Dźwięki wspomnień – Katarzyna Meres. Wulkan emocji na 104 stronach.



"(...) każdy z nas pewnego dnia znajdzie osobę, która pokaże, czym jest prawdziwa miłość, jak kochać czysto i bezwarunkowo (...)"
Zobacz więcej >

Ogród Kamili – Katarzyna Michalak. Kobieta zagadka

Katarzyna Michalak to dla mnie autorka-niespodzianka. Siedzi w niej romantyczna dusza, ale też niegrzeczna dziewczynka. Nie potrafię jasno określić, czy lubię jej twórczość, czy też nie.
Zobacz więcej >

Facet z grobu obok – Katarina Mazzeti. Przyciąganie przeciwieństw?

Mam półki pełne nieprzeczytanych książek, ale nadchodzi taki dzień, że na żadną z nich nie mam siły... Słońce świeci, w ogrodzie wszystko kwitnie, potrzebuję czegoś lekkiego. Myślę sobie - romansidło! I co robię? Idę do biblioteki i biorę do ręki maleńką książeczkę z roboczymi kaloszami na okładce, spodziewając się lekkiej lektury o wielkiej, szczęśliwej miłości. A co dostaję? Dziwną opowieść o nie-miłości i o tym, że dwoje tak różnych ludzi nie może być razem... Pierwszy raz spotkałam się ze szwedzką powieścią, która nie jest kryminałem. Czy było to udane spotkanie? Przeczytajcie.
Zobacz więcej >

Więźniowie zmierzchu –Ewa Izabella Brzozowska. Dedykacja dla fanek sagi Zmierzch

Zmierzch. Historia, którą się kocha, albo nienawidzi. Jeżeli należycie do pierwszej grupy, debiutancka powieść Ewy Izabelli Brzozowskiej może Was zainteresować. Spokojnie, to nie jest kolejna historia o wampirach skrzących w słońcu, a raczej ukłon w stronę aktorów grających główne role w ekranizacji najsłynniejszej wampirycznej sagi. Czytając książkę pani Ewy przeniesiecie się za kulisy wielkiej produkcji i na własnej skórze poczujecie brutalność mediów oraz poznacie siłę wielkiej miłości. Znienawidzicie brukowce i przychylniej spojrzycie na wymagający zawód aktora.
Zobacz więcej >

Mroczne umysły – Alexandra Bracken. Dlaczego?

"Dlaczego musi tak być? Dlaczego?"

Alexandra Bracken i jej Mroczne umysły zawładnęły moim umysłem na kilka przedświątecznych wieczorów. Dwudziestokilkuletnia autorka książek z Nowego Jorku, o której jak dotąd nie słyszałam, napisała dystopię, którą pokochał świat. Jej pierwszą czytelniczka była Sarah J. Maas, która śmiała się i płakała w odpowiednich momentach - dla mnie była to wystarczająca rekomendacja. Czy słusznie? Nie wiem jak Wy, ale ja zazwyczaj jestem rozczarowana książkami, które są zbyt mocno reklamowane i dosłownie wyskakują na mnie z lodówki... Jak było w tym przypadku? Przeczytajcie.
Zobacz więcej >

"Wybaczenie" czyli III tom "Łatwopalnych" Agnieszki Lingas-Łoniewskiej - zapowiedź i fragmenty

OSTRZEŻENIE
(na specjalne życzenie Bujaczka)

Jeśli jesteś nieuleczalną fanką twórczości autorki, czytanie tego postu grozi przyspieszonym biciem serca!

Kochani, już 30 czerwca premiera III tomu Łatwopalnych zatytułowanego Wybaczenie. Powieść dostała piękną okładkę, która choć jest utrzymana w innej stylistyce niż poprzednie tomy, doskonale pasuje do wydarzeń w środku książki (tak twierdzi autorka), zmieniło się też wydawnictwo (tom III wydaje Novae Res), ale jakość pozostaje ta sama. Lingas-Łoniewska po raz kolejny zapewni nam spotkanie z Moniką, Jarkiem, Sylwią, Bernim i... Milenką, która nieźle namiesza w życiu naszych bohaterów. Pojawi się też Lukas, dobrze znany z serii "Zakręty losu" oraz Michał Langer i Kaśka! Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam "spotykać" ulubionych bohaterów w innych książkach, co nie znaczy, że musicie koniecznie przeczytać pozostałe książki, by wiedzieć o co chodzi (niemniej jednak zachęcam Was do tego).
Ten tom zapowiada się niezwykle sensacyjnie i aż boję się myśleć, jakie przeszkody tym razem autorka rzuci pod nogi swoim bohaterom :)
Wszystkim tym, którzy nie czytali poprzednich części Łatwopalnych, a także Zakrętów losu i W zapomnieniu polecam jednak do nich zajrzeć, ponieważ moja zapowiedź może zawierać spojlery.

W tym poście (który będzie na bieżąco aktualizowany) znajdziecie wszystkie informacje, które uda mi się wyszperać, adzieki uprzejmości autorki zamieszczam też fragmenty Wybaczenia. Zapraszam też na bloga pisarki i jej stronę na Facebooku.


WYBACZENIE
(fragmenty)

o Milence
I
Przez okno wychodzące na podwórko zobaczył Milenę, która stała przy Tymoteuszu. Chłopak pokazywał jej coś przy swoim Harleyu, ale dziewczyna większą uwagą obdarzała jego samego, niż piękny motocykl z chromowanymi rurami.
- Nie słuchasz, co mówię – Tymek starał się, aby w jego głosie było słychać naganę. Sam nie wie, jak wytrzymywał jej intensywne spojrzenie. Jej brązowe oczy błyszczały za każdym razem, gdy na niego patrzyła. Czuł się niepewnie, było mu gorąco, miał wrażenie, że gardło wyschło na wiór. I to nie od wypitego wczoraj piwa, którego wcale tak dużo nie wypił, bo wolał bawić się z tą dziewczyną. Dziewczynką, na litość boską!
- Słucham. A może się przejedziemy? – Milena przechyliła głowę i uśmiechnęła się leciutko.
Poczuł strach. Cholerny strach, bo jedyne o czym teraz myślał, to to, aby złapać jej twarz w dłonie i wbić się w te pięknie wykrojone usta. Wziął głęboki wdech i odparł.
- Niestety, muszę jechać do Wałbrzycha. I tak jestem już spóźniony – zerknął na zegarek.
- W niedzielę?
- Tak, sprawy firmy.
- Aha. Trudno – nagle posmutniała.
A on był wściekły. Na siebie, na okoliczności i na nią, że jest taka młoda, że tu przyjechała, że w dodatku jest córką Berniaka. Wszystko nie tak.
- To do zobaczenia – podała mu rękę.
- Trzymaj się – wymamrotał, jakby był opóźniony w rozwoju. Ścisnął jej dłoń, starając się zapamiętać jej ciepły i delikatny uścisk.
Gdy weszła do domu, potarł palcami oczy i pokręcił głową. Potem wściekłym ruchem założył kask-orzeszek, nasunął na nos ciemne okulary, wsiadł na motocykl i po chwili mknął drogą, starając się zrozumieć, co mu się właściwie stało w tę jedną pieprzoną noc.

II

Tymek przyniósł pieczone ziemniaki i podał jedną porcję Milenie. Jedli, parząc sobie palce i usta.
- Twojemu staremu chyba bardzo na tobie zależy.
- Czemu tak myślisz?
- Gapi się na mnie, jakbym był przestępcą.
- Chyba nie jest aż tak źle.
- Boi się o ciebie, to normalne. Ale powiedziałem ojcu, że jesteś fajna dziewczyna i będę cię bronił jak siostrę.
- Och, daj spokój z tą siostrą – burknęła Milena, patrząc na siedzącego obok chłopaka.
- Hm. No tak. Chodź, potańczymy, niesiostro moja – wytarł dłonie w papierowy ręcznik, wstał i podał jej rękę.
- Tu będziemy tańczyć?
- No wiesz, pewnie wolisz nowojorską dyskotekę, ale gdzie będziesz miała taki widok, jak nie tu? – Wskazał palcem rozgwieżdżone niebo.
Milena wstała i podała mu dłoń.
- Wcale nie chodziłam tam na dyskoteki.
- To co tam robiłaś?
- Uczyłam się, grałam na pianinie i chodziłam z matką na proszone herbatki.
Tymoteusz spojrzał na nią osłupiałym wzrokiem.
- Skąd się wzięłaś, dziewczyno? Z dziewiętnastego wieku?
- Tak jakby – mruknęła i dała się pociągnąć w tańczący tłum.


III


- Jak się układa z młodą? – Spytał, gdy usiedli w salonie i smakowali świeżo naparzoną kawę.
- Tak różnie. Już złapałem ją na paleniu trawy. Poza tym ma tendencję do pakowania się w kłopoty. Zawsze musi mieć ostatnie zdanie. Nie potrafi się powstrzymać.
Jarek zagryzł wargę, a Bernie obdarzył go ponurym spojrzeniem.
- No powiedz to! Bo widzę, że się dusisz!
- Myślę, że sam już sobie odpowiedziałeś. Nie przesadzaj, nie ma jeszcze tragedii, musisz mieć na nią oko.
- Nie, no, tak to uczy się dobrze, pomaga w domu, wraca na czas. Sam nie wiem o co mi chodzi.
- To dla niej ogromna zmiana. Nie chcę się wypowiadać na temat twojej byłej, ale nic dobrego nie mam do powiedzenia.
- Mów mi jeszcze – Bernie mruknął i pokręcił głową. – Byliśmy na zlocie u Krupy.
- No wiem. Jak było?
- Dobrze. Jak zawsze. Milena poznała Tymka.
- Wrócił? – Jarek dolał śmietanki do filiżanki.
- Wrócił.
Było coś w głosie przyjaciela, Jarek od razu rozpoznał, że to chyba ma jakieś większe znaczenie.
- No i co z tym Tymkiem?
- Chyba zawrócił jej w głowie.


IV


Gdy odjechali, postanowił w końcu oddzwonić na numer, z którego ktoś dobijał się do niego już od pół godziny. Doskonale wiedział, kto dzwoni.

– Halo? No wreszcie! – Kaśka była zdenerwowana.
– Jeździłem.
– Nadal szalejesz na motocyklu?
– Oczywiście.
– Jak Milenka?
– W porządku.
– Rozmawiałam z nią w ubiegłym tygodniu, mówiła, że spotyka się z jakimś chłopcem. Znasz go?
– Znam. Syn kumpla.
Cisza świdrowała mu uszy.
– Też motocyklista?
– No raczej. Widzisz w tym coś złego?
Kaśka westchnęła.
– Ostatnio zrewidowałam kilka swoich poglądów na życie. Aczkolwiek wolałabym, aby Milenka nie szła moim śladem.
– Aż tak źle na tym wyszłaś?
– Nie. Ale wszystko popsułam.
Teraz on milczał.
– Bernard?
– Jestem, jestem.


V

- Wiesz, może nie powinienem pytać, ale czy nie masz ochoty zamordować swoją matkę?
- Oczywiście, że mam. Miałam i mam. Nie wiem co nią kierowało. Kiedy dowiedziałam się, że lecimy do Polski, do mojego ojca, płakałam całą noc. Cały czas myślałam, że mnie nie chciał, a potem okazało się, że nie wiedział o moim istnieniu. Matka oznajmiła mi, że nie pasowali do siebie, że połączył ich szalony romans, ale dzieliła wielka przepaść. I że ojciec wrócił do Polski, a ona nie chciała burzyć na nowo jego życia. Niby kierowała się jego dobrem, bo wciąż go kochała. Nie wiem – wzruszyła ramionami. Tymoteusz nie spuszczał z niej wzroku. – A teraz jestem tu z nim i czasami tak mnie wkurza!
- Od tego są nasi starzy, żeby nas wkurzali. Mógłbym ci wiele o tym opowiedzieć. Ale kochają nas i martwią się. Zadzwoń do Berniaka, proszę. Poza tym chciałbym jeszcze żyć, gdy zsiądę z tobą z motocykla przed jego domem.
Wpatrywał się w nią tymi ciemnymi oczyma i wiedziała, że zrobi wszystko, o co ją poprosi. Poza tym jej telefon notorycznie wibrował w kieszeni, czuła nawet coś na kształt wyrzutów sumienia. Wyciągnęła komórkę i po chwili usłyszała zaniepokojony głos.
- Wreszcie! Milena, gdzie ty jesteś?
- W Bielawie.


VI

Gdy czarny motocykl z chromowanymi rurami wjechał na strzeżone osiedle na zachodzie Wrocławia, było już ciemno. Milena trochę zmarzła, ale przytulona do szerokich pleców Tymoteusza prawie nie czuła chłodu. Tak bardzo bała się tego, co miało nastąpić. Nie chodziło nawet o wściekłość ojca, tak, w myślach właśnie tak go nazywała. Bała się tego, co będzie pomiędzy nią a Tymoteuszem. Pierwszy raz dotknęło ją coś takiego. Wpadła po uszy, a może nawet jeszcze głębiej. Na zewnątrz twarda, na pozór nie do zdarcia, w środku była plastyczną masą, którą dowolnie można było kształtować, wedle tego co czuło serce, co szalało w umyśle, czego pragnęła dusza. Była chodzącą wrażliwością, dobrze zakamuflowaną, pozującą na twardzielkę.
o Sylwii

I
Wiedziała, że musi wziąć sprawy w swoje ręce. Może czasami warto zaryzykować i otwarcie powiedzieć o tym, co się czuje, czego się oczekuje, czego pragnie, czego najzwyczajniej w świecie chce. O ile byłoby łatwiej, gdyby ludzie otwarcie mówili o swoich marzeniach, a nie chowali się w skorupach, tłumiąc wszystko głęboko w sobie, mając nadzieję, że samo minie, albo ktoś w końcu to dostrzeże. Sylwia nie zamierzała czekać. Nie tym razem. Zbyt wiele ją to kosztowało, w końcu zmieniała właśnie swoje życie i postawiła wszystko na jedną kartę. A poza tym… naprawdę go kochała. Nie rozumiała jego oporów, jakiejś dziwnej rezerwy. Miała zamiar powiedzieć mu o tym w ten weekend.

II
Sylwia śmiała się do siebie, widząc, jak Bernie się wyluzował, znowu przypominał tamtego Berniaka, który potrafił rozbawić wszystkich do łez samym tylko spojrzeniem. Cieszyła się, że jakoś układają się sprawy pomiędzy nim a córką. Teraz jechała przytulona do pleców swojego ukochanego i starała się nie myśleć o tym, co ją jeszcze czeka i jakie decyzje musi podjąć. Cieszyła się wolnością, chwilą uniesienia, patrzyła na uciekające drzewa, słupy, domy i marzyła, aby tak samo uciekły od niej wszystkie problemy, a zostało tylko to, z czego warto czerpać radość.Z głównej drogi skręcili w lewo, w stronę parkingu przed bramą prowadzącą do Zamku Książ. Wszyscy, oprócz Mileny rzecz jasna, byli tu wielokrotnie, ale za każdym razem czuli niepowtarzalny klimat historii, ślady zamierzchłych czasów i mieli świadomość, że tutaj kiedyś mieszkali ludzie, którzy także kochali, nienawidzili, tęsknili. Sylwia przyjeżdżała tu często z Moniką, spacerowały po okolicznych parkach, odwiedzały stadninę koni i zastanawiały się, jakby to było żyć w takim zamku. Śmiały się, że dość dużo tu do sprzątania. Dla Sylwii to miejsce było powrotem do lat młodzieńczych, kiedy nie miała problemów, trosk, byłych mężów i trudnych decyzji do podjęcia.

Ktoś do kogoś :)

I

- Popatrz na mnie, mała.
Uniosła głowę i spojrzała w jego brązowe oczy. Wyczytała w nich to wszystko, co miała zamiar ujrzeć. Miłość, pragnienie, tęsknotę, prośbę.
- Patrzę na ciebie, duży.
- Musimy spróbować. Po prostu nie mamy innego wyjścia.
Wiedziała, że ma rację. I zdawała sobie sprawę, że podejmie to ryzyko. Bo w imię miłości warto rzucić się w przepaść pełną niebezpiecznych wyłomów i być może napotkać niespodzianki, które mogą nas wzmocnić, ale i zniszczyć.


II

- Bardzo za tobą tęsknię – powiedział cicho i wyłączył się.
O tak. Ona też za nim tęskniła. I może w końcu warto podjąć jakieś wiążące decyzje? Może warto komuś zaufać. Przecież nie każdy facet jest psychopatą, który czerpie radość z psychicznego terroru, podszytego źle pojmowaną miłością. Chyba?


III


- Dużo na głowie? – Zerknął na nią.
- Za dużo jak na jedną słabą kobietę.
Roześmiał się w głos.
- Co w tym takiego śmiesznego? – Zmrużyła oczy, udając oburzenie.
- Nic, ty moja słaba kobieto – przytulił ją i pocałował we włosy.
Każdy taki gest wyzwalał w niej nieoczekiwane uderzenia serca, mocne i wręcz duszące. Nie doświadczyła takich prostych gestów czułości, sama uczyła się ich w stosunku do córki, dlatego każde jego dotknięcie wyzwalało w niej nie tylko podniecenie, ale także nieokreślone uczucie wzruszenia, budzące się gdzieś w okolicach żołądka i wędrujące aż do gardła.
Potrząsnęła głową i odwróciła twarz, wpatrując się w sałatkę. Kiedyś się nauczy. Odbierać czyjś dotyk bez obawy, że kryje się pod tym coś mrocznego. Obiecywała to sobie. I wierzyła. Że przy tym mężczyźnie może tego dokonać.


IV



- Mój ojciec pracował w kopalni w Wałbrzychu, a gdy ta upadła, został bez pracy, bo nic innego nie umiał robić. Matka urabiała ręce, jak to się mówiło, znaczy ona tak mówiła, że ciągle urabia przy nas ręce, w każdym razie ciężko pracowała w kuchni w szkole. Ja i Darek wychowywaliśmy się na jednym z wałbrzyskich podwórek.


- Darek? – Grzesiek popatrzył na nią zmartwionym wzrokiem.
- Mój starszy brat. Trzy lata starszy. Tak więc rośliśmy sobie ganiając od rana do wieczora po podwórku wraz z innymi dziećmi górników bez pracy. Nie wiedzieliśmy, że świat może być inny, bo taki obraz szarego zakurzonego podwórka z kiwającymi się ojcami przy pobliskiej ławce, odurzonymi tanim winem i z matkami, wracającymi z pracy, dźwigającymi zakupy, był jedynym znanym nam obrazem rodziny, jaki dla wszystkich dzieciaków z okolicy był codziennością. Myślę, że w naszym rozumieniu byliśmy szczęśliwi. Mieliśmy zgraną paczkę, w której mój brat był jednym z najstarszych, ja, jako jego siostra miałam zawsze przywileje, mogłam chodzić z nimi na szaber do sadu jednego bogacza z okolicy, gdy starsi ukradli jakąś czekoladę lub owoc ze sklepu, dostawałam większy kawałek. Nie było mi źle. Wszystko się spieprzyło, gdy umarła mama. Zajęło to jej miesiąc. Od lat skarżyła się na bóle głowy, ale pracowała prawie do końca.


V


Dorotę to zachwycało, oszałamiało. Ich zwykłe rozmowy, pełne żartów, podtekstów, aluzji. Gorące spojrzenia, zniewalające uśmiechy, kiedy zdawali się rozumieć bez słów. Wiedziała, że zawsze tak jest na początku, a jednocześnie było to dla niej jakąś nowością. Wcześniej niczego takiego nie doświadczyła, znała tylko relacje uczennica – nauczyciel, niewolnica – pan, rzecz – właściciel. Cały czas buntowała się w środku, nie była typem uległej, ale dla własnego dobra musiała przez jakiś czas się na to godzić. Czy to było poświęcenie? A może raczej sprzeniewierzenie się sobie samej, może nawet… prostytucja? Często o tym myślała, analizowała, rozkładała na czynniki pierwsze. Nie oceniała, raczej poddawała zimnej diagnozie. Jedyne, czego teraz pragnęła, to wymazać przeszłość z pamięci, wymazać siebie, obraz laleczki podporządkowanej swemu stwórcy. Kreatorowi. Zawsze to powtarzał:
– Zrobiłem cię na nowo. Beze mnie już byś nie istniała.


VI


- Jesteś wspaniała – pocałował ją w usta.
Uśmiechnęła się.
- A ty bardzo… fantazyjny.
- To chyba komplement.
- Niewątpliwy. Panie Czarniewski. Chyba zaczynam mieć na pana punkcie świra.
- Podkomisarz Chorodyńska. Mogę tylko się cieszyć i powiedzieć, że ja na pani punkcie świra mam już od dawna.


VII


- (...) Macie namiar na kancelarię Borowskich?

– Tak, dzięki. Rozmawiałem z tą adwokatką, powiedziała, że może być kłopot z całkowitym ograniczeniem wizyt. Na początku można wywalczyć odwiedziny rodzicielskie w obecności kuratora, chyba że Sylwia będzie chciała brać w tym udział. Pewnie tak. I to nie musi być w ich domu, tylko w wyznaczonym miejscu. Mam wszystko spisane, ta Katarzyna Borowska okazała się bardzo skrupulatna. A tak w ogóle, czy to nazwisko ma mi coś mówić? – Bernie zmrużył oczy.
– To nazwisko mówi wszystko. A co na to Sylwia?


VIII


– To nie wyjdzie, Grzesiek. 

– Wyjdzie. Nie wkurwiaj mnie, komisarz Chorodyńska. Zawsze doprowadzam wszystko do końca. Zawsze osiągam zamierzony cel. A teraz moim celem jest życie z tobą. I nie mów mi takich herezji, bo się bardzo zdenerwuję. Nie… – Grzesiek wziął głęboki wdech. – Bardzo się wkurwię. Jesteśmy w tym razem. Ty i ja, zrozumiałaś?
Nie odpowiedziała, bo w tym momencie z gabinetu wyszedł Jarek, Lukas i nieco blady lekarz. 
– Pani Chorodyńska, prosimy.
Grzesiek pocałował ją w czoło i popchnął w stronę gabinetu. Jarek i Lukas usiedli na ławce, Czarniewski stanął obok i patrzył na nich z góry.
– Dzięki – mruknął.
– Nie ma sprawy – odparł Jarek.
– Co zrobiliście lekarzowi?
– Nic. – Lukas otworzył szeroko oczy. – Wyłuszczyliśmy mu tylko, co jest teraz jego priorytetem.


Fargmenty rozdziałów

Rozdział 1

I

Gwałtownym ruchem przytulił ją i pocałował w usta.
- Sylwia – szeptał gorączkowo, sunąc wargami po jej czerwonych z emocji policzkach. – Daj mi trochę czasu. Poukładam wszystko,obiecuję. I wybacz mi, że teraz… nie mogę.
Kiwała głową, płakała, a on scałowywał te słone dowody na to, że jeszcze nie zdążył nawet być z tą cudowną kobietą, a już sprawił jej ból.
Od tamtej pory Sylwia czekała. Kiedyś tak bardzo wkurzała się na Monikę, która zostawiona przez Jarka, ciągle wierzyła, że on wróci, że wszystko się ułoży. Nie rozumiała tego. A teraz była w podobnej sytuacji.


II

Kiwała głową, płakała, a on scałowywał słone dowody na to, że jeszcze nie zaczął nawet być z tą cudowną kobietą, a już sprawił jej ból

Rozdział 4 

– Pierwszy raz na zlocie? – Tymoteusz wpatrywał się w dziewczynę ciemnymi oczami, a ta poczuła jakieś nieokreślone trzepotanie w żołądku.
– Pierwszy. Od niedawna mieszkam w Polsce.
– Właśnie miałem pytać, bo masz trochę inny akcent.
– Mieszkałam w Stanach.
– Bernie cię znalazł? Czy jak? Jeśli to nie sekret. – Chłopak uśmiechnął się, błyskając białymi zębami.
– Nie sekret. – Milena wzruszyła ramionami. – Moja matka po prostu uznała za stosowne trzymać mnie przez prawie szesnaście lat z dala od ojca, oczywiście nic mu nie mówiąc o moim istnieniu. A teraz uznała, że jednak może mu powie. To wszystko.
Młody mężczyzna pokręcił głową.
– To trochę… popieprzone.
– I to zdrowo.
– A więc masz szesnaście lat. Myślałem, że jesteś starsza.
– Duchem to mam czasami z sześćdziesiąt.
– No widzisz, ja mam dwadzieścia jeden, ale duchem to chyba z dwanaście – wyszczerzył się.
– A wyglądasz na mądrzejszego – wykrzywiła usta w uśmiechu.

Rozdział 5
Budziło się we mnie coś złego, mrocznego. Pracowałam już w policji, nocami wyobrażałam sobie, że wyciągam broń i strzelam mu w głowę. Miałam dwadzieścia sześć lat, trzyletnią córkę i męża psychopatę. Musiałam od niego odejść, bo inaczej doszłoby do sytuacji, w której ja zabiłabym jego albo on całkowicie zniszczyłby mnie. Lecz to nie było takie proste. Była Helenka, która nic nie rozumiała. I wówczas wykorzystałam pewien prosty zabieg.

źródło: FB autorki
Zobacz więcej >

Pocałunek Kier – Lynn Raven. Znów leczę złamane serce.


Chcecie poznać kolejną książkę, która złamała mi serce? Oto ona, "Pocałunek Kier", który wpisuję na listę ulubionych pozycji, mimo, że na początku nic tego nie zapowiadało. To kawałek świetnej literatury dla każdego fana fantastyki i wbrew tytułowi - to wcale nie jest romans. No prawie :)
Zobacz więcej >

Wiosenne rozdanie, edycja 1


Zbliżają się Święta i tak mnie jakoś natchnęło, żeby kogoś miłego obdarować książką :) Mam ich całkiem sporo, niektóre zupełnie nie w moim stylu (ach te nietrafione prezenty!) więc stoją sobie grzecznie na półce i czekają... Kto chce jedną? Można wybierać spośród poniższych tytułów:


Klikając okładkę dowiecie się więcej o książce, źródło: Lubimy czytać

Co trzeba zrobić, aby otrzymać książkę?
Wystarczy być obserwatorem bloga
lustro-rzeczywistosci.blogspot.com 
(warunek konieczny)
i pod tym postem wyrazić chęć wzięcia udziału w rozdaniu. Nie zapomnijcie podać maila :)

Będzie mi miło, jeśli polubicie profil bloga na Facebooku 
i opublikujecie u siebie banerek
(warunki niekonieczne)


Jeśli zabawa Wam się spodoba, takie rozdania będę urządzać cyklicznie :)

regulamin rozdania:
1. Organizatorem i fundatorem nagród jestem ja, autorka niniejszego bloga.
2. Nagrodą w konkursie jest książka pochodząca z mojej biblioteczki,  nowa, bądź raz czytana, która zostanie wysłana zwycięzcy na mój koszt.
3. Konkurs trwa od 14.04.2014 do 5.05.2014 do godz. 21:00, wyniki ogłoszę na blogu, a zwycięzca otrzyma e-mail z informacją o wygranej.
4. Zwycięzca zostanie wyłoniony w drodze losowania.
5. Każdy może wziąć udział w konkursie, warunkiem jest obserwowanie tego bloga i adres korespondencyjny w Polsce
6. Zwycięzca sam wybierze sobie książkę spośród przedstawionych powyżej.
7. Zgłoszenie do konkursu jest równoznaczne z akceptacją regulaminu.
Zobacz więcej >

Szpital Babylon – I. Edwards-Jones. Brytyjski szpital grozy



Szpital Babylon to gratka dla wielbicieli seriali medycznych i dr Housa, którzy uwielbiają bliskie i wyidealizowane spotkania z medycyną. Książka Imogen Edwards-Jones, która wraz z autorami anonimowymi opisuje różne środowiska pracy i bez skrupułów obnaża tajemnice zawodowe ludzi rożnych profesji.
Zobacz więcej >

Przebudzenie – Agnieszka Lingas-Łoniewska – wyczekana kontynuacja Łatwopalnych

Jeśli czytaliście moje poprzednie wpisy wiecie jak bardzo niecierpliwie czekałam na tą premierę. Odliczałam dni i śledziłam każdą informację o publikacji. Czy jestem usatysfakcjonowana? Hmm, trudno powiedzieć.

Kochani, co to był za koszmar! Ckliwe dyrdymały na każdej stronie, płaskie, bezbarwne postaci bez charakteru. Nuda, nuda i jeszcze raz nuda! Na niespełna 300 stronach nie działo się absolutnie nic, co by mną wstrząsnęło czy wzbudziło jakiekolwiek emocje...

Daliście się nabrać? Uwierzyliście, że Lingas-Łoniewska napisałaby coś takiego? Jeśli tak, to znaczy, że żadna jej książka nigdy nie wpadła w Wasze łapki.

Jestem zachwycona, oczarowana, przejęta. Zaczęłam czytać późnym wieczorem i skończyło się tak jak myślałam – Przebudzeniem o 2 nad ranem :) Miałam wielkie nadzieje związane z tą książka, już Łatwopalni wywindowali poziom i moje oczekiwania były ogromne. Dodatkowo autorka perfekcyjnie stopniowała napięcie wrzucając na Facebooka fragmenty poszczególnych rozdziałów, które przyprawiały mnie niejednokrotnie o zawał serca, jak choćby ten:


"(...) Muszę. To moja kara. Do końca życia. Wybacz mi – jęknął, złapał jej twarz i mocno pocałował w usta.– Nigdy więcej tego nie rób – szepnęła, odsuwając się, gdy uwolnił ją z silnego uścisku.
– Dokładnie, Czarniewski! Radziłbym ci posłuchać! – Głos Jarka był ostry i zimny jak to wiosenne późnowieczorne powietrze (...)"


Spodziewałam się, że autorka mnie nie zawiedzie, ale gdzieś tam , w podświadomości bałam się, że nie udźwignie tematu. W końcu ileż można się rozpisywać o tym, kto jest ojcem dziecka... Autorka nie byłaby sobą, gdyby ograniczyła się tylko do tego wątku. Nie będę rozpisywać się na temat fabuły, musi wam wystarczyć notka wydawcy:

Bohaterowie "Łatwopalnych" zmagają się z własną przeszłością, teraźniejszością, budując mozolnie szczęśliwą przyszłość. Jarek, Monika, Sylwia, Bernie, Grzesiek, Dorota. Życie wymaga poświęceń i szybkich decyzji. Jednak czy wszyscy są na to gotowi? Kontynuacja historii o gorącej miłości w malowniczych klimatach Dolnego Śląska.

Bardzo podobał mi się pomysł szerszego dotknięcia losów innych osób, dzięki temu w Przebudzeniu dostajemy nie tylko bajkową miłość Jarka i Moniki, ale też życiowe zmagania Berniego, Sylwii i Grześka. Niespodzianką było pojawienie się mojego ulubionego Lukasa (bohater trylogii "Zakręty losu"), bez którego wiele wydarzeń nie miałoby miejsca. Autorka na niespełna trzystu stronach zmieściła szereg dramatycznych wydarzeń i ludzkich problemów (gwałt, alkoholizm, przestępczość, niesprawiedliwość systemu i coś jeszcze, ale nie będę spojlerować), dzięki czemu historia jest wciągająca, wielowątkowa, spójna i wiarygodna. Uwielbiam bohaterów - każdy z nich jest inny, ale wszyscy idealnie zarysowani, prawdziwi ludzie z krwi i kości, tak autentyczni ze swoimi demonami, wadami i zaletami. A to wszystko jest okraszone ogromnym ładunkiem emocjonalnym - szereg uczuć, które przewijają się przez karty powieści chwilami aż mnie przytłaczał. Lingas-Łoniewska jest mistrzynią opisywania stanów emocjonalnych  oraz w cudowny sposób potrafi przedstawić wewnętrzny dialog bohatera. Zauważcie, że nie każda autorka to potrafi, zazwyczaj robią się z tego koszmarne dłużyzny i znienawidzone przeze mnie moralizowanie czytelnika. Tutaj jest inaczej - tej powieści się nie czyta, ją się chłonie. 

W "Przebudzeniu" znajdziecie wszystko, co kobiety (i niektórzy mężczyźni) lubią najbardziej: piękną miłość, wysmakowane sceny erotyczne, kryminalną akcję, porywy serca, pełen przegląd ludzkich wnętrz - czyli styl pani Agnieszki w czystej postaci.
Znalazłam tylko jeden zgrzyt - lokowanie produktu (a w zasadzie miejsca) okraszone dość sztucznym dialogiem. Możecie uznać, że po prostu się czepiam :)
Jeśli chodzi o stronę formalną: cudowna, przepiękna okładka oddająca klimat małego miasteczka i wspaniałej miłości. Strona redaktorska wydawnictwa Filia również jest bez zarzutu, żadnych literówek i błędów, piękne wydanie, wygodna czcionka - brawo!

Przed sięgnięciem po "Przebudzenie" trzeba koniecznie poznać wydarzenia z tomu pierwszego, bez tego pełne przeżycie treści powieści będzie niemożliwe. Jeszcze lepiej byłoby, gdyście poznali trylogię "Zakręty losu", wtedy zrozumiecie fenomen Lukasa. Książkę polecam przede wszystkim kobietom, w każdym wieku. Zanurzcie się w klimacie Dolnego Śląska, na pewno nie będziecie żałować.

PS. "Wybaczenie", czyli tom III trylogii już w czerwcu, będę Was informować na bieżąco.
Zobacz więcej >

Wszystko zostaje w rodzinie – Aneta Jadowska. Jestem zachwycona!

Pisząc tę opinię nie będę obiektywna nawet w jednym procencie. Uwielbiam Jadowską i to co pisze, zawsze jest dla mnie świetne, magiczne, specyficzne i mogłabym tak wymieniać dalej... Drugiej takiej autorki na naszym rynku wydawniczym nie znam – odważna, szalona, z ogromnym poczuciem humoru i dystansem do rzeczywistości.
Zobacz więcej >

Zapowiedź konkursu / Liebster Blog - edycja III



Stało się! Zapraszam Was do polubienia profilu bloga Lustro Rzeczywistości na Facebooku. W miarę swoich czasowych możliwości postaram się udostępniać newsy na temat książek i konkursów, które mogą Was zainteresować. Oprócz tego w najbliższej przyszłości znajdziecie tam mój autorski konkurs, w którym będzie można wygrać książkę. Jaką? O tym zadecydujcie sami. 
Zobacz więcej >

Obietnica gwiezdnego pyłu – Priscille Sibley. Etyczne rozważania pielęgniarki.


„Wróć do mnie we śnie, tam odpowiem ci tętnem na tętno i oddechem na oddech: nachyloną, szeptem ogrzeję. Jak kiedyś, najdroższa, choć to dawne dzieje.”
Zobacz więcej >

Liebster Blog - edycja II

Ajka i Diana z bloga Wonderland of books nominowały mnie do zabawy Liebster blog, za co bardzo im dziękuję :) Takich pytań się nie spodziewałam i muszę przyznać, że dobrze się bawiłam odpowiadając na nie. Potraktujcie moje odpowiedzi z przymrużeniem oka, nie dało się inaczej :)

1. Z którym bohaterem umówiłabyś się na randkę?
Z żadnym :) Największego bohatera usidliłam dawno temu i od tamtej pory nie randkuję. W alternatywnym świecie poszłabym na randkę z profesorem Gabrielem Emersonem, ale nie powiem dlaczego :)


2. Z którym autorem lub z którą autorką chciałabyś się najbardziej spotkać?
Jest wiele takich autorek. Teraz po głowie chodzi mi kilka polskich pisarek (pisarzy jakoś nie bardzo...), ale mam nadzieję spotkać je na targach książki w Warszawie. To już niedługo - 22-25 maja

3. Jakie magiczne zwierzę chciałabyś posiadać?


4. Jaka magiczną moc chciałabyś posiadać?
Chciałabym mieć moc uzdrawiania, nawet kosztem utraty swojej energii. Wszystkie magiczne moce mają drugą, mroczną stronę, ale ta wydaje mi się najbardziej przydatna. W życiu najbardziej boję się właśnie chorób swoich bliskich. Chciałabym też zmieniać się tak, jak Tess z serii "Diabelskie maszyny", czasem miło byłoby udawać kogoś innego dla realizacji niecnych celów :)

5. Tropami których bohaterów chciałabyś podążyć?
Jest taka niezbyt udana, moim zdaniem, seria "Klątwa tygrysa". Pomijając kwestie mojej oceny tego cyklu, warto zajrzeć do tomu II zatytułowanego "Wyzwanie". Jego bohaterowie, szukając kolejnych darów Durgi, docierają do zaczarowanej leśnej krainy, gdzie odkrywają magiczny świat Elfów i poznają Leśny Ludek. Tam własnie chciałabym się znaleźć. Perspektywa oglądania narodzin nimf i elfów jest bardzo kusząca :)


 Jeśli chodzi o bardziej realne miejsca, podążyłabym śladami Roberta Langdona w "Kodzie Leonarda Da Vinci". 


6. Co byś zrobiła gdyby napadła cię mumia?
Pociągnęłabym ją za bandaż...

7. Przed tobą stoją król, duchowny i bogacz i mówią:
Król: zabij pozostałych dwóch, ponieważ jestem twoim królem.
Duchowny: zabij ich, a bóg cię nie potępi.
Bogacz: zabij, a dam ci fortunę.
Którego posłuchasz?
Nikogo nie zabiję, ucieknę :) Wsiądę na swojego Pegaza i polecę po posiłki. Jeśli ustrzelą nas w locie, uzdrowię siebie i Pegaza za pomocą magicznej mocy.

8. Wiesz, że jutro ma być koniec świata, co robisz?
Nic specjalnego, każdego dnia staram się żyć tak, jakby jutra miało nie być. Jestem szczęśliwym człowiekiem, niczego nie muszę naprawiać, zmieniać ani wybaczać.

9. Co w sobie cenisz najbardziej?
Optymizm, którym staram się zarażać innych. Potrafię też zwalczać wampiry energetyczne.

10. Gdybyś miała napisać piosenkę, jaki tytuł byś jej dała?
Pacz i czuj :)

11. Poprawna forma: jest napisane czy tu pisze?
 Oczywiście "jest napisane".
Pamiętam to tak samo, jak zasady pisowni "w cudzysłowie" czy "w cudzysłowiu". Miałam na uczelni świetnego profesora, który mówił:
Jakby pani odpowiedziała na pytanie, gdzie ma pani moje zajęcia? W d**ie" czy  "w dupiu"? :)
Tym razem nikogo nie nominuję (nie wykorzystałam nadal puli z poprzedniej nominacji, ale będę zmierzać do tego, by w tym roku nominować wszystkie osoby). Wszystkie zdjęcia są podlinkowane, więc po kliknięciu przeniesiecie się na lubimy czytać, by sprawdzić o jakiej książce piszę.  Zapraszam też do odwiedzin u dziewczyn, które mnie nominowały.

Angelika






Zobacz więcej >

Mroczna bohaterka – Abigail Gibbs. Wampiry, których nie polubisz

Właśnie przeczytałam, a właściwie zmęczyłam Mroczną bohaterkę i mam jeden wniosek – starzeję się...
Zobacz więcej >
Lustro Rzeczywistości © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka