"Wybaczenie" czyli III tom "Łatwopalnych" Agnieszki Lingas-Łoniewskiej - zapowiedź i fragmenty

OSTRZEŻENIE
(na specjalne życzenie Bujaczka)

Jeśli jesteś nieuleczalną fanką twórczości autorki, czytanie tego postu grozi przyspieszonym biciem serca!

Kochani, już 30 czerwca premiera III tomu Łatwopalnych zatytułowanego Wybaczenie. Powieść dostała piękną okładkę, która choć jest utrzymana w innej stylistyce niż poprzednie tomy, doskonale pasuje do wydarzeń w środku książki (tak twierdzi autorka), zmieniło się też wydawnictwo (tom III wydaje Novae Res), ale jakość pozostaje ta sama. Lingas-Łoniewska po raz kolejny zapewni nam spotkanie z Moniką, Jarkiem, Sylwią, Bernim i... Milenką, która nieźle namiesza w życiu naszych bohaterów. Pojawi się też Lukas, dobrze znany z serii "Zakręty losu" oraz Michał Langer i Kaśka! Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam "spotykać" ulubionych bohaterów w innych książkach, co nie znaczy, że musicie koniecznie przeczytać pozostałe książki, by wiedzieć o co chodzi (niemniej jednak zachęcam Was do tego).
Ten tom zapowiada się niezwykle sensacyjnie i aż boję się myśleć, jakie przeszkody tym razem autorka rzuci pod nogi swoim bohaterom :)
Wszystkim tym, którzy nie czytali poprzednich części Łatwopalnych, a także Zakrętów losu i W zapomnieniu polecam jednak do nich zajrzeć, ponieważ moja zapowiedź może zawierać spojlery.

W tym poście (który będzie na bieżąco aktualizowany) znajdziecie wszystkie informacje, które uda mi się wyszperać, adzieki uprzejmości autorki zamieszczam też fragmenty Wybaczenia. Zapraszam też na bloga pisarki i jej stronę na Facebooku.


WYBACZENIE
(fragmenty)

o Milence
I
Przez okno wychodzące na podwórko zobaczył Milenę, która stała przy Tymoteuszu. Chłopak pokazywał jej coś przy swoim Harleyu, ale dziewczyna większą uwagą obdarzała jego samego, niż piękny motocykl z chromowanymi rurami.
- Nie słuchasz, co mówię – Tymek starał się, aby w jego głosie było słychać naganę. Sam nie wie, jak wytrzymywał jej intensywne spojrzenie. Jej brązowe oczy błyszczały za każdym razem, gdy na niego patrzyła. Czuł się niepewnie, było mu gorąco, miał wrażenie, że gardło wyschło na wiór. I to nie od wypitego wczoraj piwa, którego wcale tak dużo nie wypił, bo wolał bawić się z tą dziewczyną. Dziewczynką, na litość boską!
- Słucham. A może się przejedziemy? – Milena przechyliła głowę i uśmiechnęła się leciutko.
Poczuł strach. Cholerny strach, bo jedyne o czym teraz myślał, to to, aby złapać jej twarz w dłonie i wbić się w te pięknie wykrojone usta. Wziął głęboki wdech i odparł.
- Niestety, muszę jechać do Wałbrzycha. I tak jestem już spóźniony – zerknął na zegarek.
- W niedzielę?
- Tak, sprawy firmy.
- Aha. Trudno – nagle posmutniała.
A on był wściekły. Na siebie, na okoliczności i na nią, że jest taka młoda, że tu przyjechała, że w dodatku jest córką Berniaka. Wszystko nie tak.
- To do zobaczenia – podała mu rękę.
- Trzymaj się – wymamrotał, jakby był opóźniony w rozwoju. Ścisnął jej dłoń, starając się zapamiętać jej ciepły i delikatny uścisk.
Gdy weszła do domu, potarł palcami oczy i pokręcił głową. Potem wściekłym ruchem założył kask-orzeszek, nasunął na nos ciemne okulary, wsiadł na motocykl i po chwili mknął drogą, starając się zrozumieć, co mu się właściwie stało w tę jedną pieprzoną noc.

II

Tymek przyniósł pieczone ziemniaki i podał jedną porcję Milenie. Jedli, parząc sobie palce i usta.
- Twojemu staremu chyba bardzo na tobie zależy.
- Czemu tak myślisz?
- Gapi się na mnie, jakbym był przestępcą.
- Chyba nie jest aż tak źle.
- Boi się o ciebie, to normalne. Ale powiedziałem ojcu, że jesteś fajna dziewczyna i będę cię bronił jak siostrę.
- Och, daj spokój z tą siostrą – burknęła Milena, patrząc na siedzącego obok chłopaka.
- Hm. No tak. Chodź, potańczymy, niesiostro moja – wytarł dłonie w papierowy ręcznik, wstał i podał jej rękę.
- Tu będziemy tańczyć?
- No wiesz, pewnie wolisz nowojorską dyskotekę, ale gdzie będziesz miała taki widok, jak nie tu? – Wskazał palcem rozgwieżdżone niebo.
Milena wstała i podała mu dłoń.
- Wcale nie chodziłam tam na dyskoteki.
- To co tam robiłaś?
- Uczyłam się, grałam na pianinie i chodziłam z matką na proszone herbatki.
Tymoteusz spojrzał na nią osłupiałym wzrokiem.
- Skąd się wzięłaś, dziewczyno? Z dziewiętnastego wieku?
- Tak jakby – mruknęła i dała się pociągnąć w tańczący tłum.


III


- Jak się układa z młodą? – Spytał, gdy usiedli w salonie i smakowali świeżo naparzoną kawę.
- Tak różnie. Już złapałem ją na paleniu trawy. Poza tym ma tendencję do pakowania się w kłopoty. Zawsze musi mieć ostatnie zdanie. Nie potrafi się powstrzymać.
Jarek zagryzł wargę, a Bernie obdarzył go ponurym spojrzeniem.
- No powiedz to! Bo widzę, że się dusisz!
- Myślę, że sam już sobie odpowiedziałeś. Nie przesadzaj, nie ma jeszcze tragedii, musisz mieć na nią oko.
- Nie, no, tak to uczy się dobrze, pomaga w domu, wraca na czas. Sam nie wiem o co mi chodzi.
- To dla niej ogromna zmiana. Nie chcę się wypowiadać na temat twojej byłej, ale nic dobrego nie mam do powiedzenia.
- Mów mi jeszcze – Bernie mruknął i pokręcił głową. – Byliśmy na zlocie u Krupy.
- No wiem. Jak było?
- Dobrze. Jak zawsze. Milena poznała Tymka.
- Wrócił? – Jarek dolał śmietanki do filiżanki.
- Wrócił.
Było coś w głosie przyjaciela, Jarek od razu rozpoznał, że to chyba ma jakieś większe znaczenie.
- No i co z tym Tymkiem?
- Chyba zawrócił jej w głowie.


IV


Gdy odjechali, postanowił w końcu oddzwonić na numer, z którego ktoś dobijał się do niego już od pół godziny. Doskonale wiedział, kto dzwoni.

– Halo? No wreszcie! – Kaśka była zdenerwowana.
– Jeździłem.
– Nadal szalejesz na motocyklu?
– Oczywiście.
– Jak Milenka?
– W porządku.
– Rozmawiałam z nią w ubiegłym tygodniu, mówiła, że spotyka się z jakimś chłopcem. Znasz go?
– Znam. Syn kumpla.
Cisza świdrowała mu uszy.
– Też motocyklista?
– No raczej. Widzisz w tym coś złego?
Kaśka westchnęła.
– Ostatnio zrewidowałam kilka swoich poglądów na życie. Aczkolwiek wolałabym, aby Milenka nie szła moim śladem.
– Aż tak źle na tym wyszłaś?
– Nie. Ale wszystko popsułam.
Teraz on milczał.
– Bernard?
– Jestem, jestem.


V

- Wiesz, może nie powinienem pytać, ale czy nie masz ochoty zamordować swoją matkę?
- Oczywiście, że mam. Miałam i mam. Nie wiem co nią kierowało. Kiedy dowiedziałam się, że lecimy do Polski, do mojego ojca, płakałam całą noc. Cały czas myślałam, że mnie nie chciał, a potem okazało się, że nie wiedział o moim istnieniu. Matka oznajmiła mi, że nie pasowali do siebie, że połączył ich szalony romans, ale dzieliła wielka przepaść. I że ojciec wrócił do Polski, a ona nie chciała burzyć na nowo jego życia. Niby kierowała się jego dobrem, bo wciąż go kochała. Nie wiem – wzruszyła ramionami. Tymoteusz nie spuszczał z niej wzroku. – A teraz jestem tu z nim i czasami tak mnie wkurza!
- Od tego są nasi starzy, żeby nas wkurzali. Mógłbym ci wiele o tym opowiedzieć. Ale kochają nas i martwią się. Zadzwoń do Berniaka, proszę. Poza tym chciałbym jeszcze żyć, gdy zsiądę z tobą z motocykla przed jego domem.
Wpatrywał się w nią tymi ciemnymi oczyma i wiedziała, że zrobi wszystko, o co ją poprosi. Poza tym jej telefon notorycznie wibrował w kieszeni, czuła nawet coś na kształt wyrzutów sumienia. Wyciągnęła komórkę i po chwili usłyszała zaniepokojony głos.
- Wreszcie! Milena, gdzie ty jesteś?
- W Bielawie.


VI

Gdy czarny motocykl z chromowanymi rurami wjechał na strzeżone osiedle na zachodzie Wrocławia, było już ciemno. Milena trochę zmarzła, ale przytulona do szerokich pleców Tymoteusza prawie nie czuła chłodu. Tak bardzo bała się tego, co miało nastąpić. Nie chodziło nawet o wściekłość ojca, tak, w myślach właśnie tak go nazywała. Bała się tego, co będzie pomiędzy nią a Tymoteuszem. Pierwszy raz dotknęło ją coś takiego. Wpadła po uszy, a może nawet jeszcze głębiej. Na zewnątrz twarda, na pozór nie do zdarcia, w środku była plastyczną masą, którą dowolnie można było kształtować, wedle tego co czuło serce, co szalało w umyśle, czego pragnęła dusza. Była chodzącą wrażliwością, dobrze zakamuflowaną, pozującą na twardzielkę.
o Sylwii

I
Wiedziała, że musi wziąć sprawy w swoje ręce. Może czasami warto zaryzykować i otwarcie powiedzieć o tym, co się czuje, czego się oczekuje, czego pragnie, czego najzwyczajniej w świecie chce. O ile byłoby łatwiej, gdyby ludzie otwarcie mówili o swoich marzeniach, a nie chowali się w skorupach, tłumiąc wszystko głęboko w sobie, mając nadzieję, że samo minie, albo ktoś w końcu to dostrzeże. Sylwia nie zamierzała czekać. Nie tym razem. Zbyt wiele ją to kosztowało, w końcu zmieniała właśnie swoje życie i postawiła wszystko na jedną kartę. A poza tym… naprawdę go kochała. Nie rozumiała jego oporów, jakiejś dziwnej rezerwy. Miała zamiar powiedzieć mu o tym w ten weekend.

II
Sylwia śmiała się do siebie, widząc, jak Bernie się wyluzował, znowu przypominał tamtego Berniaka, który potrafił rozbawić wszystkich do łez samym tylko spojrzeniem. Cieszyła się, że jakoś układają się sprawy pomiędzy nim a córką. Teraz jechała przytulona do pleców swojego ukochanego i starała się nie myśleć o tym, co ją jeszcze czeka i jakie decyzje musi podjąć. Cieszyła się wolnością, chwilą uniesienia, patrzyła na uciekające drzewa, słupy, domy i marzyła, aby tak samo uciekły od niej wszystkie problemy, a zostało tylko to, z czego warto czerpać radość.Z głównej drogi skręcili w lewo, w stronę parkingu przed bramą prowadzącą do Zamku Książ. Wszyscy, oprócz Mileny rzecz jasna, byli tu wielokrotnie, ale za każdym razem czuli niepowtarzalny klimat historii, ślady zamierzchłych czasów i mieli świadomość, że tutaj kiedyś mieszkali ludzie, którzy także kochali, nienawidzili, tęsknili. Sylwia przyjeżdżała tu często z Moniką, spacerowały po okolicznych parkach, odwiedzały stadninę koni i zastanawiały się, jakby to było żyć w takim zamku. Śmiały się, że dość dużo tu do sprzątania. Dla Sylwii to miejsce było powrotem do lat młodzieńczych, kiedy nie miała problemów, trosk, byłych mężów i trudnych decyzji do podjęcia.

Ktoś do kogoś :)

I

- Popatrz na mnie, mała.
Uniosła głowę i spojrzała w jego brązowe oczy. Wyczytała w nich to wszystko, co miała zamiar ujrzeć. Miłość, pragnienie, tęsknotę, prośbę.
- Patrzę na ciebie, duży.
- Musimy spróbować. Po prostu nie mamy innego wyjścia.
Wiedziała, że ma rację. I zdawała sobie sprawę, że podejmie to ryzyko. Bo w imię miłości warto rzucić się w przepaść pełną niebezpiecznych wyłomów i być może napotkać niespodzianki, które mogą nas wzmocnić, ale i zniszczyć.


II

- Bardzo za tobą tęsknię – powiedział cicho i wyłączył się.
O tak. Ona też za nim tęskniła. I może w końcu warto podjąć jakieś wiążące decyzje? Może warto komuś zaufać. Przecież nie każdy facet jest psychopatą, który czerpie radość z psychicznego terroru, podszytego źle pojmowaną miłością. Chyba?


III


- Dużo na głowie? – Zerknął na nią.
- Za dużo jak na jedną słabą kobietę.
Roześmiał się w głos.
- Co w tym takiego śmiesznego? – Zmrużyła oczy, udając oburzenie.
- Nic, ty moja słaba kobieto – przytulił ją i pocałował we włosy.
Każdy taki gest wyzwalał w niej nieoczekiwane uderzenia serca, mocne i wręcz duszące. Nie doświadczyła takich prostych gestów czułości, sama uczyła się ich w stosunku do córki, dlatego każde jego dotknięcie wyzwalało w niej nie tylko podniecenie, ale także nieokreślone uczucie wzruszenia, budzące się gdzieś w okolicach żołądka i wędrujące aż do gardła.
Potrząsnęła głową i odwróciła twarz, wpatrując się w sałatkę. Kiedyś się nauczy. Odbierać czyjś dotyk bez obawy, że kryje się pod tym coś mrocznego. Obiecywała to sobie. I wierzyła. Że przy tym mężczyźnie może tego dokonać.


IV



- Mój ojciec pracował w kopalni w Wałbrzychu, a gdy ta upadła, został bez pracy, bo nic innego nie umiał robić. Matka urabiała ręce, jak to się mówiło, znaczy ona tak mówiła, że ciągle urabia przy nas ręce, w każdym razie ciężko pracowała w kuchni w szkole. Ja i Darek wychowywaliśmy się na jednym z wałbrzyskich podwórek.


- Darek? – Grzesiek popatrzył na nią zmartwionym wzrokiem.
- Mój starszy brat. Trzy lata starszy. Tak więc rośliśmy sobie ganiając od rana do wieczora po podwórku wraz z innymi dziećmi górników bez pracy. Nie wiedzieliśmy, że świat może być inny, bo taki obraz szarego zakurzonego podwórka z kiwającymi się ojcami przy pobliskiej ławce, odurzonymi tanim winem i z matkami, wracającymi z pracy, dźwigającymi zakupy, był jedynym znanym nam obrazem rodziny, jaki dla wszystkich dzieciaków z okolicy był codziennością. Myślę, że w naszym rozumieniu byliśmy szczęśliwi. Mieliśmy zgraną paczkę, w której mój brat był jednym z najstarszych, ja, jako jego siostra miałam zawsze przywileje, mogłam chodzić z nimi na szaber do sadu jednego bogacza z okolicy, gdy starsi ukradli jakąś czekoladę lub owoc ze sklepu, dostawałam większy kawałek. Nie było mi źle. Wszystko się spieprzyło, gdy umarła mama. Zajęło to jej miesiąc. Od lat skarżyła się na bóle głowy, ale pracowała prawie do końca.


V


Dorotę to zachwycało, oszałamiało. Ich zwykłe rozmowy, pełne żartów, podtekstów, aluzji. Gorące spojrzenia, zniewalające uśmiechy, kiedy zdawali się rozumieć bez słów. Wiedziała, że zawsze tak jest na początku, a jednocześnie było to dla niej jakąś nowością. Wcześniej niczego takiego nie doświadczyła, znała tylko relacje uczennica – nauczyciel, niewolnica – pan, rzecz – właściciel. Cały czas buntowała się w środku, nie była typem uległej, ale dla własnego dobra musiała przez jakiś czas się na to godzić. Czy to było poświęcenie? A może raczej sprzeniewierzenie się sobie samej, może nawet… prostytucja? Często o tym myślała, analizowała, rozkładała na czynniki pierwsze. Nie oceniała, raczej poddawała zimnej diagnozie. Jedyne, czego teraz pragnęła, to wymazać przeszłość z pamięci, wymazać siebie, obraz laleczki podporządkowanej swemu stwórcy. Kreatorowi. Zawsze to powtarzał:
– Zrobiłem cię na nowo. Beze mnie już byś nie istniała.


VI


- Jesteś wspaniała – pocałował ją w usta.
Uśmiechnęła się.
- A ty bardzo… fantazyjny.
- To chyba komplement.
- Niewątpliwy. Panie Czarniewski. Chyba zaczynam mieć na pana punkcie świra.
- Podkomisarz Chorodyńska. Mogę tylko się cieszyć i powiedzieć, że ja na pani punkcie świra mam już od dawna.


VII


- (...) Macie namiar na kancelarię Borowskich?

– Tak, dzięki. Rozmawiałem z tą adwokatką, powiedziała, że może być kłopot z całkowitym ograniczeniem wizyt. Na początku można wywalczyć odwiedziny rodzicielskie w obecności kuratora, chyba że Sylwia będzie chciała brać w tym udział. Pewnie tak. I to nie musi być w ich domu, tylko w wyznaczonym miejscu. Mam wszystko spisane, ta Katarzyna Borowska okazała się bardzo skrupulatna. A tak w ogóle, czy to nazwisko ma mi coś mówić? – Bernie zmrużył oczy.
– To nazwisko mówi wszystko. A co na to Sylwia?


VIII


– To nie wyjdzie, Grzesiek. 

– Wyjdzie. Nie wkurwiaj mnie, komisarz Chorodyńska. Zawsze doprowadzam wszystko do końca. Zawsze osiągam zamierzony cel. A teraz moim celem jest życie z tobą. I nie mów mi takich herezji, bo się bardzo zdenerwuję. Nie… – Grzesiek wziął głęboki wdech. – Bardzo się wkurwię. Jesteśmy w tym razem. Ty i ja, zrozumiałaś?
Nie odpowiedziała, bo w tym momencie z gabinetu wyszedł Jarek, Lukas i nieco blady lekarz. 
– Pani Chorodyńska, prosimy.
Grzesiek pocałował ją w czoło i popchnął w stronę gabinetu. Jarek i Lukas usiedli na ławce, Czarniewski stanął obok i patrzył na nich z góry.
– Dzięki – mruknął.
– Nie ma sprawy – odparł Jarek.
– Co zrobiliście lekarzowi?
– Nic. – Lukas otworzył szeroko oczy. – Wyłuszczyliśmy mu tylko, co jest teraz jego priorytetem.


Fargmenty rozdziałów

Rozdział 1

I

Gwałtownym ruchem przytulił ją i pocałował w usta.
- Sylwia – szeptał gorączkowo, sunąc wargami po jej czerwonych z emocji policzkach. – Daj mi trochę czasu. Poukładam wszystko,obiecuję. I wybacz mi, że teraz… nie mogę.
Kiwała głową, płakała, a on scałowywał te słone dowody na to, że jeszcze nie zdążył nawet być z tą cudowną kobietą, a już sprawił jej ból.
Od tamtej pory Sylwia czekała. Kiedyś tak bardzo wkurzała się na Monikę, która zostawiona przez Jarka, ciągle wierzyła, że on wróci, że wszystko się ułoży. Nie rozumiała tego. A teraz była w podobnej sytuacji.


II

Kiwała głową, płakała, a on scałowywał słone dowody na to, że jeszcze nie zaczął nawet być z tą cudowną kobietą, a już sprawił jej ból

Rozdział 4 

– Pierwszy raz na zlocie? – Tymoteusz wpatrywał się w dziewczynę ciemnymi oczami, a ta poczuła jakieś nieokreślone trzepotanie w żołądku.
– Pierwszy. Od niedawna mieszkam w Polsce.
– Właśnie miałem pytać, bo masz trochę inny akcent.
– Mieszkałam w Stanach.
– Bernie cię znalazł? Czy jak? Jeśli to nie sekret. – Chłopak uśmiechnął się, błyskając białymi zębami.
– Nie sekret. – Milena wzruszyła ramionami. – Moja matka po prostu uznała za stosowne trzymać mnie przez prawie szesnaście lat z dala od ojca, oczywiście nic mu nie mówiąc o moim istnieniu. A teraz uznała, że jednak może mu powie. To wszystko.
Młody mężczyzna pokręcił głową.
– To trochę… popieprzone.
– I to zdrowo.
– A więc masz szesnaście lat. Myślałem, że jesteś starsza.
– Duchem to mam czasami z sześćdziesiąt.
– No widzisz, ja mam dwadzieścia jeden, ale duchem to chyba z dwanaście – wyszczerzył się.
– A wyglądasz na mądrzejszego – wykrzywiła usta w uśmiechu.

Rozdział 5
Budziło się we mnie coś złego, mrocznego. Pracowałam już w policji, nocami wyobrażałam sobie, że wyciągam broń i strzelam mu w głowę. Miałam dwadzieścia sześć lat, trzyletnią córkę i męża psychopatę. Musiałam od niego odejść, bo inaczej doszłoby do sytuacji, w której ja zabiłabym jego albo on całkowicie zniszczyłby mnie. Lecz to nie było takie proste. Była Helenka, która nic nie rozumiała. I wówczas wykorzystałam pewien prosty zabieg.

źródło: FB autorki

20 komentarzy:

  1. Faktycznie, cudowna okładka:).
    Dziękuję, że ostrzegłaś, ponieważ nie czytałam (na razie) ani pierwszego, ani drugiego tomu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapowiada się niezwykle! Muszę zakupić! ;]

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie poznałam jeszcze twórczości tej autorki, więc muszę nadrobić te zaległości.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kocham tę serię. Drugi tom zrobił na mnie oszałamiające wrażenie, więc jestem niemal pewna, że trzeci będzie jeszcze lepszy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Pierwszą część przeczytałam jednym tchem i w duchu pomyślałam sobie że to nie może być koniec to nie może się tak skończyć i ogarnęła mnie fala radości kiedy przeczytałam że są jeszcze dwie części, z niecierpliwością czekam na III tom" Łatwopalnych" . ........

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo interesująca okładka, robi wrażenie ;D

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja niestety nie czytałam w ogóle tej serii... Muszę to zmienić.

    OdpowiedzUsuń
  8. Widzę, że nie możesz się doczekać premiery :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kochani, uwielbiam tę serię i autorkę i tak, nie mogę doczekać się premiery :) 30 czerwca będę ściskać swój egzemplarz, a kilka godzin później napiszę najbardziej nieobiektywną opinię w dziejach bloga... Chyba, że książka mnie rozczaruje, wtedy napiszę miażdżącą krytykę i podpalę okładkę...


    yhm... z pewnością :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Właśnie martwił mnie fakt, że trzeci tom nie wyda już Filia..mam nadzieję, że i ksiażka będzie podobnego rozmiaru, wtedy wszystkie 3 będą pięknie się prezentować. Co nie zmienia faktu, że okładka idealna :) Właśnie jestem po lekturze "Przebudzenia" i pewnie jak Ty nie mogę się doczekać ostatniej części. Powiadasz nasz Lukas będzie? Nie muszę mówić, że właśnie wielki uśmiech pojawił się na mojej twarzy :) I zdecydowanie miłym zaskoczeniem jest, że spotkamy jeszcze kilku wcześniej, przynajmniej nam, znanych bohaterów. Och, te nieszczęsne czekanie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie Lukas i będą inni bohaterowie, bardzo zgrabnie wpleceni w historię. Eh, już nie mogę się doczekać ;)

      Usuń
  11. Racja, okładka jest świetna. Nie spotkałam się nigdy wcześniej z twórczością tej autorki, więc zobaczymy. Być może wpadnie mi w ręce niebawem. ;)
    Pozdrawiam, Marcelina

    OdpowiedzUsuń
  12. Ale Ty weź daj na początku jakieś ostrzeżenie, że czytanie tego postu grozi przyspieszonym biciem serce... Teraz przez Ciebie nie zasnę :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, od razu lepiej ;)
      Ech, jeszcze tyle czasu musimy czekać ;(

      Usuń
  13. jutro u mnie recenzja tej książki :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, specjalnie chyba mnie tak gnębisz ;) Jutro do Ciebie zawitam ;) Choć i tak wiem, że nie może być źle ;)

      Usuń
  14. Po bardzo pozytywnych odczuciach na temat pierwszej części, drugi tom czeka już na mojej półce. W następnej kolejności będzie "Wybaczenie" :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Właśnie przeczytałam Łatwopalnych, część I. A właściwie nie przeczytałam tylko wciągnęłam!!!!! Świetnie się czyta i już nie mogę się doczekać kiedy w moje ręce wpadną kolejne części:)

    OdpowiedzUsuń

Zostaw ślad po sobie i proszę, nie obrażaj nikogo.
Masz pytania, wnioski, spostrzeżenia? Pisz śmiało ;)