nie ma osoby, która nie słyszałaby o trylogii E.L. James Pięćdziesiąt twarzy Greya. Na fali popularności serii powstało wiele książek o podobnej tematyce, jedne lepsze inne koszmarne, jednak wielbicielki literatury erotycznej mają swoich faworytów. Bez wątpienia seria pani Malpas zdobędzie wiele niewieścich serc i choć podobieństwa do Greya można się doszukać, historia nieokiełznanego Jesse Warda jest pozycją godną uwagi. Zachęcające są też oceny na portalu goodreads.com gdzie tom pierwszy zdobył aż 4,5 gwiazdki. A jak wypadł w moich oczach?

Pierwsza zaskakująca wiadomość jest taka, że wydawnictwo Amber podzieliło pierwszy tom trylogii na dwa. Moim zdaniem nie był to dobry zabieg, ponieważ po lekturze pierwszej części mój  początkowy entuzjazm opadł... Poza tym nie wyobrażam sobie, co by było gdybym nie miała pod ręką drugiej części. Dlaczego? Choćby dlatego, że Ten mężczyzna kończy się w połowie ważnego momentu, a Jego kłamstwa zaczynają się od tego samego wydarzenia. To sprawia wrażenie, jakby po prostu ktoś przerwał książkę na pół. Z czymś takim spotkałam się po raz pierwszy i gdyby nie fakt, że w półtomie Jego kłamstwa zaczyna wychodzić na jaw pewna tajemnica byłabym rozczarowana.

Fabuła

Młoda projektantka wnętrz, Ava, jedzie na konsultację do rezydencji nowego klienta. Spodziewa się podstarzałego milionera z nadwagą i tłustymi włosami, a spotyka zabójczo przystojnego, czarującego i pewnego siebie młodego mężczyznę, który w dodatku ma zapędy dyktatorskie. Zarozumiały i hedonistyczny playboy wplątuje dziewczynę w siatkę tajemniczych spotkań i robi to w sposób nie znoszący sprzeciwu. Ava czuje się osaczona, kontrolowana, a jednocześnie zafascynowana klientem. Instynkt każe jej uciekać, ale i tak robi to, co Jesse Ward każe. Mężczyzna ją jednocześnie przeraża i fascynuje, pociąga ale też pozbawia poczucia bezpieczeństwa i autonomii. Ava wie, że z tego związku wyjdzie ze złamanym sercem ale brnie dalej, otumaniona erotycznymi doznaniami... A w te klocki Jeese Ward jest bardzo dobry - niebezpieczny i stanowczy mężczyzna nie pozwala jej odejść, jednocześnie skrywając jakąś tajemnicę. Co z tego wyniknie? Z tego tomu się nie dowiecie ;)

Opinia

Ten mężczyzna to klasyczny przykład dobrego erotyku, gdzie znajomość bohaterów rozpoczyna się od ostrej akcji łóżkowej, a w zasadzie... biurowej. Brzmi znajomo? Plastyczne opisy seksualnych uniesień dominują w ponad połowie powieści, w zasadzie nie ma rozdziału bez scen tego typu. 

Ava, projektantka, która mimo młodego wieku sporo osiągnęła w życiu zawodowym, ulega wpływowi zaborczego mężczyzny. Natomiast Jesse to typowy apodyktyczny samiec, ze skłonnością do dominacji. Oczywiście bogaty i władczy. Jego teksty, typu: będziesz moja, spodoba ci się, rób co każę, nie wyrażaj się - budzą podejrzenie, że gość ma spory problem emocjonalny, ale mogę się założyć, że wiele wielbicielek erotyków zakocha się w nim, tak jak w Greyu.

Ava już po tygodniu znajomości jest w swym zleceniodawcy szaleńczo zakochana, mimo obaw związanych z jego skomplikowaną osobowością. Spotkania bohaterów zawsze sprowadzają się do łóżka i w zasadzie nic poza tym się nie dzieje, za to psychologiczne aspekty postaci zasługują na uwagę. Mamy tu do czynienia z niezdrową relacją bohaterów, których poza seksem nic nie łączy. Nie wiadomo dlaczego Jesse tak bardzo pragnie akurat Avy, nie wiadomo jaki ma w stosunku do niej plan. Osacza ją, śledzi, ratuje z opresji, naraża na nieprzyjemności w pracy. Dlaczego? Nie wiadomo, wszystko jest owiane tajemnicą.

Książkę, mimo wątłej fabuły, czyta się przyjemnie. To idealna lektura, by oczyścić umysł po czymś ciężkim i angażującym uwagę. Można ją przeczytać dosłownie w dwie godziny i będą to chwile okraszone wypiekami na twarzy. Jeśli chodzi o styl pisania mogłabym go porównać do książek E.L. James, czy S. Day - pani Malpas również nie cenzuruje swoich fantazji, ale też zupełnie nie przywiązuje uwagi do romantyzmu. Nie znajdziecie tu uroczych porywów serca, czy ckliwej miłości, a raczej zwierzęce pożądanie i rozpustny seks, okraszony odrobiną tajemnicy.

Dominujący Jesse jest zaprzeczeniem ideału bohatera. Nie polubiłam go, irytował mnie i nie potrafiłam zrozumieć zachowania Avy, która nie miała za grosz silnej woli. Czy seksualne fantazje aż tak mogą omotać człowieka? Wątpię ;) Mimo wszystko jestem ciekawa, jak ta historia się skończy i już teraz, gdy czytam tom drugi wiem, że do głosu dochodzą tajemnice wypierające powoli sceny erotyczne.
Tom pierwszy na pewno nie zaspokoi Waszej ciekawości, a raczej rozbudzi apetyt na więcej, więc od razu zakupcie kolejne. Amber wydało 6 części, zatem seria jest dostępna w całości ;) Jeśli gustujecie w erotykach - polecam. Jeśli macie raczej konserwatywne poglądy i razi Was zbytnia otwartość - darujcie sobie tę pozycję.

Dla kogo

Dla wielbicielek erotyków lubujących się w akcji okrojonej do niezbędnego minimum. Dla czytelniczek lubiących mocne sceny erotyczne i dominujących bohaterów. Dla fanek Greya, Crossa i innych bogatych, władczych bohaterów.

Ocena

W kategorii literatura erotyczna 4-/6


Za egzemplarz recenzencki dziękuję
Wydawnictwu


Zobacz więcej >

Fanaberia – Łukasz Kotkowski. Strach się bać.




Przeczytałam kolejny w swoim życiu thriller już kilka dni temu, jednak do dziś nie potrafię precyzyjnie określić, czy mi się podobało. Nie wiem też, czy książkę pana Kotkowskiego można oceniać w kategoriach podobania się. Historia dzieci pozbawionych serc i brutalnie wrzuconych do jednej mogiły to raczej nie jest coś, co podczas czytania sprawia przyjemność...
Zobacz więcej >

Garść ogłoszeń + październikowa lista marzeń

Kochani, po pierwsze, dziękuję Wam za wszystkie komentarze i niesłabnącą obecność na blogu, mimo że trochę Was zaniedbuję. Wchodzę na Wasze blogi, czytam recenzje, ale nie zawsze mogę komentować...

Praca zabiera mi sporo czasu, stos książek do przeczytania rośnie wraz z moim strachem o to, by zdążyć ze wszystkim na wczoraj ;)

To zabrzmiało, jakbym się żegnała... ale spokojnie, nie robię tego ;) Dajcie mi jeszcze trochę czasu, a wszystko wróci do normy. Strasznie brakuje mi blogosfery!

Po drugie, mam do Was pytanie. Co sądzicie o kometarzach Google+? Wiecie, że lubię Wam odpowiadać, a wiadomo jak łatwo kontrolować komentarze Bloggera... Proszę Was o oddanie głosu w ankiecie (dostępna w lewym panelu bloga). 

Na koniec przedstawiam garść zapowiedzi. Październik, mimo wielu premier, aż tak nie zagraża mojemu portfelowi. Wybrałam książki, które muszę mieć, nie uwzględniając tych, które już mam :)
Widzicie coś dla siebie?
............................................................................................................
Grzeczna dziewczynka
Mary Kubica
Mira
premiera 8 października

Zawsze byłam grzeczną dziewczynką. Dobrze wychowaną i bardzo samotną. Prowadziłam poukładane życie, które coraz bardziej mnie nudziło. Marzyłam, by los napisał dla mnie nowy, bardziej pasjonujący scenariusz. Powinnam uważać, czego sobie życzę. Zostałam uwięziona na kompletnym odludziu. Tak bardzo boję się mężczyzny, który mnie porwał. Wydaje się zupełnie nieprzewidywalny. Nawet jeśli rodzina zapłaci za mnie okup, on pewnie mnie zabije.






Historia pewnego narzeczeństwa
Danka Braun
Prozami
premiera 24 październik

Krzysztof Orłowski, syn Renaty i Roberta, wchodzi w dorosłość. Jest podobny do ojca - przystojny i inteligentny. W klasie maturalnej zakochuje się w nieodpowiedniej zdaniem rodziców dziewczynie, przez co zaniedbuje naukę, staje się krnąbrny i opryskliwy. Ponieważ rozmowy z nim nie przynoszą oczekiwanych efektów, Robert postanawia wdrożyć inne metody działania. Razem z Renatą uknuwają misterną intrygę...Tymczasem z Australii powraca teściowa Renaty. Jest wylewna i uczuciowa, pragnie naprawić dawne szkody. Jej intencje wydają się czyste, szybko zdobywa sympatię członków rodziny. Renata jednak nie potrafi jej zaufać. Czy obawy okażą się słuszne?


Zachłanni
Magdalena Żelazowska
Mira
Premiera 8 października

Troje trzydziestolatków. Trzy marzenia. Trzy precyzyjnie opracowane plany, jak je zrealizować. Tytułowi „zachłanni” to tzw. słoiki - lokalni emigranci, jakich w Polsce tysiące. Przyjeżdżają do dużych miast po wykształcenie i lepszą przyszłość. Przeprowadzka oznacza dla nich nowe życie i konieczność zdobywania wszystkiego od początku: dachu nad głową, pracy i przyjaciół. Zawieszeni między miastem a rodzinnym domem odkrywają, że to, co dotąd znali i czego się nauczyli, nijak nie przystaje do nowej rzeczywistości. Żeby przetrwać, muszą być silni, ambitni i nigdy się nie poddawać. Są więc zachłanni – w dobrym i złym sensie. „Zachłanni” to powieść o przyjezdnych, która nie ocenia. Z humorem, ale i nutką goryczy opisuje codzienność przybysza, na którą składają się wynajmowane mieszkania, przypadkowi współlokatorzy, zaskakujące znajomości i najdziwniejsze dorywcze prace. Opowiada o życiowych szansach i rozczarowaniach. Pokazuje, w jaki sposób decyzja o opuszczeniu rodzinnej miejscowości, dla niektórych będąca spełnieniem marzeń, dla innych jedynym wyjściem, kształtuje życie ludzi i ich samych.


Białe jak śnieg
Salla Simukka
YA!
Premiera 8 października

Po raz kolejny Salla Simukka udowadnia, że skandynawska sensacja nie ma sobie równych. 

Lumikki, niczym Sara Lund ze słynnego filmowego „Dochodzenia”, tropi sektę w samym sercu zabytkowej Pragi. Tym razem bohaterka trylogii Salli Simukki próbuje uratować młodą kobietę ze szponów niebezpiecznej grupy. W scenerii starego miasta, wśród krętych uliczek, rozgrywa się dramat, którego stawką jest życie. Czy Lumicce uda się ocalić dziewczynę, która twierdzi, że jest jej siostrą? Czy pokona szajkę planującą zbiorowe samobójstwo członków sekty?


*źródło zdjęć okładek i opisów: www.empik.com
Zobacz więcej >

"Chorowitek" Agnieszka Kaluga - jak wymazać wspomnienie choroby i zastąpić je innym



Empatia zamiast litości.
Zobacz więcej >

Debiutant w Lustrze - Krzysztof Numpsa

Dziś zapraszam Was do lektury wywiadu z wyjątkowym autorem. Jego poglądy życiowe oraz sposoby dialogu z czytelnikami budzą skrajne emocje, a książka balansuje na krawędzi wielkiej literatury. Autor udzielił wyczerpujących odpowiedzi na moje pytania i mam nadzieję, że wywiad zachęci Was do sięgnięcia po "Na krawędzi". Pamiętajcie, że są różne punkty widzenia i nie skreślajcie autora z powodu jednej, burzliwej dyskusji na blogu. Czasem zrozumienie lektury wymaga głębszej refleksji - czego Wam życzę i polecam zapoznanie się z książką przed wydawaniem krzywdzących opinii.



Lustro Rzeczywistości: Jak odniesie się Pan do mojej recenzji? Zrozumiałam przekaz, czy wręcz przeciwnie - nie jestem godna oceniać "Na krawędzi"?

Krzysztof Numpsa: Rozumiem, że sarkazm zawarty w pytaniu odnosi się do dyskusji, która miała miejsce na "Książkowirze", cóż według mnie każdy, kto przeczyta wystawioną (opublikowaną) pracę artystyczną ma prawo i jest godnym aby ją ocenić (wyrobić opinię). Moja frustracja, której upust dałem na wspomnianym blogu wynikała z pewności, ze Panie recenzentki książki nie przeczytały, ewentualnie przeleciały ją "po łebkach". Wszystkie próby podjęcia rzeczowej dyskusji na temat mojej pracy kończyły się na "paleniu mnie na stosie" za to, że śmiałem w sposób merytoryczny określić swój punkt widzenia, pominę późniejszą moją reakcję, która być może była przesadzona w swojej formie, ale odzwierciedlała stan mojego ducha, który czasami ma w zwyczaju pokazywać swoją gwałtowną naturę. Tu pragnę zaznaczyć, że nie żałuję tego, co tam wtedy napisałem. Świat galopuje, nie ma czasu na tłumienie prawd, emocji, myśli. Trzeba wyrażać pragnienie zmiany, inaczej nasze ciała będą dalej ewoluować, ale intelektualnie pogłębimy regres, którego występowanie możemy zaobserwować w karmionym telewizyjną papką społecznym-makro-umyśle. Moim zdaniem wytykanie braku kreseczek, czy kropeczek, błędów interpunkcyjnych, czy ortograficznych komuś, kto próbuje przekazać przesłanie: miłości, wybaczenia i poświecenia, to jak wytykanie matematykom obliczającym w pamięci równania różniczkowe tego, że nie potrafią policzyć ile jest 8 razy 7 (Kolory matematyki, program bodajże zrealizowany przez BBC). To, w jaki sposób piszę posty jest formą protestu, sytuacja którą opisałem w "Na Krawędzi" kiedy Damian-Gary robi "porządek" z Panią polonistką jest oparty na prawdziwej sytuacji, która zaistniała w moim życiu. Pani-geniusz literatury-polonistka oceniała moje "wypociny" szukając w nich błędów, znalezienie 3 ortograficznych lub 5 interpunkcyjnych załatwiało sprawę, po ich znalezieniu Pani-znawca-promotor talentów przekreślała jednym śmiałym ruchem wszystko, co miałem do powiedzenia. W tym miejscu chciałbym nie-pozdrowić moją polonistkę, była szkodnikiem, który swoim schematycznym myśleniem, lenistwem i ignorancją marnował swój oraz dzieci, które "uczyła" drogocenny czas. Dlatego apeluje tutaj do nauczycieli, aby zmienili swój stosunek. Przestańcie"patrzyć", a zacznijcie "widzieć", tam jest wielu młodych ludzi, którzy swoim talentem mogą przynieść światu pożytek, nie chcemy przecież mieć kolejnego miliarda wyszkolonych pod linijkę robotów, chcemy rozwijać swoje pasje, tylko wtedy praca, życie staną się trampoliną do miejsc, o których w tej chwili nie mamy jeszcze pojęcia, tylko w takich warunkach zbudujemy świadome społeczeństwo, które zamiast cieszyć się z kolejnego super-czołgu, bio-munduru, rakiety, da upust nieograniczonym możliwościom jakie posiadamy jako świadome istoty.

Pozwoli Pani, ze w odniesieniu do recenzji powstrzymam się od opinii, wyraziła Pani swoje odczucia w bardzo czytelny sposób, podeszła do swojej pracy (hobby) z zapałem, poświeciła Pani swój czas i określiła ocenę, jaką Pani zdaniem powinna dostać moja książka. Nie ma tu powodu ani miejsca aby silić się na jakakolwiek "recenzje-recenzji".


L.R: Kreacja postaci głównego bohatera mocno mną wstrząsnęła. Jego dualizm i projekcje umysłu wprowadziły zamęt w mojej głowie, a poglądy - choć kontrowersyjne, dały wiele do myślenia. Jestem niezmiernie ciekawa jak wiele cech Krzysztofa Numpsy otrzymał Damian?

K.N: "Na Krawędzi" oparta jest na prawdziwej historii. Historii człowieka, który przeszedł piekło uzależnień, satanizmu, duchowego zagubienia, poczucia braku życiowego sensu, czytała Pani moja pracę, dlatego doskonale zdaje sobie Pani sprawę z tego, że aby w tak szczegółowy (psycho-analityczny) sposób opisać walkę, którą stacza główny bohater musiałem dotrzeć do źródła, dotarłem do niego dzięki mojej ukochanej żonie, bez której nigdy nie zobaczyłbym "światełka w tunelu", rozwijałbym się nienawiścią karmiąc swojego ducha. Do czego doprowadziłaby ta ścieżka? Odpowiedz jest w "Na Krawędzi" (fragment o sekcie, która zabija 90% ludzkości krzyżując ebolę z grypą). Oczywiście wiele scen jest przerysowanych, ale fundament jak najbardziej prawdziwy, przerażające, ale wszyscy staczamy walkę, tyle że na moim przykładzie można zobaczyć jej ekstremalne strony.

L.R: O erotyce pisze Pan dosadnie i mocno. To celowy zabieg, czy też chciał Pan wstrząsnąć czytelnikiem?

K.N: Zawsze lubiłem pornografię, pisząc te wszystkie "bizzary" świetnie się bawiłem, ale nie to było powodem użycia tego środka wyrazu. Wstrząsnąć - jak najbardziej tyle, że zupełnie z innego powodu niż Pani myśli. Chodziło mi o uzyskanie stanu "podwyższonej świadomości" u czytelnika tak, aby przygotować go do podania mu porcji wiedzy, która w innym przypadku zostałaby przez ukształtowany "telewizorem i szkołami" umysł odrzucona, pominięta, zapomniana. Posłużę się przykładem sceny w górach (blondyna), proszę zwrócić uwagę, że po tej scenie pojawia się temat: "wszechświata, który jest nigdy nie przemijająca teraźniejszością" oraz temat "woli" która występuje jako siła "determinująca rzeczywistość". Główny bohater wraz z przyjacielem będąc pod wpływem "magicznych grzybków", działając z poziomu "wewnętrznej ciszy" zauważają możliwość zaprogramowania przyszłości, która na tamtym poziomie postrzegania wydarzała się w tym samym czasie, co przeszłość oraz teraźniejszość. Kierując się przekonaniem, że ludzkość zasługuje na "kare śmierci" koledzy "zamierzają" koniec świata. Fantastyka ? Dobre pytanie. Ja nie znam odpowiedzi, ale czy "zdrowo-myślący" człowiek może pominąć fakt, że ludzkość udowodniła "transformację kwantową" (spór Einstein - Bohr), co z "obserwowanym" - "determinowanym" fotonem, który przed "zaobserwowaniem" był w dwóch miejscach? Co z "osobliwością" z której podobno powstał wszechświat, a jej istnienie przeczy Newtonowi? Czy jeżeli w mikroświecie poprzez obserwacje determinujemy materię, to co z makro-skalą? Czy posługując się niezachwianą wolą możemy spojrzeć przez pryzmat umysłu-kreatora na wszechświat w taki sposób, który go w ten sposób zdeterminuje? Astrofizyka i mechanika kwantowa jedno udowadniają na pewno, że mało wiemy o tym jak funkcjonuje nasza rzeczywistość. Dlaczego warto szukać na te wszystkie pytania odpowiedzi? Cóż, jeżeli naprawdę mamy tak niesamowite możliwości czające się za percepcyjnymi drzwiami, to może gapiąc się cale życie w telewizor popełniamy grzech zaniechania ? Może tego wszystkiego nie ma, albo jeżeli jest, to nie bierzemy za to odpowiedzialności? Kreujemy swoje światy tak, jak telewizor przykazał? Ja próbuję powiedzieć wciskanej mi od dziecka na siłę "wizji" świata - dość, basta, finito.

L.R: Proszę mi opowiedzieć o swoich inspiracjach literackich.

K.N: Zabawię się w 10 książek, którym chciałbym podziękować ;)
1. "Muminki". Za stworzenie we mnie miejsca, gdzie jako dziecko mogłem się schować.
2. "Człowiek o którego upomniało się morze". Za przykład nieustępliwej woli walki, wytrwałości, która może pokonać wszystkie przeciwności losu.
3. "Bhagavad Gita" za alternatywna wizje Boga.
4. "Stary testament" za przekonanie, ze nie zawsze trzeba nastawiać drugi policzek.
5. "Nowy testament" za miłość, wybaczenie i poświecenie.
6. "Quo Vadis" za pytanie samo w sobie.
7. "Biblia szatana" za ukazanie ścieżki, którą postanowiłem nie kroczyć.
8. "Aktywna strona nieskończoności" za wyzwolenie mojego umysłu ze szpon religii, ego, "ludzkiej formy".
9. "Mitote - Najnowszy testament" za wizję świata, o której wiemy ale boimy się myśleć.
10. "Na krawędzi" bo na jednym ze swoich "poziomów przekazu" pozwoliła mi wyrazić miłość.

L.R: Po lekturze śmiem twierdzić, że "Na krawędzi" to książka przeznaczona do ściśle określonego grona odbiorców. Proszę określić profil czytelnika, do którego kieruje Pan swoją powieść.

K.N: Dorosły, dojrzały, stawiający rzeczywistości trudne pytania, otwarty, chcący wziąć losy świata w swoje ręce.

L.R: Czy jest coś, co chciałby Pan przekazać potencjalnym czytelnikom?

K.N: Oczywiście :))) Łamcie zasady, wygońcie rutynę, żyjcie - nie wegetujcie, mówcie co myślicie, realizujcie marzenia, nie słuchajcie tych, którzy mówią że wszystko wiedzą. Nic nie wiedzą, my wszyscy mało wiemy. Poszukujmy, nieustawajmy w wysiłkach, wyjdźmy ponad podziały, wytnijmy raka: głupoty, religii, rasizmu, nacjonalizmu. Wytnijmy, choćby miało nas to kosztować poświecenie dużej części populacji. Zmiany kosztują, nasza cywilizacja jest chora, tę chorobę pogłębiają: politycy, wojskowi, bankierzy, prawnicy, sekciarze (włączając w to kościoły), nie potrzebujemy ich. Nie dajmy się zwariować z tą kasą, życie nie po to jest, by brać...siebie samego trzeba dać...

Do tych, którzy pragną wolności:
Swoimi dwiema książkami: "Na Krawędzi" (niebawem w sklepach) oraz "Chomąto" (w trakcie pisania) spłacam dług człowiekowi, który otworzył mi oczy. Zrobiłem wszystko, co w mojej mocy aby sprawić, że czytająca je, świadoma siebie istota mogła zapoznać się z formułą zawierającą aspekty: wymazania osobistej historii, porzucenia ludzkiej formy, oraz finalnie - wykonania skoku w nieznane.


Pozdrawiam Panią i wszystkich serdecznie: Krzysztof Numpsa.

L.R: Bardzo dziękuję za tę inspirującą rozmowę. 


Nota biograficzna
Krzysztof Numpsa - urodzony we Wrocławiu w dzień Walpurgii 1974 roku jest zdecydowanym przeciwnikiem przeludniania planety oraz niezrównoważonego dysponowania zasobami naturalnymi w celu utrzymania za wszelką cenę wzrostu gospodarczego, który stał się katastrofalnym w skutkach celem obecnej cywilizacji. 
Jest gorącym zwolennikiem uczynienia przez ludzkość ewolucyjnego kroku ponad podziałami religijnymi, rasowymi i narodowymi w celu znalezienia konsensusu dotyczącego rozwiązania najbardziej palącyh problemów naszych czasów.

Zainteresowanym polecam film promocyjny, z którego dowiecie się więcej o autorze: 


Zobacz więcej >
Lustro Rzeczywistości © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka